LISTA OSÓB, KTÓRE ZMARŁY W WARUNKACH WSKAZUJĄCYCH NA ZABÓJSTWO (CZY SAMOBÓJSTWO) ORAZ NA HIPOTETYCZNY UPRZEDNI ZAMIAR KOŚCIOŁA/WATYKANU DOTYCZĄCY ŚMIERCI, A NAWET JEJ DATY - OD POCZĄTKU AFERY "POSZLAKOWEJ" ("VATILEAKS II")

(?) - niezbyt zweryfikowana hipoteza, po prostu sprawa pasuje do zabójstwa w stylu tej grupy; pozostałe, nieoznaczone tym, są to moim zdaniem raczej bardzo wyraźnie ofiary Watykanu
* - śmierć tragiczna (ewidentnie nienaturalna)

Chronologicznie (cyfry rzymskie podają, gdzie szukać dokładniejszych informacji wraz z bardzo mocnymi poszlakami):


I. WCZESNE, WZMIANKOWANE TYLKO TU

1. Jacob Burckhardt (8.8.1897), zmarł w Bazylei tego samego dnia, którego Nietzschego zabrano do Weimeru, czyli jego ostatniej siedziby i miejsca śmierci kilka lat później. Informację tę zaczerpnąłem z http://www.dartmouth.edu/~fnchron/1890s.html. Na udział grupy watykańskiej wskazuje dodatkowo to, że 8.8 (ósmy sierpnia) to podwojona data śmierci mej babci, która widocznie w takim razie NA PEWNO już wtedy była zaplanowana (jeszcze zanim ta babcia się urodziła!), a ponadto - jako logicznie wcześniejsza od niej - musiały w takim razie być też zaplanowane daty narodzin i śmierci mej matki (2.01.1955 i 6.04.2021; tak tak, ja to piszę, proszę Państwa, w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny 15.08.2018 r. krótko po północy: tak się jakoś składa, w czym zapewne też udział mają spikerzy TV). Co do Burckhardta to znając życie i tę grupę przestępczą - prawdopodobnie został zatruty przez kogoś, kto się nim opiekował. Nie ma dowodów na to, by umierał akurat w szpitalu. W sprawie śmierci tego człowieka można dostrzec jakieś związki z postacią papieża Leona XIII (który już wcześniej okazał dialog chyba właśnie z filozofią Nietzschego wydając encyklikę o wolnej woli, wolności prasy itd., w której jednak nie rozwiązał problemów, jakie przed sprawą wolnej woli stawia filozofia [powiedzmy, że w każdej ze swych książek Nietzsche przypominał w krótkim zawsze tylko fragmencie, że w filozofii jest to koncepcja fałszywa i zbędna], a jedynie je odnotował oraz wydał wytyczne moralne). Mianowicie w tym samym roku 1897 Leon XIII wydał swą nową encyklikę "Militantis Ecclesiae" (po polsku: "Wojujący Kościół", właśc. to w dopełniaczu - zwyczajowo tytuł są to pierwsze słowa tekstu). Treść była o pewnym świętym Piotrze, który w nazwisku miał litery NIZY (św. Piotr Kanizy). Inne mające oryginalny wydźwięk encykliki tego papieża to np. "O studium Pisma świętego" (Providentissimus Deus, 1893), po czym zaraz jako kolejna w następnym roku "O położeniu Kościoła w Polsce" (Caritatis, 1894). Szkoda, że nie w ogóle prosto z mostu: "O położeniu Boga w niebie". Kolejna bardzo wymowna encyklika: "O pojedynkach w państwach niemieckich". Pasuje to do kwestii książki "Niewczesne rozważania" Nietzschego, w której (jak pokazuję tutaj w tekście na różowo) sam chyba wysłannik papieża się anonimowo wypowiedział recenzując nowego filozofa. Te "Niewczesne rozważania" to były bowiem swego rodzaju pojedynki nawet z konkretnymi osobami (Strauss, Schopenhauer).

