LISTA OSÓB, KTÓRE ZMARŁY W WARUNKACH WSKAZUJĄCYCH NA ZABÓJSTWO (CZY SAMOBÓJSTWO) ORAZ NA HIPOTETYCZNY UPRZEDNI ZAMIAR KOŚCIOŁA/WATYKANU DOTYCZĄCY ŚMIERCI, A NAWET JEJ DATY - OD XX W.

(?) - bardzo niepotwierdzona hipoteza; pozostałe, nieoznaczone tym, są to moim zdaniem raczej bardzo wyraźnie ofiary Watykanu
* - śmierć tragiczna (ewidentnie nienaturalna)

Chronologicznie (cyfry rzymskie podają, gdzie szukać dokładniejszych informacji wraz z bardzo mocnymi poszlakami):


I. Z WPISU NA BLOGU O POSZLAKACH NA TEMAT NIEKTÓRYCH ZBRODNI (14. STYCZNIA 2016 R.)

1. (?) Jurij Gagarin (1934-1968*), zmarły młodo, pierwszy człowiek w Kosmosie. Gdy się tam dostał, wyrzekł słowa "Boga niet!" (Boga nie ma!), może zresztą z inicjatywy Kościoła. W wypadku zginął nie tylko on, ale i jego instruktor lotniczy. Wypadek maszyny podobno był spowodowany obecnością jakiegoś innego rosyjskiego samolotu testowego w odległości ok. 10 metrów, który leciał nieplanowo i źle i spowodował bardzo szybkie obracanie się samolotu Gagarina wokół własnej osi (te dane przytaczam za Wikipedią - świeżo "odtajnione" dane, podsumowanie z 2013 r.). Argumentacja za tym, że to było zabójstwo, jest na blogu pod wpisem z 22/04/2016, mianowicie w dopisku 'edit 2016-04-22', który trzeba w celu przeczytania rozwinąć. Nie ma na to oczywiście dobrego dowodu, ale wytworzona cała linia katastrof komunikacyjnych związanych z Rosją, jedna po drugiej (i wszystkie wskazujące na Watykan), aż się prosi o taką interpretację, taki początek tej linii (także czasowy, jako początek współczesnego zabijania w ogóle), zwłaszcza, że sprawa nieba to chyba ważny argument ateistyczny dla Watykanu. W każdym razie - po co by tak w te katastrofy rosyjskie inwestowano? (A inne są już pewniejsze niż ten Gagarin.) Poza tym chyba z powodu sprawy Gagarina, zorganizowanej (również w zakresie tych słów "Boga niet!") podobno przez Watykan, jak podają spikerzy, zmarł też w 1963 r. (w roku śmierci Jana XXIII) Kennedy, prezydent USA - został zabity. A zatem mamy tu aż 3 trupy. Jan XXIII czyżby był jakimś papieżem "szczerości"? Także o o. Pio mówił bardzo ostro ("gigantyczne oszustwo"), badał go nawet w Watykanie, to, jak mu krzepną te stygmaty...

2. 2 torturowanych i 6 zabitych przez argentyńskie szwadrony śmierci (1976), podobno świadomie im wydani przez Jorge Bergoglio (późniejszego Franciszka): http://wolna-polska.pl/wiadomosci/waszyngtonski-papiez-kim-jest-franciszek-i-kardynal-jorge-mario-bergoglio-a-brudna-wojna-w-argentynie-2014-11

---------------------------- JAN PAWEŁ II PAPIEŻEM -----------------------------
3. Ks. Jerzy Popiełuszko (1947-1984*). Piotrowski, Pietruszka - główni odpowiedzialni. Pietrasiński - prokurator z Prokuratury Generalnej. Inicjały zabitego księdza jak Jana Pawła (podobna sytuacja u Juliusza Paetza). Same PTR-y, aż nawet w wymiarze sprawiedliwości, ale brak dowodów na jakichkolwiek sprawców wyżej niż ten Pietruszka - naiwne. Zabójstwo w roku 1984, trafnie kojarzącym się z pisarzem Orwellem i jego "Wielkim Bratem". Na blogu jest o tym więcej, zresztą były jasne sygnały aż z samego Kościoła i mediów, że mógł za tym stać Glemp. Ktoś też coś takiego napisał na forum Wandaluzja (że robił rozpoznanie, rozmawiał z jakimiś wojskowymi czy innymi funkcjonariuszami, w końcu ktoś mu powiedział, że najprawdopodobniej Glemp). Więcej na blogu.

4. Piotr JAROSZEWICZ (1919-1992*), były premier PRL, zabity w wypadku do dziś niewyjaśnionym. A to typowe dla spraw związanych z Watykanem, z telewizją (jako królową mass mediów) - jak przecież miałyby się te sprawy wyjaśnić, skoro media je lekceważą, a nawet same były w nie zamieszane?... Tak poza tym bowiem w sprawach wagi ogólnokrajowej, przesyconych skandalem, zawsze powinni się znaleźć jacyś świadkowie i można tego oczekiwać; brak świadków to nie jakaś normalna sprawa, W TAKICH PRZYPADKACH, w takich kluczowych sprawach, lecz coś patologicznego, co pachnie zepsuciem mediów, ale mniejsza z tym. Sąd uniewinnił osoby uznane wcześniej za sprawców. Z akt policyjnych wykradziona została część dowodów. Co godne odnotowania, sam od ok. 5-ego roku życia jestem jaroszem, a jestem przecież z 1986 r. - a zatem to te czasy, rok 1992. Prawdopodobnie pan ten awansował na premiera trochę ciągnięty za uszy, tak, jak Papała - za nazwisko. Inaczej mógłby się taki w ogóle nie znaleźć w polityce: przecież taki udany traf w moją sprawę kluczową życiowo (sposób żywienia się), a zatem do dziś mi dobrze znaną, jest co do zasady skrajnie nieprawdopodobny. To zaś, że z góry ustawiano pode mnie przyszłość Jaroszewiczowi, wskazywałoby, że zapewne stosowano wobec mnie przekaz podprogowy w dzieciństwie - odkąd mieszkałem na Blatona 6 (4-ty rok życia?...). Istotne w sprawie pedofilskiego molestowania mnie ok. r. 1992-1993, bo ktoś mógłby niedowierzać w istnienie przekazu podprogowego nawet obecnie i słysząc, co się wokół mnie dzieje, a co dopiero w czasach mego dzieciństwa, we wczesnych latach 90-tych. Dodam, że zabicie go jako osoby, która - zastanówmy się - "doszła do czegoś, na co sobie nie zasłużyła", do czego więc "nie miała prawa" (do władzy?), idzie w parze z tematami, które podrzucali mi w myślach operatorzy podsłuchu w latach 2009-2011: interesowałem się z ich inspiracji początkami prawnymi komunizmu w Polsce. O jakiejś Krajowej Radzie Narodowej typowy nie za stary Polak chyba nawet mógł nie słyszeć, natomiast mnie jakoś podpuszczano, bym tym gwałtem na systemie prawnym trochę się zainteresował.

5. (?) Trup w śmietniku blokowym Piotra Niżyńskiego ok. 1993 r., mówiła mi o tym matka czy brat nieraz. Niepewne jest to, czy specjalnie tego człowieka zabito, ale pewnie tak.

6. Komendant Główny Policji gen. Marek PAPAŁA (1959-1998*). Data śmierci była moją datą urodzenia z przestawioną szóstką (symbol papiestwa?) dwa w lewo (przy założeniu, że wszystko pisze się dwucyfrowo, tzn. dd/mm/rr). Dowody są pod wpisem na blogu, zresztą samo nazwisko to dla anglosasów "papala" (nie mają polskich liter, tak to więc piszą w dokumentach prawnych - wiadomo, że Mazur przebywa w USA, gdzie odmawiają ekstradycji), a zatem wychodzą z tego słowa papal-a, co oznacza "papieski A[teizm?]".

7. (?) Pierwszy zamach na Egypt Air (31/10/1999*). 217 ofiar, zginęli (jak to zwykle w tej grupie bywa) wszyscy. Dzień tzw. święta reformacji (znane święto ustawowo wolne od pracy w polskich kościołach reformowanych). "Tuż przed listopadem" (porównaj z piosenką Sienkiewicza i Elektrycznych Gitar o falach podsłuchowych z 1992 r., roku, w którym zaczął się mój podsłuch: "Człowiek z liściem"; zwłaszcza znamienny jest cytat "uważaj, to nie chmury! to Pałac Kultury... liście lecą z drzew"). Bardzo nieprawdopodobne jest w tym zamachu to, że zarówno dzień miesiąca, jak i rok 99 są "tuż przed" przekroczeniem zakresu i rozpoczęciem liczenia od nowa (pamiętamy przecież, jakże nagłośniony, "Problem Roku 2000", Y2K). To oczywiście nie wskazuje jeszcze na Watykan, ale jeśli sprawdzimy, jaki to zamach bezpośrednio poprzedzał ten, był "tuż przed moim urodzeniem" (zauważcie, 1992 r. i ówczesna podsłuchowo się kojarząca ze względu na swój tekst piosenka "liście lecą z drzew" - czyli "listopad" - to symbol moich "urodzin" dla podsłuchu; "tuż przed listopadem" w takim kontekście kojarzy się z "rok przed Piotrkiem") - ja urodziłem się 25/09/86, czyli trzeba by sprawdzić rok 1985 - to okaże się, że w dniu i miesiącu podobnie przekształconym, jak u Papały, czyli wskutek dodania/odjęcia dwójki tu i ówdzie (z bardzo bardzo podobnym przekształceniem spotkać się można zresztą w godzinie śmierci Jana Pawła II i przy ostrzelaniu szpitala w Gazie, również stosowano tam dodawaną dwójkę), doszło do jakiegoś porwania samolotu przez terrorystów (23/11/85 w porównaniu z moją datą 25/09/86). Być może aż z tego powodu moja matka miała cesarskie cięcie. To tylko odsyłado zamachu zrobionego w 85 r. przez terrorystów, natomiast sama katastrofa będąca, jak się zdaje, dziełem grupy watykańskiej (świetnie świadomej mego istnienia i skandalu podsłuchowego) miała miejsce, przypomnijmy, w 1999 r., w jednym rzędzie z Papałą i Kurskiem. Udane DRUGIE trafienie w temat mnie, mianowicie nie tylko przez pasujący poprzedni zamach, ale i przez zastosowanie formuły "TUŻ PRZED", wskazuje z jednej strony na pewno na grupę watykańską (w każdym razie na tę mafię, która o podsłuchu na Niżyńskiego słyszała), a z drugiej na jakiegoś POLAKA, bo kto by skojarzył miesiąc 11 ze spadaniem liści i piosenką Elektrycznych Gitar z 1992 r.?