2. Friedrich NIETZSCHE (25.08.1900*), zmarł moim zdaniem prawie na pewno otruty przez siostrę skontaktowaną jakoś pośrednio z duchowieństwem. Nastąpiło to dokładnie miesiąc przed moimi przyszłymi narodzinami (wyznaczonymi już wtedy przez datę urodzin przyszłego prezydenta Włoch o nazwisku PERTI NI). Dostępność tej informacji, w którą najpewniej nie trafiono przypadkowo, tylko którą po prostu podano siostrze w ramach zadania do wypełnienia, wskazuje na udział grupy watykańskiej. Szerszy komentarz na temat jej związków z kwestią filozofii Nietzschego można znaleźć na forum dyskusyjnym bloga. Wyjaśniam tam też (chodzi mi tu o tekst w kolorze różowym), dlaczego rok 1900 był dodatkowo akurat tak trafny, abstrahując już nawet od tego, że okrągły. Liczenie setkami w przypadku Nietzschego miało jeszcze swoje specjalne dodatkowe znaczenie, bo to do niego pasowało - podaję tam przykłady.

3. (?) Jurij GAGARIN (1934-1968*), zmarły młodo, pierwszy człowiek w Kosmosie. Gdy się tam dostał, wyrzekł słowa "Boga niet!" (Boga nie ma!), może zresztą z inicjatywy Kościoła. W wypadku zginął nie tylko on, ale i jego instruktor lotniczy. Wypadek maszyny podobno był spowodowany obecnością jakiegoś innego rosyjskiego samolotu testowego w odległości ok. 10 metrów, który leciał nieplanowo i źle i spowodował bardzo szybkie obracanie się samolotu Gagarina wokół własnej osi (te dane przytaczam za Wikipedią - świeżo "odtajnione" dane, podsumowanie z 2013 r.). Argumentacja za tym, że to było zabójstwo, jest na blogu pod wpisem z 22/04/2016, mianowicie w dopisku 'edit 2016-04-22', który trzeba w celu przeczytania rozwinąć. Nie ma na to oczywiście dobrego dowodu, ale wytworzona cała linia katastrof komunikacyjnych związanych z Rosją, jedna po drugiej (i wszystkie wskazujące na Watykan), aż się prosi o taką interpretację, taki początek tej linii (także czasowy, jako początek współczesnego zabijania w ogóle), zwłaszcza, że sprawa nieba to chyba ważny argument ateistyczny dla Watykanu. W każdym razie - po co by tak w te katastrofy rosyjskie inwestowano? (A inne są już pewniejsze niż ten Gagarin.) Poza tym chyba z powodu sprawy Gagarina, zorganizowanej (również w zakresie tych słów "Boga niet!") podobno przez Watykan, jak podają spikerzy, zmarł też w 1963 r. (w roku śmierci Jana XXIII) Kennedy, prezydent USA - został zabity. A zatem mamy tu aż 3 trupy. Jan XXIII czyżby był jakimś papieżem "szczerości"? Także o o. Pio mówił bardzo ostro ("gigantyczne oszustwo"), badał go nawet w Watykanie, to, jak mu krzepną te stygmaty... Oprócz Kennedy'ego zabito też jego zabójcę (2 dni po zamachu), a także brata (w roku śmierci Gagarina), stąd w tym punkcie aż 5 zabójstw. Rok przed zabiciem Kennedy'ego miał w Polsce premierę film "O 2 takich, co ukradli Księżyc" (i tu w podtekście być może: o dwóch nowych hipotezach na temat nieba - metafizycznej oraz fizycznej - zastępujących wersję biblijną; pamiętajmy, że Kaczyńscy to synowie Raj-munda, czyli, tłumacząc z łaciny, Raj-świata - znaleziono ich tak, by ojciec miał w imieniu "wielką tajemnicę wiary", zaś co do nazwiska to pewnie inspiracje tego pochodzą z młodości Wojtyły, który był w partii politycznej Stronnictwo Pracy z jakimś chyba Zdzisławem Kaczyńskim jako istotną postacią; no, poza tym nazwisko pasowało do planowanego polityka polskiego Donalda T.).