8. (?) Katastrofa rosyjskiego "okrętu atomowego" Kursk (sierpień 2000 r.*), budowanego od 1994 r. (okręt podwodny z napędem jądrowym). Pasuje do związanego z Telewizją Polską postsolidarnościowca Jacka Kurskiego, który w dodatku zrobił film o "Nocnej zmianie" (obaleniu rządu Olszewskiego, które umożliwiło powołanie nowego rządu, który zaczął podsłuchiwać mnie w telewizji) - to dodatkowy trop watykański tkwiący w tym dopiero zaczynającym poważniejszą karierę polityczną nazwisku. 118 osób zginęło, nikt nie ocalał. Wypadek ten nie jest omawiany (z dowodami na zbrodnię) pod wpisem o Blidzie, lecz pod "Starania o pozbawienie mnie domu" z 22/04/2016 (w dopisku 'edit 2016-04-22'). I W PRZYPADKU SMOLEŃSKA, I W PRZYPADKU KURSKA OPINIĘ PUBLICZNĄ INFORMOWANO O PRZEWLEKŁYM WYDOBYWANIU OFIAR I/LUB WRAKU - były to długo jeszcze po tych wypadkach główne tematy.

9. (?) Zamachy z 11. września (2011*) w USA, m. in. na World Trade Center. Zabitych 2996. Interesujące informacje poprzedzające zamachy, bodajże przecieki, w mediach katolickich wypunktowałem w dopisku 'edit 2017-04-03' pod wpisem na blogu z 15. grudnia 2016 r., tym o procesorach.

10. (?) Ojciec Carlo Cremona (1917/18-2003*), zakonnik włoski. Teoretycznie mogłoby to być samobójstwo, bo to niby zaprzyjaźniona postać, ale zawsze jakoś mało chętnych do czegoś takiego, a zwłaszcza tak "na rozkaz" czy życzenie kogoś innego, załatwiającego swe ciemne interesy (a tymczasem mordowanie na lewo i prawo w tej mafii jest typowe, więc czemu nie). Zmarł w studio telewizyjnym 3 dni przed wypadkiem Agnieszki Piotrowskiej (pogrzeb był 2 dni przedtem, a papieski telegram ogłoszono dzień przed śmiercią A.P.). Nazwisko kojarzy się z 1) kremowaniem - popiołami - Popiełuszką, 2) kremówkami - po [małej] maturze: bo istotnie A.P. zmarła rok po swej małej maturze (kończącej gimnazjum). Śmierć ta jest opisana w tekście o Janie Pawle II, do którego odsyłają wzmianki o Agnieszce Piotrowskiej spod wpisu o Blidzie na blogu.

11. Agnieszka Piotrowska (1986-2003*). Wypadek drogowy (koleżanka podrzucona do klasy z bazy PESEL, urodzona 1. stycznia; swoją drogą nazwisko miała jak jakaś żona czy siostra zabójcy Popiełuszki, Grzegorza Piotrowskiego). ZGINĘŁA RAZEM Z CHŁOPAKIEM W AUCIE (poślizg latem, przy wyprzedzaniu). Z okazji tej śmierci zorganizowano inną, Cremony, a także sztuczną aferę stara-chowicką (dziewczyna była ze Starej Miłosnej) oraz aferę z Blidą (miałem w gimnazjum przezwisko "BLaDe", czytaj: BLeJD). Co ciekawe, w trakcie swych przejść prawnych związanych z aferą starachowicką ówczesny Komendant Główny Policji, który rządził też za czasów śmierci tej dziewczyny, dostał w Sądzie Najwyższym termin jakiejś rozprawy czy posiedzenia kasacyjnego w... dzień kobiet.

12. Henryk Uzdowski (1923-2004*). Dziadek Piotra Niżyńskiego od strony matki, mąż niżej wymienionej Lucyny i ojciec niżej wymienionej Anny. Wyszedł z domu, szedł obok pracowników sprzedających owoce na jego działce, zasłabł i umarł. Pewnie prosił o pomoc, nie znam tak dobrze szczegółów. Podobno to od jakiegoś produktu spożywczego i prawdopodobnie maślanki. Więcej szczegółów w dopisku pod wpisem na blogu o sądach (z maja 2017 r.). Wyjątkowo tam, a nie we wpisie o poszlakach na temat niektórych zbrodni.
---------------------------- BENEDYKT XVI PAPIEŻEM -----------------------------
13. Barbara Blida (1949-2007*). Zginęła po uprzedniej nagonce zorganizowanej najwyraźniej ze względu na nazwisko, kojarzące się z mym przezwiskiem w gimnazjum i z internetowym skrótowcem BBL, często używanym przeze mnie na IRC (rodzaj czatu). Teksty GW z przedednia zdają się wskazywać, że to było nie tyle uzgodnione samobójstwo, co zresztą jest czymś głupawym i nie wiadomo, która strona miałaby to proponować i czy brać to w ogóle na poważnie, lecz że jej pójście do toalety (przewidziane przez kręgi także kościelne, patrz media typu eKAI) było spowodowane próbą obronienia się poprzez np. zastrzelenie funkcjonariusza, po czym nastąpiłaby ucieczka za granicę. Ten zaś pomysł podsuwano jej przekazem podprogowym, może nawet rozmawiała o tym z mężem, a zatem postępowanie agenta ABW można uznać za zabójstwo w samoobronie, które dla uproszczenia nazwano samobójstwem (jednakże i tak PiS był za to odpowiedzialny, bo w ogóle podsunęli jej tę myśl o zabiciu agenta i ją bardzo reklamowali). Ze względu na straszny obciach związany z tym, że to planowali, nawet obecnie mimo wiedzy o kwestii przekazu podprogowego rodzina siedzi cicho. GW w przededniu pisała co nieco o spółdzielniach; o mieszkaniu, w którym instalacja podprogowa była już bardzo wyraźna (jego symbol to w Gazecie Gorzów Wlkp., wybrałem to miasto, bo najdalej ma do nadajnik radia i TV); o "świętej rodzinie"; "Płytka wyobraźnia to kalectwo"; "Dawny 'plac śmierci' zostanie wykupiony" (może o tym, że się nie uda go zabić); "Nie siedź w domu popraw kondycję" (może o uciekaniu za granicę); "Bokser z Nigerii zmierzy się z Gołotą?"; "Poszukiwany gangster w zasadzce u żony", "Jakub T. w łagodniejszym więzieniu?", "Ruszyli paliwową mafię nie do ruszenia", "Jabłko było nagrodą za dobrą jazdę, a kwaśna cytryna karą za łamanie przepisów", "Bezkarni prześladowcy" (Blidy zapewne, w podtekście) itd., zaś przykład "jasnowidzenia kościelnego" pokazałem na blogu. Na pewno przed śmiercią była na podsłuchu radarowym, chyba telewizyjnym, zapewne wspieranym też przez przekaz podprogowy. Ot i prawda o czołowych postaciach w rodzaju np. Jarosław Kaczyński. Nadmieniam, że do takiej wersji telewizja przyznawała się już w późnym 2015 r., choć później ze względów wizerunkowych zaczęła forsować teorię o samobójstwie, podczas gdy to było zabójstwo w samoobronie wywołane zabójczym zamiarem uzgodnionym przez telewizję zapewne z liderem religijnym typu np. Glemp. Co do tego incydentu to jeszcze zwróćmy uwagę, że w 2007 media rozpisywały się o Kaczyńskim jako o wielkim graczu czy też strategu (najwybitniejszym spośród ówczesnych koalicjantów), wyrafinowanym i mądrym (tak np. w tygodniku Polityka), co kojarzyć się mogło też z "ograniem" Blidy.

14. Bronisław Geremek (1932-2008*). Zginął w województwie małopolskim w poślizgu, prawdopodobnie spowodowanym przez nieoznakowane auta policyjne (zapewne za sprawą Małopolskiej Komendy Wojewódzkiej Policji i premiera), bo to znana ich metoda i wiadomo, że potrafią śledzić człowieka w terenie nieoznakowanymi autami. Naprowadziło mnie na niego to, że dnia 31. maja 2017 r. przeglądałem Onet.pl i był tam artykuł o tym, że Serbia opowiada się za przywróceniem w tym kraju królestwa (120 tys. podpisów). Gdy zaś jechałem 1. czerwca 2017 r. pociągiem do Krakowa (na taką podróż zresztą wskazują opublikowane na YouTube właśnie tego wieczora filmy), spikerzy zaczęli podpowiadać mi: "co się stało z politykami starej daty?" i dawać przykłady: kurujący się Jacek Kuroń zmarł w szpitalu, może samobójczo (tę uwagę teraz dorzucili), natomiast podsunięto wtedy także w drugiej i ostatniej kolejności Geremka i zaintrygowało mnie, że zmarł w wypadku. Telewizja, jak widać, jest dobrze przygotowana. W przeddzień śmierci Gemerka, tj. dnia 12.08.2008 r., pisano w Radiu Watykańskim tak oto (nagłówki): "Benedykt XVI w drodze do Sydney - konferencja PRASOWA NA POKŁADZIE samolotu" (pierwsze zdanie: "Rozpoczęła się najdłuższa podróż apostolska obecnego pontyfikatu" - w domyśle: może "niekończąca się"?). Był też artykuł "Abp Zimoń modli się za ofiary WYPADKU W SERBII" - w tym kontekście czas, w którym spikerzy przypomnieli mi o Geremku, wydaje się aluzyjnie mówić o "wypadku w królestwie". "Zima" to może o pogodzie w mediach; pamiętajmy też, co ważne, że Serbia położona jest na Bałkanach, czyli na POŁUDNIU Europy - zupełnie jak województwo małopolskie (w którym zmarł Geremek) na tle mapy Polski. A zatem informowano "z góry" o jakimś wypadku na Południu. Zaraz potem był artykuł "Akceptacja i CHŁONIĘCIE INNOŚCI CZYNIĄ KOŚCIÓŁ BOGATSZYM - rozmowa z ks. W. Słowikiem SJ". Godne odnotowania rzeczy były też w Katolickiej Agencji Informacyjnej. Przede wszystkim tego samego dnia opublikowano informację o śmierci polskiego księdza "w SBR" (na Syberii), co zresztą z Serbią się kojarzy - o śmierci księdza Bronisława G. (jakieś inne nazwisko). "Podróżnik przemierzał samotnie Syberię na rowerze", "dotarł do granicy z Mongolią, która była najodleglejszym celem jego wyprawy", "wracał już do kraju, gdy w Irkucku ... został potrącony przez samochód", "sprawca wypadku zbiegł, nie udzielając pomocy poszkodowanemu rowerzyście". Wiara.pl jednakże opublikowała ten news (skąd następnie trafił nazajutrz do eKAI.pl, ale również PRZED informacją o śmierci Geremka) W PRZEDDZIEŃ ŚMIERCI GEMERKA, 12.07.2008 o 15:34. A więc po 4 dniach, choć zmarł 8. lipca. Bardzo niedwuznaczne, prawda? Wyjątkowo nie jest to temat omówiony we wpisie na temat niektórych zbrodni z 14. stycznia 2016 r. Wzmianka o tej zbrodni jest natomiast w dopisku wpisu na blogu z 23. maja 2017 r. o sądach. W dniu zabójstwa Blidy w 2007 r. Gazeta Wyborcza opublikowała artykuł (w jego przeddzień przygotowany) "GEREMEK: ODMAWIAM" - sprawa do pary.