4. (?) Józef Piłsudski (5.12.1867-12.5.1935), naczelnik II Rzeczypospolitej i pierwszy przywódca. Zmarł w 9-tą rocznicę swego zamachu majowego, dokonanego w celu usunięcia Konstytucji, a zarazem w dniu, który jest taki jak dzień jego narodzin z tą tylko różnicą, że zapisy w polach daty "dzień" i "miesiąc" są tu zamienione miejscami (12.05 zamiast 5.12). Kojarzy się to z kwestią mej daty urodzenia jako przerobionej daty urodzenia Pertiniego (25.09.1896 jego, 25.09.1986 moja). Nazwisko Piłsudski zapewne wytypowano do roli przywódczej ze względu na brzmienie podobne do Pius-udski, a nawet praktycznie identyczne (za Piusa X wybuchła I wojna światowa, zaraz po tym on zmarł; mógł więc być zamieszany w atak na arcyksięcia Ferdynanda, w który podobno zamieszany był nawet rząd serbski). Co wskazuje na zabójstwo przez tę grupę, a nie kogo innego? 1. Specyficzna steganografia, czyli upychanie wszędzie, gdzie się da, ukrytej prawdy (takie jakieś dziwne pozostawianie poszlak, że to zabójstwo! po co to jakiemukolwiek normalnemu zabójcy by potrzebne było?... raczej tylko ta grupa tak zabija). 2. Wątek papieski związanego z tym nazwiskiem i ogólnie z dziwną historią wojny i odzyskania niepodległości (zaczęło się od "zabicia jakiegoś katolika" - pasuje to też na symbol Polski; drugi taki incydent to np. "wojna z terrorem" Busha, zapoczątkowana papieskim chyba atakiem na WTC, tzn. w Watykanie zaplanowanym, a rozwinięta w konflikt niby to kluczowy dla całego świata, w którym każdy musi się opowiedzieć; ten "terror", o ile byłby symbolem lęku przed piekłem, też bardzo pasuje na obiekt zainteresowań Stolicy Apostolskiej... te hiperprzesadne reakcje na pojedynczą zbrodnię, powodujące rozsadzenie całego dotychczasowego ładu, wydają się wręcz sprzeczne z rozsądkiem, choć w przypadku "wojny z terrorem" nie posunięto się aż tak daleko i zatrzymano przede wszystkim na spektaklu medialnym). 3. Zabito najwyraźniej Paderewskiego, a zatem byłby to jeszcze jeden ojciec niepodległej Polski do kompletu. Zmarł w szpitalu.

5. Ignacy Jan PADERewski (1860-29.06.1941), premier i minister spraw zagranicznych z czasów II RP, znany niepodległościowiec. Zmarł w imieniny Piotra i Pawła, kojarzące się ze św. Piotrem Apostołem, lansowanym na pierwowzór późniejszych papieży i instytucji papiestwa w ogóle. Nazwisko "Paderewski" kojarzy się z łac. pater = ojciec, a zatem z jakimś "ojcem", znowu więc temat Ojca Świętego pasuje na taki, który mógłby tu być w tle (nawet potencjalnie jako kluczowy) w związku z losem tej postaci. Zmarł w szpitalu.

6. (?) Martin Luther KING (1929-1968*), zastrzelony pastor kościoła baptystów w USA. W USA obecnie więcej jest katolików niż protestantów, choć wcześniej było inaczej. Ze względu na świeże inne zbrodnie oraz rozpowszechnione już od dawna "teorie spiskowe" na temat tego zabójstwa (nie wiążące go wprawdzie z Watykanem) za słuszny uznaję domysł, że nadaje się to na kolejne "dzieło" omawianej tu grupy przestępczej. XVI-wieczny ksiądz teolog Marcin Luter to przecież twórca współczesnego protestantyzmu (od niego początek biorą wyznania ewangelickie).

7. 2 torturowanych i 6 zabitych przez argentyńskie szwadrony śmierci (1976), podobno świadomie im wydani przez Jorge Bergoglio (późniejszego Franciszka): http://wolna-polska.pl/wiadomosci/waszyngtonski-papiez-kim-jest-franciszek-i-kardynal-jorge-mario-bergoglio-a-brudna-wojna-w-argentynie-2014-11