II. Z LISTY ZABÓJSTW POD WPISEM NA BLOGU O SMOLEŃSKU (4. WRZEŚNIA 2015 R., DOPISEK DRUGI)

15. 96 trupów z, najwyraźniej, zamachu smoleńskiego (10/04/2010*).

16. (?) 7 trupów (wszyscy zginęli) z, najwyraźniej, zamachu izraelskiego - wypadku izraelskiego państwowego helikoptera wojskowego Sikorski (26/07/2010*).

17. Włodzimierz Ławniczak, prezes TVP przez kilka miesięcy (zaraz po 2 miesiącach rządów zaczął się leczyć w szpitalu, a potem po miesiącu zmarł).

18. Lucyna Uzdowska (z domu Mliczewska, 1923-2011), babcia Piotra Niżyńskiego od strony matki (tj. tej bardziej katolickiej części rodziny), chora na Alzheimera. 87 lat, szpital psychiatryczny. Szczegóły wyjątkowo nie pod wpisem na blogu o Smoleńsku, lecz pod wpisem o sądach z 23. maja 2017 r. w rozwijalnym fragmencie (edit 2017-06-09).

19. Andrzej LEPPER (5/08/2011), znany polityk. Zmarł prawie równo 3 miesiące przed rocznicą śmierci Henryka Uzdowskiego, mego zabitego w bardzo zuchwały sposób (sprzedaż zatrutej maślanki) za czasów Jana Pawła II dziadka (dziadek zmarł 6/11/2005, oto akt zgonu), a może ktoś pamięta, jak wtedy Gazeta Wyborcza zapowiadała tę śmierć snując myśli o filozofiach życiowych (np. Goethego czy o filozofii Nietzschego - w każdym razie jakichś niechrześcijańskich i immoralistycznych), o ostatnich słowach, samobójstwie. Parę razy padał tam wtedy zwłaszcza ten temat, że może sam się zabił (ta wersja była może jakimś planem B na wypadek tego, gdyby rodzinka, z którą to podobno nawet uzgodniono, choć nie pomagała w tym czynnie, zawiodła i jednak wzięła tę maślankę na badanie - "po prostu sam sobie dosypał"). Tutaj mamy ten sam temat (nawet był artykuł "W Gazeta Cafe: Filozofia do życia" [w podtekście zapewne: do samobójstwa]), ponieważ prokuratura przypisała Lepperowi samobójstwo. A artykuły z dnia śmierci (tzn. pisane w przeddzień) w archiwum Gazety Wyborczej? "POLECa Łukasz Kamiński" (w ramach dodatku "Co Jest Grane"; tylko to końcowe 'a' tutaj nie pasuje, ten ateizm na zakończenie...), zaraz potem jako następny "Spontaniczne Musli" (zaczynał się: "Decyzję o założeniu zespołu podjęli spontanicznie"; był jeszcze art. "Ja o tym pamiętam, więc co roku wywieszam tablicę"), "MIESZKAŃCY WALCZĄ, BY WYBORY BYŁY UCZCIWE"... W artykule "Wieści z miasta" (TVP Warszawy? często w tym sensie dawali w przeddzień takie teksty) dużo było akcentów wieśniackich i amatorskich. Jeden artykuł pod tym tytułem zaczął się od "[dwa pierwsze zdania, po czym] Symbolem dawnej góralszczyzny w Polsce jest...", a inny od "Weekend dla łasuchów[.] MOSiR 'Stawy Jana' (ul. Rzgowska 247) zaprasza amatorów (...)" (gdyby ktoś w tym widział przypadek, to jeszcze w "Wieści z kin" było "Od początku lipca do końca sierpnia miasta partnerskie Sopot i Zakopane (...)" - chyba nawiązanie do tego wieśniactwa-góralszczyzny i do amatorstwa). Był też jakiś artykuł Andrzeja Kłopotowskiego [my tu tymczasem na myśli mamy Andrzeja Leppera...] o jakichś kłopotach i niechęci do sprawnej pracy w magistracie, było też coś o tych, co są "na offie" (poza Sejmem?) - że są zdyscyplinowani i mają cel przed oczyma, powinni się starać... zaraz po nim był artykuł "Nie płaczę nad owieczką" (tematyka treści - związana z islamem, w tym: wojowniczym, wierzącym w "świętą wojnę"). Był nawet artykuł "Wieści z galerii" wspominający hasło "Socjalizm zawiódł, kapitalizm zbankrutował. Co dalej?" - zdaje się, że Samoobrona cytowała takie właśnie słowa papieża na swoich stronach www ("Nie do przyjęcia jest teza, że po upadku socjalizmu jedyną alternatywą jest kapitalizm" czy jakoś tak; skrót treści artykułu wyświetlany w archiwum GW kończy się w środku słowa: "artysta kr", co budzi też skojarzenia z krawatami, np. biało-czerwonymi - takie nosili posłowie Samoobrony). Zabójstwa tego wyjątkowo nie opisałem w II dopisku pod wpisem na blogu o Smoleńsku z 2015 r., bo zauważyłem je dopiero w 2017 r. - opis jest tylko tutaj. Inny ciekawy zbieg okoliczności z GW z 5.08.2011: z jednej strony Jarosław Kaczyński mówił o wielkim skandalu w skali masowej na tle korupcyjnym, w dodatku w temacie wyborów (jeden artykuł GW), z drugiej był - kojarzący się zresztą z ruchami ludowymi - artykuł "Polak to dobry partner" (początek: "Jesteśmy sąsiadami, partnerami i chyba też przyjaciółmi - o stosunkach polsko-niemieckich mówi nowa konsul generalna Niemiec w Gdańsku Annette Klein" - być może jeszcze jakiś urząd miasta pod władzą PO w to był zamieszany, stąd może ten Gdańsk, rodzime miasto Tuska a może i innych ojców Platformy). Dali też jakiś artykuł "O. Rydzyk: Będą strzelać bez ostrzeżenia!", zaraz po nim był "Polskie ofiary księży pedofilów w światowej sieci". Jeszcze inny artykuł GW z tego dnia to "CO TAM SIĘ STAŁO?" zaczynający się od słów "Wiejski drewniany kościółek, gromada bosych kobiet przed wejściem, bocian w gnieździe na obciętym konarze drzewa" (ostatnie słowa początku treści zacytowanego w archiwum to "...wystawiony na LiPc", oczywiście bez stosowania wielkich liter, ale jest jakieś L-(coś)-p). Poza tym tego dnia ruszyła pewna wystawa, artykuł z GW o tym miał tytuł "Folk na nowo" (folkowy = ludowy = rolnicy itd.) i zaczynał się słowami "Od dziś w Oddziale Etnografii Muzeum Narodowego w Gdańsku będzie można oglądać wystawę 'Etnoinspiracje', na którą składają się współcześnie powstające prace nawiązujące do polskiej kultury ludowej. A". Zupełnie ostatni zaś artykuł w archiwum z tego dnia zaczynał się od słów o jakiejś formacji (w sensie zgrupowania ludzi): "Eklektyzm tej formacji jest porażający". Jako, że Lepper zmarł w Warszawie, to zważywszy na prawie że końcowy artykuł "płonie Gdynia" (= pokazowe dowody idą nie z Gdańska, tylko od lidera PiS-u) i inne z kolei o Gdańsku przyjąłbym, że to jakiś urząd miasta w Warszawie, a więc może i Hanna Gronkiewicz-Waltz, był zamieszany w to zabójstwo. Może też w sprawie śmierci wiceminister Zbrojewskiej był jakiś udział m. st. Warszawy. WYJĄTKOWO NIE OPISANE W II DOPISKU POD WPISEM O SMOLEŃSKU, BO ODKRYŁEM TO ZABÓJSTWO DOPIERO W 2017 R.

20. Piotr Niżyński (1986-), pod koniec grudnia 2011 r. był poślizg na drodze górskiej do Oaxaca w Meksyku, wśród nieustannych wtedy "pogróżek medialnych" m. in. w BBC. W 2012 r. jeszcze kilka razy to powtórzono w Polsce (przynajmniej 2-3 nieskuteczne próby i jedna skuteczna, w wyniku której skasowałem sobie auto, Policja wzięła prawo jazdy, otwarto jakąś sprawę przeciwko mnie), a wcześniej w Panamie były pewne spowodowane wypadki, choć już nie (jak później znowu w Polsce) na zasadzie poślizgu. W Meksyku wtedy było zupełne lato, jak może tam zawsze.

21. Anna Uzdowska (1958-2012), ciocia Piotra Niżyńskiego od strony matki (tj. tej bardziej katolickiej części rodziny). 53 lata, szpital psychiatryczny.

22. 16 trupów z katastrofy kolejowej (3/03/2012*). Watykan ZDECYDOWANIE zamieszany, tak to oceniam, ale przekonajcie się sami, bo te supermocne poszlaki są publicznie dostępne w Internecie.

23. 16 trupów z masakry w Afganistanie w wykonaniu żołnierza z USA (12/03/2012*). Rzucił się bezsensownie i dziwnie na cywilów jak ci policjanci z Gwatemali na mnie i moje mienie. Później go broniono na takiej zasadzie, że rzekomo jest wariatem. W myślach oczywiście podrzucano mi wtedy, że po prostu żołnierza o to poproszono, a może nawet sugerowano to między wierszami w prasie typu internetowe wydanie BBC.

24. Gen. Sławomir PeTeLicki (16/06/2012*). Śmierć jego prokuratura uznała za samobójstwo; kamery na jego posesji nie obejmowały jednakże wszystkich miejsc. Zastrzelony. Jego nazwisko kojarzy się z "pytlowaniem", a wojsko - w oczywisty sposób - ze sprawą roztrzaskania się prezydenckiego samolotu w Smoleńsku. W związku z tym sens tego był taki: "pytlujący generał - do grobu". "Nie wolno się wygadać, bo inaczej czeka was kara śmierci". W archiwum Gazety Wyborczej z dnia jego śmierci - której oczywiście jednak wtedy jeszcze nie odnotowano, bo artykuły na dzień X są przygotowywane w przededniu dnia X - można znaleźć artykuł z ich strony Sport.pl (inną taką stroną www Agory S.A. jest słynna Gazeta.pl) pod tytułem "Big Pete, mała bramka": jest już na pierwszej stronie tego archiwum. Inne z kolei artykuły sugerowały, że zabiła go mafia (pewnie ta telewizyjna), która znalazła sobie bandytę wśród jakichś podsądnych. W takim razie gratulacje dla sądu z okazji jego współpracy także i z podsłuchami telewizji nr 2, tymi morderczymi. (W czerwcu 2017 r. mówiono mi, że np. stąd wzięto też zabójcę Beaty B.) W Radiu Watykańskim w przeddzień śmierci generała wspominali o Syrii, a w Katolickiej Agencji Informacyjnej - "o Kulczyku" (jednej z przyszłych ofiar), tzn. byl artykuł "Ojciec Góra [z Poznania] żegna się z duszpasterstwem akademickim" (Internet to głównie dla młodzieży, tak?... w sumie najłatwiej o nowe mass media być może w Internecie) - zapewne pogróżka obliczona na odstraszanie w przyszłości spadkobierców Kulczyka. Poza tym Tusk mówił w Sejmie w przeddzień śmierci Petelickiego, że "chce wyprowadzić finansowe relacje państwo-Kościół na prostą". Wypłata się szykuje? Omawiana tu mafia często pozyskuje ludzi do zabójstw za pomocą co najmniej korupcji, a czasem jeszcze czegoś innego (np. korzyści w sądzie). ZABÓJSTWA TEGO WYJĄTKOWO NIE OPISAŁEM W II DOPISKU POD WPISEM NA BLOGU O SMOLEŃSKU, BO ZAUWAŻYŁEM JE DOPIERO W 2017 R.

25. Aleksander GUDZOWATY (2013), wykreowany bodajże przez papieża miliarder z branży gazowej. Chyba w szpitalu. Zabito go miesiąc przed abdykacją papieża. Wcześniej był bodajże długo podsłuchiwany, zapowiadano interesowanie się "gazem" już w przededniu zabójstwa Henryka Uzdowskiego (wtedy też był jakiś artykuł Kulczyckiego czy coś takiego).
-------------------- FRANCISZEK (JORGE BERGOGLIO) PAPIEŻEM ---------------------
26. 5 trupów po ostrzelaniu szpitala w Strefie Gazy (2014*). Zapewne sprawa przynajmniej częściowo ustalona z Watykanem, z przyczyn wyjaśnionych w rozwijanej liście pod wpisem o Smoleńsku (w jego dopiskach).

27. 298 trupów po zestrzeleniu, możliwie dużego, samolotu Malaysia Airlines przez separatystów prorosyjskich (2014*). Może nawet oprócz zestrzelenia była w nim bomba, dzięki czemu zginęli zupełnie wszyscy.

28. 3 trupy z rodziny Bergoglio (2014*). Wypadek samochodowy z poślizgiem, znana metoda (Piotrowska, Geremek, ja sam z 5 razy w ciągu roku, a spośród dalej dopiero wymienionych: policjantka z kuj.-pom., poseł Wójcikowski oraz dwie siostry służki).

29. Kazimierz ŚWITOŃ (4-12-2014*). Zmarł w szpitalu. Cyfry daty zgonu: kolejno [zero] 4, 1, 2 w dniu i miesiącu, a w roku: 2, [zero] 1 4, czyli czytając od końca byłyby takie same nie licząc zera. Innymi słowy cztery-jeden-dwa  dwa-jeden-cztery to jego data zgonu. Dzień po jego śmierci był (w kontekście mego bloga kojarzący się z korupcją, korupcyjnym może podłożem tej śmierci) artykuł w Katolickiej Agencji Informacyjnej "Polacy są informowani o sprawach finansowych swojej parafii". Na Świtonia, znanego ze stawiania krzyży (co kojarzyło się tym spikerom z kolejnymi przegranymi przeze mnie sprawami w sądach - zresztą porównajcie z tą tematyką w sądownictwie: "sędzia Kryże, będą krzyże" - albo z kolejnymi ofiarami Watykanu), zwrócili mi uwagę spikerzy w lipcu 2017 r. W wydaniu Gazety Wyborczej z dnia śmierci (napisanym w jej przeddzień) był m. in. artykuł "Bliżej nowoczesnych przystanków" ("Miejski Zarząd Dróg rozstrzygnął przetarg na budowę 25 [lat?] nowoczesnych [właśnie tradycyjnych, konserwatywnych?] przystanków autobusowych w Kielcach. Najlepszą ofertę złożyła firma Strabag" — proszę spojrzeć na kolejne nazwy własne, po Kielcach, skrót K., był Strabag, skrót S., a zatem kolejno K.S.), "3,3 tys. uczniów na olimpiadzie prawniczej" (33 kojarzy się z rokiem śmierci Jezusa Chrystusa, może to jakieś nieprzyzwoite porównanie ze mną jako ofiarą tortury), "Święta coraz bliżej, dlatego choinka na rynku już stoi" (ś-w-ta...), "Kolejne ankiety dotyczące miejskiej komunikacji" (kolejne krzyże może, nasuwa się myśl...) — to wszystko artykuły z pierwszej zaledwie strony uporządkowanego przecież chronologicznie archiwum GW. Co ciekawe, ta śmierć Świtonia, pewnie od lat za jego życia planowana na ten dzień 412214 (zupełnie jak z Papałą), miała miejsce rzędu 2 miesiące po uprawomocnieniu się nakazu zapłaty przeciwko mnie w sprawie, w której pozwano mnie pod złym adresem. Późniejsze próby odkręcenia tego są z konieczności wyjątkowo ciężkie i to jak kolejne stawianie krzyży w postaci jawnie niesłusznie przegranych spraw, a to ze względu na to, że wszystkim w sądach rządzą na spółkę, jak się zdaje, Minister Sprawiedliwości i jego bliscy sojusznicy-bojownicy przeciwko mnie, zaś do dosyć na tym tle niezależnego Sądu Najwyższego trudno wnieść sprawę ze względu na wprowadzone za czasów Belki ograniczenie, że Sąd Najwyższy nie ma się zajmować arcyważnymi przecież zagadnieniami ustalenia faktów i oceny dowodów, lecz należy to pozostawić niższym sądom, sądom powszechnym (przytoczony tu Belka kojarzy się z premierem "rządu fachowców", "rządu technicznego" wprowadzonego w odpowiedzi na aferę "Przychodzi Lew [Rywin] do mass mediów" - może to o biskupie czy prymasie... w tle tu chyba ten skandal z ograniczeniem kompetencji Sądu Najwyższego, pod koniec 2004 r. zlikwidowano kasacje w sprawach cywilnych i wprowadzono zamiast nich m. in. skargi kasacyjne, w każdym zaś razie nigdy nie można się poskarżyć, że jakiś sąd bezsensownie ustalił stan faktyczny, np. odmówił wiarygodności dowodom). Odkryłem tego trupa Świtonia jako ofiarę mafii dopiero w 2017 r., więc NIE OPISYWAŁEM PROBLEMU W II DOPISKU POD WPISEM O SMOLEŃSKU.


III. Z PODSTRONY "ZAPISY", ADRES: www.bandycituska.com/zapisy.txt (OD DATY 22/01/2016)

30. Łukasz Masiak (1984/85-2015*), dziennikarz z Mławy. Pobity na śmierć. Ostatnie miejsce stałego zameldowania Piotra Niżyńskiego to ul. Mławska w Rypinie. Zabójca miał imię i nazwisko identyczne z moim dawnym wspólnikiem z firmy, nawet wiek prawie identyczny. Ponadto podobieństwo (zamieńcie pierwsze litery): Maria Wasiak - Waria(t) Masiak, czyli znowu ten dziennikarz pasuje do 'schizofrenika, który nie jest świadom swojej choroby' (tak reklamują w Internecie mój blog: blog właśnie takiego schizofrenika). Maria Wasiak to prezes PKP-u z czasów katastrofy kolejowej.

31. Jan KULCZYK (2015), znany bogacz. Datę śmierci (zabiegu w szpitalu) dobrano mu taką, bym mniej więcej w tamtym czasie przekraczał granicę 1 mln. zl na koncie, tzn. przestawał być milionerem. Również był standardowy akompaniament mediów, w tym kościelnych, wskazujący na świadomość zabójstwa.

32. Monika Zbrojewska (2015), wiceminister sprawiedliwości, zabita w szpitalu na Banacha po wcześniejszym wywołaniu poślizgu (zapewne przez nieoznakowanych policjantów) oraz wstępnym otruciu podobno lekami. Nie opisałem tego nigdzie. Dla weryfikacji przejrzałem tylko Gazetę Wyborczą, nagłówki były subtelne, ale jednak zdecydowanie wskazujące między wierszami na zapowiadający się problem z prawniczką oraz na winę skorumpowanego szpitala. Zapewne fakt, że została otruta, wynika z morderczej korupcji zorganizowanej w warszawskim urzędzie miasta być może dla dzielnicy Ochota. Akurat w GW były bardzo subtelne aluzje w nagłówkach i niewiele o tym, może gdzie indziej lepiej, ale też zdarzały się bardzo wyraźne aluzje tego 30-10-2015 [tzn. przygotowane w przededniu], np. artykuł "'Requiem' na chór" autorstwa Misiewicza (kojarzy się z jakimś tam bliskim współpracownikiem ministra, requiem zaś to msza za zmarłych, po łacinie "spoczywaj" [in pacem = w pokoju, w skrócie R.I.P.], są oczywiście takie utwory muzyczne - msze requiem).

33. Policjantka Anna Gajek* z Opola, z drogówki (zapisy.txt z 2016-02-10, choć śmierć była wcześniej) - wywołano jej poślizg. Śmierci towarzyszyło:
34. Zamordowanie Bogusława KACZYŃSKIEGO ("Bogusia", jak go mój ojciec przezywał - ale z tego polityka "Boguś"...) - akurat kopałem na działce z robotnikami i okazało się, że jest to zbyt ciężkie i trzeba przynieść młot udarowy na drugi dzień; nazajutrz, gdy z nim przyszli i poszli, jak to zwykle robią, kupić coś w okolicznym sklepiku, gazety (Super Express?) krzyczały: "Udar zabił Bogusława Kaczyńskiego" (na okładce; co ciekawe, patron dziennikarzy św. Franciszek Salezy zmarł właśnie na udar, więc wychodzi taka oto ironia: "udar zabił Bogusia [pobożnisia, pana Jarosława] Kaczyńskiego" -- ale i "[ten] udar zabił świętoszkowatą prasę"). Na blogu jest o tym w dopisku edit 2016-01-24 pod wpisem "Mocne poszlaki na temat pewnych zbrodni". Tu można obejrzeć wideo na YouTube pokazujące mnie właśnie wtedy, w dniu śmierci BK, z robotnikami (polecami zainteresować się jego datą - autentycznie tamten czas). Zbrodnia do pary z Łukaszem Masiakiem, bo mój kolega biznesowy Bartosz Nowicki (osobę z takim samym imieniem i nazwiskiem wybrano na zabójcę, może rzekomego i z wariackimi na pewno papierami) bardzo lubił słowo "beka"... B-K. Doszedł PiS do władzy, jest trup Bogusia Kaczyńskiego. Z góry było pewnie wiadomo, bo Masiak to starsza sprawa.
35. Rafał KASIŃSKI w II poł. stycznia (w przypadku tego drugiego upozorowano samobójstwo, było nawet włamanie na jego konto na portalu społecznościowym)
- a także aluzyjny "akompaniament" mediów kościelnych. W ostateczności wypadek drogowy też mógłby być samobójstwem, ale trudno na razie stwierdzić, by była to najbardziej prawdopodobna wersja. Zresztą u kobiet samobójstwa to zdecydowanie rzadkość. Czas rządów premier Szydło.

36. Gen. Michał Janiszewski (2016-02-03), w szpitalu - odsyłam do bloga o Piotrze Niżyńskim do 'edit 2016-01-24' pod wpisem "Mocne poszlaki na temat pewnych zbrodni". 6 dni po napisaniu o zabójstwie Popiełuszki i prawdopodobieństwie, że było ono na zlecenie Kościoła, zginął w szpitalu ten generał, najbliższy współpracownik Jaruzelskiego. Potem jeszcze zmarł:
37. Aktor Jerzy P. (2016-02-04), w szpitalu. Kilka dni później jeszcze:
38. Prof. Krzysztof SKÓRA (2016-02-12), w szpitalu. Opisane (oczywiście z dowodami) na www.bandycituska.com/zapisy.txt, a więc zgodnie z tutejszym nagłówkiem III, pod którym to tu umieszczam, przy dacie 2016-02-14.

39. Zyta Gilowska (2016-04-05), Minister Finansów w rządzie 2005-2007 - z tego, co pamiętam, to się to jakoś zapowiadało. Ale nie opisałem tego w /zapisy.txt, może z niechęci do tej pani oraz z podejrzeń, że to samobójstwo. Tak mnie spikerzy przekonali. Za czasów Zyty gminy wprowadzały masową w całym kraju korupcję telewizyjną, a zadaniem urzędów skarbowych było nie egzekwować podatku PIT od właścicieli zamieszanych w to firm, czyli w praktyce wszystkich (także podatku dochodowego pracowników - część to zaczęli być pracownicy zamieszani w monitoring podsłuchowy). Przy okazji mogłaby wsypać Kaczyńskiego, więc lepiej, by zginęła. Jakimś "dziwnym trafem" znalazła się w szpitalu, może to zasługa spikerów (jacyś przekupieni lekarze diagności wmówili jej chorobę?...). Zapewne mało lubiana w obozie PiS-u, bo to człowiek wywodzący się z Platformy. Z daty (dzień wzięty od dziadka, miesiąc od babci) wnioskowałbym, że to przez zatrucie (sprzedanym zatrutym produktem np. spożywczym), w ślad za którym osoba ta trafiła do szpitala, gdzie ją ostatecznie zabito. Podobnie było bodajże w przypadku Zbrojewskiej, co wiadomo publicznie. Swoją drogą data to kolejne cyfry po tych ze śmierci gen. Janiszewskiego (tam 2 3, tu 4 5 – tzn. tam luty dzień trzeci, tu kwiecień dzień piąty).

40. 66 ofiar katastrofy egipskiego samolotu (2016-05-22*) na trasie Paryż-Kair, nad Morzem Śródziemnym (znowu Egypt Air! jak za Jana Pawła II). 66 brzmi jak 666. Termin katastrofy tak jak gdyby dobrany, żeby dzień po ogłoszeniu jej było w Watykanie odpowiednie spotkanie międzynarodowe, ba, podpisanie ważnej umowy z krajem afrykańskim. Więcej o tym w /zapisy.txt pod datą 2016-05-22. Podobno była nawet eksplozja z przyczyny wewnętrznej oraz uprzednie zapowiedzi.

41. Janina Paradowska (29.06.2016), dziennikarka, redaktor naczelny Polityki - zmarła chyba w szpitalu, równocześnie z jakimś zamachem w Turcji i w moje imieniny. Inicjały JP pasują też do Jana Pawła II, a zatem jako ofiara z kręgów dziennikarskich miała budzić skojarzenia z religią. Nie opisałem w /zapisy.txt, bo zgodnie z sugestiami spikerów podejrzewałem samobójstwo.

42. 3 ofiary śmiertelne katastrofy samolotu C-130 Hercules w Portugalii (2016-07-11*). Praktycznie na pewno zamach, o którym z góry wiedziało papiestwo, zwłaszcza uwzględniwszy dobrze już i tak znane mi ich podejście do moralności, które mieli okazję wykazać i przy innych okazjach. Szczegóły w /zapisy.txt.

43. (?) 37 ofiar gigantycznej katastrofy kolejowej we Włoszech (2016-07-12*). Nie mam pewności, czy Watykan jest w to zamieszany, ale jest na to wskazówka. Szczegóły w /zapisy.txt.


IV. OPISANE W DOPISKACH NA BLOGU LUB TYLKO TU (SZCZEGÓŁY W POSZCZEGÓLNYCH PUNKTACH)

44. Masakra w night clubie w Orlando - 50 osób zginęło (rannych: 53).* Po wpisie na blogu, czyli spikerzy pewnie z góry uprzedzeni lub jakoś dziwnie na odwrót się stało. Trzeba by sprawdzić poszlaki w mediach, w tym katolickich, nie opisałem tego w szczegółach nigdzie.

45. 84 ofiary śmiertelne zamachu w Nicei (2016-07-15*). Watykan niestety chyba też zamieszany, jak wynika z szacunkowego porównania prawdopodobieństw, a to uprawdopodabnia, że w ogóle nawet byli inicjatorami zamachu. 10 dni przed Światowymi Dniami Młodzieży. Szczegóły w /zapisy.txt w okolicy tej daty.

46. (?) 6 ofiar śmiertelnych zamachu w Turcji(*), wybrano okolice przypadkowo brzmiącej miejscowości Diyarbakir. Opisane w zapisy.txt pod datą 2016-08-15.

47. Dariusz Zarzecki, komornik legionowski (tutaj nekrolog) - miałem tam sprawę egzekucyjną w sądzie z mojej skargi przeciwko komornikowi. Strasznie się wlekła (3 i pół miesiąca), a u mnie z pieniędzmi było coraz gorzej, więc mi to istotnie doskwierało ze względu na uniemożliwianie wzięcia pożyczki oraz widmo potencjalnie bardzo wysokich kosztów egzekucyjnych w razie nieprzychylnej decyzji sądu. Bardzo odwlekano postanowienie w tej sprawie, było ono też ustalone ze spikerami (ci z góry wiedzieli, jeszcze na ileś dni przed jego wydaniem, jakie będzie: "koszty nie będą te minimalne", no ale też nie zupełnie najgorsze - czyli wiadomo było, że doliczy VAT), w końcu wniosłem skargę do prezesa sądu, że bardzo mi przedłużają obsługę, przekraczając kompletnie termin tygodniowy przewidziany w ustawie. W efekcie prezes odpisał mi, że polecił sędziemu się pospieszyć i parę dni później (ok. 20-ego któregoś sierpnia 2016 r.) wygrałem częściowo tę skargę. Dosłownie dni przedtem zmarł ten komornik. Zapewne to robota spikerów. Prezesa zaś tego sądu (później mi jeszcze pomógł uwzględniając w całości mą kolejną skargę na komornika) Piotra Rempołę wzięto później do Sądu Okręgowego dla Warszawy-Pragi.

48. (?) Wypadek na przejeździe kolejowym w Raciborowicach (2016-10-29*). Datę proszę porównać z datą śmierci Janiny Paradowskiej. Dodatkowo to podejrzane, bo po pierwsze Raciborowice to miejsce śmierci mej babci, a śmierć ta była praktycznie na pewno zabójstwem szpitalnym, a po drugie data 2016-10-31 (kiedy to dopiero opublikowano informację o tym wypadku, np. na stargard.naszemiasto.pl) to rocznica zamachu na Egypt Air (zbrodni przeciwko ludzkości "z czasów" Jana Pawła II). Wypadek na zasadzie "auto, które wpadło w poślizg, wjechało w pociąg". http://stargard.naszemiasto.pl/tag/wypadek-raciborowice.html. Media kościelne i inne trzeba by dopiero sprawdzić, chwilowo nie mam na to czasu.

49. Przemysław Wałęsa, syn Lecha Wałęsy (2017-01-08*). Najprawdopodobniej sprzedano mu zatrutą żywność. Wzmianka wraz z dowodem na zabójstwo (z przeszłości, a także ze śledztwa) jest na blogu pod wpisem z maja 2017 r. o sądach (dopisek z 2017-06-19).

50. Poseł Rafał Wójcikowski(*) z Ruchu Kukiza (opisane na blogu w jednym z dopisków pod wpisem z 15. grudnia 2016 r.).
51. (?) Dwie zakonnice (służki - z zakonu służek) zmarłe w wypadku samochodowym (2017-02-19* ok. 15:00)? Jako kolejne ofiary z tego samego cyklu, co i poseł Wójcikowski, w krótkim odstępie czasu... https://ekai.pl/w-poniedzialek-pogrzeb-zakonnic-ktore-zginely-w-wypadku-samochodowym/. Dzień wcześniej w Radiu Watykańskim było o spotkaniu papieża z generałem marianów (nazwa budzi skojarzenia z płcią żeńską), a także o pogrzebie jakiejś zamordowanej misjonarki z Boliwii o inicjałach HK (ha-ka, jak hak, np. włamanie komputerowe; kojarzy się też z "mieć haka na kogoś", a to także można skojarzyć z głośnym ostatnio wokół mnie tematem). Do marianów papież wtedy mówił, wg RV, "wierność, odwaga i prostota". To oczywiście zachęta, by zupełnie zbytecznie traktować mnie ze strony Policji po bandycku (dopatrywanie się w moich badaniach z pogranicza politologii i socjologii jakichś nielegalnych tajemnic państwowych itp.) może "dla mojego dobra", co oczywiście z mojego punktu widzenia jest wcale niepożądane. Ponadto: w dniu ww. artykułu eKAI o pogrzebie, czyli 23.02.2017, dwie posłanki opuściły Ruch Kukiza. Na dniach był wtedy też wypadek pani premier, spikerzy twierdzą, że sama nawet musiała go sobie wpierw zorganizować (że to było celowe uderzenie w siebie dla zwiększenia swej popularności).

52. Ww. polska misjonarka Helena Kmieć z Boliwii (*). Seria wypadków samochodowych, były bodajże też ślady w mediach z góry zaznajomionych ze sprawą. Zaś przy okazji czytania przeze mnie o jej śmierci spiker gadał coś o tym, że lubiła się dotykać. To zapewne słowa z myślą o Henryce Krzyżak (też inicjały HK), która w mojej podstawówce uczyła dzieci masowania punktów na myślenie. Jest o niej w tekście o JP2 i genezie podsłuchu, obok innego takiego przypadku, mianowicie w podstawówce i klasie mego brata. Tyle, że spikerom to się kojarzyło już wiele miesiący przed tym, zanim ja w ogóle sobie o tej Krzyżak przypomniałem.

53. Co najmniej 80 osób zabitych w zamachu w Afganistanie (2017-05-31).* Wspomniane z opisem w dopisku na blogu pod wpisem o sądach z maja 2017 r., a także w Zapisach.

54. Co najmniej 20 zabitych w kolejnym zamachu w Afganistanie (2017-06-03)*: "na pogrzebie wysokiego rangą polityka". Po opisaniu tutaj śmierci Gemerka. Link

55. (?) Biskup Bala z Kamerunu (2017-06-02)*. Opisane w /zapisy.txt pod datą 2017-06-17. News o jego śmierci

56. 58 zmarłych w pożarze w Londynie (2017-06-14)*. Poszlaki wspomniane są na blogu pod wpisem o sądach z maja 2017 r., w ramach dopisku.

57. Beata B. (czyt.: beata-be, z polskiego na nasze: "nie podoba mi się pani premier"), żona przestępcy Dariusza B. (Dzień Matki 2017 r.)*. Zabita w domu męża. Później znaleziono też ciało męża. Stan prasy poprzedzający ten fakt wskazuje na to, że było to zabójstwo "telewizyjne". Więcej informacji wyjątkowo na blogu (a nie w zapisy.txt) pod wpisem o sądach z maja 2017 r.

58. Dziennikarz Piotr Bikont (2017-06-27)*. Zginął w poślizgu samochodowym - typowa metoda tej mafii. W dodatku tego dnia, którego wysłałem pewne zażalenie do sądu. Wcześniej pisałem na ten temat, co w zażaleniu, rzeczy kojarzące się z jego nazwiskiem. Ślady w mediach. Kilka dni przed śmiercią podstawili mi też na ulicy człowieka, który kojarzył się z Jerzym Urbanem (także słownie w myślach wyrażano to skojarzenie, ale też wygląd był dobrany) - przesłanie wydaje się teraz jasne, jakiś dziennikarz był na celowniku telewizji. Sam Urban może też kiedyś podzieli jego los? Nie życzę mu tego. W każdym razie wracając do sedna problemu - Bikont kojarzy się przede wszystkim, w sposób naturalny, a także u spikerów, z takim oto podziałem słowa: BI-KONT. "Bi" oznacza dwoistość, podwójność, a "Kont" kojarzy się np. z filozofem Immanuelem Kantem. I oto voila, jest ten temat w moich zażaleniach karnych i dodatkowych pismach polemicznych do sądów - w tej właśnie sprawie, w której było to zażalenie. Chodziło mianowicie o dopuszczalność oskarżenia prywatnego wobec policjantów, a nawet o ogólniejszy problem sytuacji, w których 1 czyn wydaje się "podpadać pod kilka paragrafów" karnych, przy czym np. jeden z nich "ma sąsiada" przewidującego ściganie z oskarżenia prywatnego. To, co proponował rządowo-telewizyjny sędzia, to to, że skoro (jak zgadywał) czyn policjantów będący np. (ściganym co do zasady z oskarżenia prywatnego) naruszeniem nietykalności cielesnej jest jakoby przekroczeniem uprawnień (to tylko wytwór wyobraźni sędziego, ja tego nie postulowałem, jedynie poinformowałem sąd, że zgłosiłem takie podejrzenie do prokuratury), to z tych dwóch rzeczy "ważniejsze", "decydujące" jest to, że przekroczenie uprawnień ściga się z oskarżenia publicznego. Trzeba wobec tego, zdaniem takiego sędziego kościelnego, sprawę umorzyć z braku skargi uprawnionego oskarżyciela. To jest Teza. Kant znany jest ze swych polemik tez i antytez na temat wszechświata, przyczynowości, przestrzeni i czasu (tezy są tam teistyczne-konserwatywne, a antytezy ateistyczne). Proponowałem sędziom, jako równorzędną, także antytezę: sama stosowalność przepisu takiego, jak naruszenie nietykalności cielesnej, który cechuje się wedle ustawy tym, że czyny go spełniające są ścigane z oskarżenia prywatnego, "wygrywa" (niczym jakiś gen dominujący w zestawieniu z recesywnym) i sprawia, że należy ścigać z oskarżenia prywatnego. To brzmi logicznie i nie prowadzi do naruszenia przepisów (np. art. 217 par. 3 Kodeksu karnego). Jak to mawiał Kant, "samym czystym rozumem nie rozstrzygnie się, czy słuszne są tezy, czy antytezy". To samo i ja twierdziłem i w związku z tym wzywałem do porzucenia takiej analizy rozkładającej czyn na paragrafy (tzw. typy przestępstwa) w połączeniu z tym, że tym poszczególnym paragrafom przypisuje się cechę "ścigane z oskarżenia prywatnego" / "ścigane z oskarżenia publicznego". To moim zdaniem jest niesłuszne, prowadzi do błędów logicznych, a także nie ma oparcia w ustawie. Tak proponowałem. No ale "zabito tego Bikonta" - ten dualizm tezy i antytezy (ja dokładnie takich 2 słów używałem w swych pismach!) - i już wiadomo, dzięki rządowi i może komuś tam jeszcze (TV? księża jacyś z Watykanu? tak podpowiadano), że słuszna jest tylko Teza... pojawia się cokolwiek ściganego z oskarżenia publicznego, to już trzeba sprawę umorzyć. To tutaj jest to, czego się szuka i co w ilości 1 już wystarczy, by coś przesądzić. Nie stawia się tu np. nawet pytania, czy wolno w ogóle stosować wtedy tzw. kumulatywną kwalifikację prawną (określoną w art. 11 par. 2 obecnego k.k., dawniej był to art. 10 par. 2), obejmującą więc oba paragrafy ("kwalifikacja prawna" to sposób opisu czynu przyjęty w sądzie). Orzecznictwo SN od 1972 r. (uchwała 7 sędziów z sygnaturą U 1/71) głosi, że się tej kumulatywnej kwalifikacji prawnej wtedy nie stosuje, ale co to takich sędziów obchodzi... Ostatecznie przegrałem to zażalenie i sędzia nawet jakby dał do zrozumienia w sposobie sformułowania odpowiedzi, że czytał orzecznictwo SN, zresztą przeze mnie wskazane za pośrednictwem wskazanej sędziemu sprawy SN nr IV KK 453/16. W każdym razie - abstrahując już od ich korupcyjno-fiskalnie pewnie inspirowanej nierzetelności - myślę, że wyjaśniłem tu pokrótce, o co zapewne chodziło (i tak to tłumaczą spikerzy) z tezami i antytezami, z Kantem i z Bikontem.

59. Ksiądz Jan Biernacki (2017-06-28)*, probosz parafii w Tarnawie. Zmarł zamordowany prawie że równo 2 dni po tzw. prymicji (pierwszej mszy) syna Szydło, nowego księdza. W przeddzień tego zdarzenia, gdy przejeżdżałem koło Arkadii (a nawet i wcześniej), spikerzy podniecali się słowem pry-mas, tak je sylabizując i kojarząc z, jak to mówili, "pierwszą masturbacją". Wprawdzie to 2 dni po tamtym było, ale dodawanie dwójki (czy np. przesuwanie o 2 pozycje w lewo) to typowa sprawa dla pontyfikatu Jana Pawła II, a nawet Franciszka, jest to opisane na blogu. Natomiast lepszy przykład już idealnej zbieżności czasowej to artykuł na NIEDZIELA.PL, który pojawił się raptem 4 godziny przed tamtym - a więc wtedy jeszcze nie było informacji o znalezieniu trupa, tym bardziej, że taki artykuł trzeba przygotować, może nawet w przeddzień szykując wywiad: tytuł tego artykułu to "Śmierć przychodzi za wcześnie, a czasem za późno...", podtytuł "Rozmawia ks. Marek Łuczak": "O przygotowaniu do odchodzenia, o ludziach rozczarowanych medycyną, o sakramentach i towarzyszeniu do ostatniego tchu z ks. Waldemarem Poczylasem, od wielu lat kapelanem szpitalnym, rozmawia ks. Marek Łuczak". Zauważmy przy tym, że niedawno na blogu www.bandycituska.com pojawiły się informacje czy też plotki/przypuszczenia (moim zdaniem bardzo uzasadnione) o zabiciu mej rodziny w szpitalach - cioci Ani Uzdowskiej, babci Lucyny Uzdowskiej. Wywiad ten z NIEDZIELA.PL zaczynał się następująco: "W szpitalu BYŁ AKURAT ostry dyżur". Tymczasem co akurat miało nastąpić, gdy artykuł ten publikowano? Zabicie księdza... (Z kolei w Watykanie wykreowano tamtego dnia 5 nowych kardynałów, jak podają media - odpowiedni artykuł zaczynał się od słów "Aby nie stawali się 'książętami' Kościoła, wezwał Franciszek nowych kardynałów 28 czerwca podczas konsystorza w Watykanie [...]", homilia tam zaczęła się od zdania "Jezus wyprzedzał ich", poza tym w ten przeddzień wg Radia Watykańskiego papież mówił do nowych o tym, że "my, kardynałowie, dla młodych jesteśmy pokoleniem plus dwa" - proszę klikać odnośniki, by to zobaczyć. Może ten akapit jego przemówienia był inspirowany problemem nieba-siedziby Boga w przestrzeni nadziemskiej, którego najwyraźniej tam nie ma; w każdym razie opowiada o byciu marzycielami i niezamykaniu się w "melancholijnym wspominaniu" dziejów kapłanów, jak może ktoś postrzega główną część fabuły Pisma Św.) Artykuły z archiwum Gazety Wyborczej: "Jedni odchodzą, drudzy przychodzą" (27.06.2017), "NISZCZYMY, CO ZBUDOWALIŚMY. KRYMINAŁ Z 'DOBRĄ ZMIANĄ' W TLE" (28.06.2017, napisany oczywiście w przeddzień; tuż przed nim artykuł "Trener bez kontraktu, piłkarze odchodzą" i, jeszcze wcześniej, "W 'elektroniku' narasta opór"; natomiast po tym "NISZCZYMY..." był artykuł "Bjelica czeka na kapitana", po czym, jak gdyby o mnie i zamachu na mnie - bo spikerzy mi niedawno powtarzali strasznie jakoś się kojarzący tekst z serialu "Z archiwum X": "strzeż się białego krzyża", on tam był chyba trochę umoczony w krwi[?]... "białe" kojarzy się z "jasnym", "znanym", "pewnym" - "Atak na Meksykanina. (...)"; na mnie faktycznie był zamach w Meksyku, jest powyżej na liście). Był też artykuł "KAMERĄ W PARKOWANIE" (pewnie o podsłuchu przed śmiercią), "Zabójstwo czy wypadek?" (początek: "W nocy z poniedziałku na wtorek na ulicy Tuwima 79 spłonął mężczyzna. Na miejscu zdarzenai strażacy zastali tylko zwęglone zwłoki i buty" - śmierć w płomieniach kojarzy się z pójściem do piekła, a więc może to być i o tym zabójstwie księdza). Poza tym w GW z 27.06.2017 było sporo artykułów z nagłówkami robiącymi wyrzuty prokuraturze, a 28.06.2017 taki oto artykuł: "'JEB...Ć CIAPATYCH', CZYLI CO Z NASZĄ GOŚCINNOŚCIĄ?" (pierwsze zdanie: "Nieładnie jest podsłuchiwać").

60. (?) 2 ofiary wypadku pod Świeckiem (2017-07-02)*: oto artykuł w prasie. Spikerzy już od kilku dni wspominali o mym wypadku w Meksyku, rozpamiętując to, czy aby na pewno Policja go zorganizowała, czy może jacyś przedsiębiorcy zwerbowani przez coś w rodzaju urzędu gminy (jednym z argumentów za Policją było to, że wypadek miał miejsce zupełnie na prowincji, w odległym miejscu od miasta, a więc w toku dłuższej operacji śledzenia, ad hoc poniekąd zorganizowanej, która być może na taką skalę, tzn. aż z dalekim wyjazdem za miasto, by się nie udała, gdyby miał ją wykonać przedsiębiorca). Ponadto od kilku dni podniecali się w swych wypowiedziach słowem "świecki" i takim nazwiskim, co mogło też być sygnałem dotyczącym tego, czym się na II podsłuchu akurat zajmują. Prawdopodobnie chodzi tu o jakąś gierkę uzgodnioną z SN, że będą się tam wykręcać czymś takim. W rzeczywistości zaś dla takich klik ustawiających sprawy, biorących łapówki za sprawy czy "ostrzegających" się nawzajem nie ma żadnego usprawiedliwienia. Po co by inaczej był ten sędzia dobrany po nazwisku do sprawy analogicznej do mojej przeciwko policjantom z Krakowa ze Światowych Dni Młodzieży? Po co to ustawianie sygnatur spraw skalkulowanych pod odpowiednie skojarzenia, to dobieranie sędziów z nazwiskami odpowiednio się kojarzącymi, jak np. Świecki?... To najpewniej zmowa z mafią, bo państwo też ma zapewne coś na sumieniu w sprawie tej zbrodni - jak zwykle. Kojarzy się ona przecież z telewizją, a ta ze stowarzyszonymi z nią instytucjami państwa, jak np. Policja. Te zaś muszą mieć czas na przygotowanie się (zaś ja "Świeckim" interesowałem się naprawdę od zaledwie kilku dni). A zatem widać tu w SN jakąś chęć oczyszczania się w przyszłości z winy na zasadzie "ależ jesteśmy zastraszani!". Podobnie np. o 23:00 dnia 29.06.2017 spotkałem na dyżurce komendy na Wilczej w Warszawie policjanta wyglądającego w mym odczuciu poniekąd podobnie, jak sędzia, który mi właśnie dzień wcześniej zamknął sprawę przeciwko telewizji odmową wszczęcia śledztwa. Spikerzy zaś odpowiadali na to w myślach: "policja się nimi interesuje! może ich zastrasza!", po czym rozpoczęła się gadka o takich próbach wybielania się, wobec których zresztą - jak nawet sami spikerzy dodawali - nie powinno się być naiwnym. Ale to już zadanie dla przyszłych sędziów. Wspominali też wtedy o śmierci Agnieszki Piotrowskiej, o której może jakoś powiadomili SN, a w każdym razie SN dobrał odpowiedni termin dla kasacji ówczesnego Komendanta Głównego (Dzień Kobiet). Ja od siebie dodam, że - gdybym miał możliwość sądzenia - w przypadku grupy ustawiającej wyroki zapewne nawet o rok bym nie zmniejszył jej członkom i zwłaszcza prowodyrom wyroku za jakieś rzekome - może nawet nie wprost wyrażane (co już jest zupełnie śmieszne przy takim zawodzie), a jakoś tchórzliwie i oględnie - "sygnały zagrożenia". To nie są poważne powody. Ani o jotę nie zmniejszają potrzeby wydawania odpowiadającyh prawu orzeczeń i współmiernego do tego karania, opartego na wierze w to, że sędziowie muszą być odpowiedzialni. Z czymś takim, jak czucie się zagrożonym, przychodzi się do Piotra Niżyńskiego na jego blog (zresztą dysponuję różnymi środkami nawet znacznego nagłośnienia, nie tylko blogiem), a nie do np. własnych sędziów (jako prezes, jako przewodniczący...), by ich zastraszać. Zaś banie się bez konkretów, jedynie tak ogólnie z powodu złej sytuacji, to postawa tchórzliwa i karygodna - tu chyba powinna być zgoda. Można też wstrzymać się od podawania przez telefon personaliów sędziów zajmujących się sprawą, można uchylić się od wyrokowania w jakiejś sprawie itd., pamiętajmy wreszcie, że łatwo robić z uzgodnionego ze swym "wrogiem" paplania na temat zagrożeń jakąś upragnioną wymówkę. Za niezgodne z prawem orzeczenia powinna być odpowiedzialność i żaden antykonstytucyjny układ z państwem odnośnie podległości mafii od tego nie może wybawiać. Więcej poszlak nie chciało mi się sprawdzać, wystarczy ten Meksyk "na drodze do Oaxaca" i ta świeckość. Powiatów w Polsce jest 380, w tym jeden powiat świecki (miejscowość Świecie); zmarłych w wypadkach drogowych jest rocznie 2904, czyli średnio dziennie prawie 8. Oznacza to średnio 0,021 zmarłych w wypadkach drogowych dziennie przypadających na 1 powiat, czyli jeden taki zmarły zdarza się średnio raz na 47,5 dni, a w praktyce wypadki są oczywiście rzadsze, bo w części przypadków ginie więcej niż 1 osoba. Tymczasem tutaj w ramce dwu- czy trzydniowej, gdy był aktualny ten temat, zdarzył się wypadek właśnie w odpowiednim powiecie. To bardzo nieprawdopodobne, rzędu 2%, więc przypisuję to wyczynom grupy bez dalszego sprawdzania. Mam jeszcze jedną radę dla sędziów SN, za pozwoleniem, zresztą i tak mądrze to akurat podpowiadają spikerzy. Jeśli będą tacy ulegli wobec mafii, to skończą tak, jak jej uprzednie sługusy, np. związane z zabiciem Popiełuszki. Zabito ich w szpitalach. Natomiast normalnego warszawiaka, który trochę na siebie uważa, przecież w kwiecie wieku raczej nikt nie zabije, bo nie ma do tego okazji. Zresztą z bzdurami i tak tam nie zamierzam przychodzić, tylko np. ze sprawami typu plany zabicia mej matki w szpitalu itp. Jednakże chyba wszystko jest z kierownictwem uzgodnione od dawna. Spikerzy już rok czy dwa lata temu nadawali mi o "Światosławie Richterze" (niem. Richter = sędzia), sędzim, co to "świat" sławi, tzn. szpitale psychiatryczne i ich lekarzy, sędziów niższych sądów itd. Tym planowanym Światosławem Richterem (był taki pianista! oto wątek kojarzący się z moją rodziną, a więc i planami zabicia matki, brat-muzyk jest opiekunem matki-pianistki) ma być, jak widać, sędzia Sądu Najwyższego Dariusz Świecki. Choć to może tylko podpuszczanie, znajdą kogoś gorszego.

61. (?) Katastrofa polskiego autokaru w Serbii (2017-07-11)*: oto artykuł w prasie. Nie wiem, czy miało to coś wspólnego z tą mafią. Ostatnio pojawiała się tu Serbia w kontekście zabójstwa Geremka, które dopisałem bodajże na przełomie czerwca i lipca 2017 r. - w kontekście przywrócenia w tym kraju królestwa. A tutaj - "wypadek autokaru polskiego, zginęła 1 osoba". Podobno na jezdni były rozsypane ostre przedmioty.

62. (?) Zawalenie się budynku pod Neapolem, w miejscowości(?) "Torre Annunziata" (2017-7-7)*. Śmierć poniosło 8 osób. Zauważmy, jaka data: kolejne cyfry to 777, jak liczba szatana 666, tylko że ta ją ma już właśnie za sobą. Nazwa miejscowości kojarzy się z Torre IBC w Panamie, pierwotną siedzibą mej spółki ("Torre Annunziata" oznaczałoby może: "Torre ogłoszona", a w wolniejszym tłumaczeniu: "spółka Niżyńskiego ogłasza"). Poza tym w przeddzień tego zdarzenia zmarł we Włoszech Joaquin Navarro-Valls (znany człowiek związany z Janem Pawłem II, bodajże jakiś lekarz), a ponadto w polskim wydaniu Radia Watykańskiego były jakieś wypowiedzi episkopatu włoskiego na inny temat i kilka wiadomości z samego Watykanu. A zatem dzień wydarzeń włoskich, przy czym szczególnie istotna była ta śmierć Navarro-Vallsa.

63. Lech Morawski, profesor prawa (2017-07-12)*. Zmarł 2 miesiące i 2 dni przed swymi urodzinami (14. września) w wieku niespełna 68 lat, tzn. 70 bez dwóch. (Por.: liczne takie przestawienia i dodawania cyfr w powyższych przypadkach, np. Papała na tle premiery Kilera, ostrzelanie szpitala, zamach na Egypt Air z 1985 r. na tle mej daty urodzenia, godzina śmierci JP2 w porównaniu z moją godziną kolacji, dzień śmierci czy zapaści zdrowotnej JP2 w porównaniu z poprzednią zapaścią - 1-2 lutego 2005 r., podobnie głos papieża z prośbą o modlitwę na właśnie 2 dni przed zamachami na WTC itd. - dużo tych dwójkowych przesunięć; interesująca jest też data "2 lata i 2 miesiące przed śmiercią JP2": dwa-dwa-dwa-003, a przecież 222 razy 3 to 666. Data śmierci swoją drogą i inaczej dobrana, bo to 9666-ty dzień pontyfikatu.) Wcześniej zorganizowano mu wypadek samochodowy w 2015 r. (poślizg podobny do opisanych tutaj), w którym kierowca samochodu jadącego z przodu miał inicjały A.P. (por. zabicie Agnieszki Piotrowskiej, prowadził wtedy jej chłopak na trasie międzymiastowej). Podobno stanowisko sędziego dostał nielegalnie, zapewne rządowi czy decydentom politycznym bardzo zależało na tym, by ta osoba już wcześniej prześladowana mogła umrzeć na ważnym państwowym stanowisku. Na innych może nie mieli haka umożliwiającego zabicie - może śledzili jakichś innych, a nie udało się znaleźć skutecznej metody zabicia, bo prowadzą zdrowy tryb życia. Z informacji spikerów wynika, że zmarł, bo wmówiono mu podprogowo, że zasłabnie (da się wmówić różne wrażenia, nawet w ogóle fikcyjne odczucia), po czym wezwał pogotowie, co potrafi kończyć się śmiercią (liczne przypadki zabójstw szpitalnych). A przecież wiadomo, że ludzie żyją po 80-95 lat bez żadnych lekarzy, organizm ludzki to rzecz solidna, a nie żaden rozwalający się ciągle nonsensownie gruchot, w związku z czym dużo lepiej człowiek wychodzi (i pozostaje zdrowym), gdy się do takich "pomocy" nie ucieka. Co do przekazu, to on może iść też z sąsiedniego piętra (tak jest w mieszkaniu mej mamy). Najróżniejsze, nawet bardzo mocne wrażenia, w tym wrażenia arytmii, "serce ci stanie" itp. można wywołać przekazem podprogowym, ale naprawdę serce działa w oparciu o nerwy wegetatywne (rozmieszczone w ciele i mało związane z mózgiem) i nie wymaga żadnych interwencji, żadnej pomocy, chyba że w przypadku osób AUTENTYCZNIE chorujących od lat. Wydaje mi się, że albo to miało miejsce (zabójstwo przez warszawski system ochrony zdrowia), albo profesor musiał mieszkać z rodziną (bo inaczej skąd by wiedziano o śmierci?), ale jeśli z rodziną, to może ona sama go załatwiła?... Na sprawstwo TVP wskazują: (1) w przeddzień ogłoszenia śmierci czułem się, jakbym zaraz miał zasłabnąć, przy moim wchodzeniu do Arkadii (kojarzy się też ze sklepami spożywczymi, może tamten w małym sklepiku kupował pożywienie), (2) od kilku dni padały czasem teksty spikerów "idź się lecz" oraz akcentowano postać "Piotr Tuleja" (sędzia TK), w przeddzień ogłoszenia śmierci wieczorem (chyba mniej więcej wtedy zmarł ten prawnik) przyszło do sprawy, którą wytoczyłem z oskarżenia prywatnego, pismo z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich o nadesłanie akt celem rozpatrzenia możliwości kasacji, (3) padały też ostatnio obficie teksty "jesteś samodzielny", co kojarzy się m. in. z autonomicznymi wykładniami konstytucyjnymi (jest takie zagadnienie prawne, że na wykładnię Konstytucji nie powinny wpływać ustawy; "autonomiczne" rozumienie znaczy tu tyle, co "samodzielne"), (4) wmawiali mi, że może mi się coś stać, dnia 7.07.2017 (siódmy siódmego miesiąca siedemnastego roku), bo to taka data kojarząca się z liczbami 777 czy 666. Aż nawet podsuwano mi, bym sobie kupił piwo, gdy pracownik chodził w podziemiach Złotych Tarasów przy Dworcu Centralnym i uzupełniał piwa (a imię Lech kojarzy się też z piwem). Ewentualnie mogłoby to być jeszcze samobójstwo, aczkolwiek w tej grupie często dochodzi do zabójstw i był już incydent w postaci spowodowania poślizgu (co przy dużych prędkościach bywa stosowane jako metoda zabójstwa). Nadmieniam, że zabicie osoby potrafi nie mieć nic wspólnego z jej usłużnością wobec gangu. Zabito mi dziadka za czasów Jana Pawła II, a przecież zrobił instalacje telefonowe na swym terenie. Podobna sytuacja była zapewne z Lepperem.

64. 26 zabitych podczas strzelaniny kościelnej w stanie Teksas w USA. Opisane w /zapisy.txt pod odpowiednią datą. Trafiające nieco tematycznie w sprawę mych kompromitujących lokalną parafię niedzielnych wizyt w kościele (tu także wątek związany z prezydentem Bushem, opisany w /zapisy.txt). Ponadto wydawało się zapowiedziane zdjęciami w Radiu Watykańskim z ingresu abpa Rysia dzień wcześniej. Omawiam to szerzej w /zapisy.txt. Proszę zauważyć, że nieco tylko wcześniej tam w tych zapisach było coś o wytrysku kojarzącym się z zagranicznym typowym zleceniodawcą telewizji. "Wytrysk" można by przecież inaczej nazwać "rozlewem". Padło tam wtedy skojarzenie, w zasadzie parafraza prawie że dokładna wystąpienia papieskiego, iż kościół nie jest dla "takich, jak ja" czy może raczej przeciwnie, właśnie dla takich, jak ja, może właśnie jest, bo jestem jakimś podczłowiekiem (a on w każdym razie "nie jest dla nadludzi" - przypominam kwestię genezy podsłuchu, wiążącą się też z postacią Fryderyka Nietzschego).




RAZEM: 64 + (2 z pktu 1) + (7 z pktu 2) + (216 z punktu 7) + (117 z pktu 8) + (2995 z punktu 9) + (1 z pktu 11) + (95 z pktu 15) + (6 z pktu 16) + (15 z pktu 22) + (15 z pktu 23) + (4 z pktu 26) + (297 z pktu 27) + (2 z pktu 28) + (65 z pktu 40) + (2 z pktu 42) + (36 z pktu 43) + (49 z punktu 44) + (83 z pktu 45) + (5 z pktu 46) + (1 z punktu 51) + (79 z pktu 53) + (19 z pktu 54) + (67 z pktu 56) + (7 z punktu 62) + (25 z punktu 64) =

              = 4275

z czego:

TROP ROSYJSKI   514     (czy wręcz putinowski) - wlicza się tu samolot Gagarina, ale przede wszystkim Kursk, Smoleńsk i Malaysia Airlines
INNE            3761



Nie uwzględnia wojen, np. tej w Afganistanie, bo źle byłoby sprowadzać ich przyczynę do postawy jednej tylko osoby. Tym niemniej zapewne zaliczałaby się tu wojna w Afganistanie (60 tys. istnień ludzkich), bardziej odlegle także ta w Iraku, a może nawet I wojna światowa (8,5 mln. zabitych) wraz z zabójstwem arcyksięcia austriackiego, która doprowadziła do odtworzenia państwa polskiego i to nawet chyba był jej zamysł.



Wszystko stwierdzone z wykorzystaniem dosyć pewnej i niezawodnej metodologii, gdyż sprawcy odwołują się do znanych metod w rodzaju specjalny dobór osoby po nazwisku (dawniej była to metoda znana w BARDZO wąskich kręgach) czy, przede wszystkim, aluzje w mediach, zwłaszcza katolickich, jak gdyby z góry uświadomionych (artykuły na odgórne zlecenie). Często wręcz już po dokonaniu zbrodni też trwają jeszcze przez np. jeden dzień aluzje. Czasem są też wskazówki na zasadzie przecieków do świata filmu i teatru, zapewne za pośrednictwem Telewizji Polskiej (sprawa Papały, sprawa Agnieszki Piotrowskiej). Często powtarzają się dobrze znane metody, w rodzaju zamach na samolot czy poślizgi wywołane przez auta jadące z przodu. Innym np. powtarzającym się memem jest drobne przesuwanie liczb w oznaczeniu daty/czasu z uwzględnieniem kroku przesunięcia +2 (Papała, godzina śmierci Jana Pawła II, ostrzelanie szpitala w Izraelu, pierwszy zamach na Egypt Air ze względu na datę poprzedniego zamachu w porównaniu z mymi urodzinami...) – są to mniej istotne memy, które zaledwie potwierdzają przypuszczenia, gdy sprawa jest i tak już praktycznie przesądzona na podstawie dostępnych do poczytania w archiwach jasnowidzących artykułów prasowych, w tym z mediów kościelnych, np. artykułów z przedednia (które mimo to w każdym takim przypadku wyrażały swą wiedzę zaledwie w aluzjach, a nie otwarcie). Czasem występuje mem psychologicznego powiązania dwóch zbrodni poprzez ich identyczne parametry oraz zdarzanie się jedna zaraz po drugiej (np. katastrofa kolejowa pod Szczekocinami w porównaniu z zabójstwami dokonanymi przez amerykańskiego żołnierza w Afganistanie; są i drobniejsze przykłady). A zatem wobec mej dobrej orientacji w temacie proszę zaufać, że powyższa lista to nie mrzonki, ale w każdym przypadku prawie że pewność, aż włącznie po sprawę udziału Kościoła i zapewne odpowiedniego papieża.