II. Z WPISU NA BLOGU O POSZLAKACH NA TEMAT NIEKTÓRYCH ZBRODNI (14. STYCZNIA 2016 R.)

----------- JAN PAWEŁ II PAPIEŻEM, STANISŁAW DZIWISZ JEGO SEKRETARZEM ----------
8. Ks. Jerzy POPIEŁUSZKO (1947-1984*). Piotrowski, Pietruszka - główni odpowiedzialni. Pietrasiński - prokurator z Prokuratury Generalnej. Inicjały zabitego księdza jak Jana Pawła (podobna sytuacja u Juliusza Paetza). Same PTR-y, aż nawet w wymiarze sprawiedliwości, ale brak dowodów na jakichkolwiek sprawców wyżej niż ten Pietruszka - naiwne. Zabójstwo w roku 1984, trafnie kojarzącym się z pisarzem Orwellem i jego "Wielkim Bratem". Na blogu jest o tym więcej, zresztą były jasne sygnały aż z samego Kościoła i mediów, że mógł za tym stać Glemp. Ktoś też coś takiego napisał na forum Wandaluzja (że robił rozpoznanie, rozmawiał z jakimiś wojskowymi czy innymi funkcjonariuszami, w końcu ktoś mu powiedział, że najprawdopodobniej Glemp). Więcej na blogu. Lista doborów do złej sprawy po nazwisku: www.bandycituska.com/ponazwisku.html

9. 61 ofiar pierwszego zamachu na Egypt Air (23.11.1985*). Masakra omówiona tylko tutaj. Sam w sobie nie budziłby podejrzeń, nawet zważywszy na datę (moja data urodzenia rok wcześniej, z przekształconym miesiącem i dniem: miesiąc +2, dzień -2 (zobacz tutaj inne identyczne lub podobne transformacje w tej grupie), jak w tej przepowiedni Malachiasza z listą przyszłych papieży: 2 pozycje za "Janem Pawłem II" jest tam jakiś Piotr, który pasie owce wśród licznych trudności i najgorszych prześladowań Kościoła, po czym miasto 7 wzgórz zostaje zniszczone i "straszliwy sędzia sądzi swój lud", "Koniec" - zupełnie jak z tą aferą z powszechnym śledzeniem Piotra Niżyńskiego). Jednakże patrząc na to, że później były kolejne takie zamachy, a te już wyraźniej wiązały się z tą grupą (np. drugi jest dokładnie omówiony na blogu w dopisku pod wpisem o zbrodniach) rzecz staje się już bardziej niewątpliwa. Natomiast ostateczną pewność daje to, że moja data urodzenia wcale nie jest skutkiem zamachu na Egypt Air, lecz - skoro już dostrzegamy związek - może być co najwyżej jego przyczyną. Wynika bowiem sama z czegoś zupełnie innego i dużo starszego. Moja data urodzenia to mianowicie data urodzenia PerTiNiego (prezydenta Włoch, którym został po kilkudziesięciu latach zwykłego poselstwa, bo dopiero na emeryturze awansował) - a więc osoby, zainstalowanej na stanowisku prezydenta być może przez Watykan, której nazwisko oparte jest o litery P-T-N, tak jak i personalia PioTr Niżyński. Otóż Pertini urodził się 25.09.1896, a ja 25.09.1986. Przestawiona cyfra druga z trzecią w dacie urodzenia, ale tak poza tym data zupełnie jak moja. A zatem to zamach na Egypt Air był spowodowany planem co do mej daty urodzenia, a nie ta data zamachem. Stąd zaś wynika, że też był dziełem tej mafii.

10. (?) Tomasz Niżyński (198x), miałem mieć takiego młodszego brata, ale urodził się martwy. Sprawa ta omówiona jest dodatkowo (wraz z dowodowym wideo z YouTube) pod wpisem na blogu z 2017 r. o sądach. Bardzo rzadkie w przypadku kolejnych dzieci (ogólnie poronienie zdarza się podobno raz na 2500 urodzin). Moja data urodzenia to dziwnym trafem data urodzenia prezydenta Włoch PerTiNiego (PTN, jak Piotr Niżyński) z przestawionymi miejscami dwóch środkowych cyfr roku, więc na pewno lekarze mataczyli coś przy tej okazji. Mama miała podobno cesarskie cięcie. W związku z tym tym bardziej prawdopoodobna wydaje się aborcja dokonana przez szpital (oczywiście bez woli i wiedzy mej mamy, dlatego o tym tutaj piszę). edit: Nowa wersja - to był wcześniak, tak jak i 2 poprzedni synowie mej mamy, które zmarły tuż po porodzie (ustawiono przecież im [wcześniejszą] dobrze dobraną datę urodzena). Przy czym mnie i brata szpital podmienił na kogoś innego, na dzieci z albinizmem, pewnie odziedziczonym, a w tym przypadku podmiany nie było. Tym niemniej tutaj należy liczyć aż 3 ofiary.

11. Stanisław MAŚLANKA (5.5.1920-12.2.1990), zmarł prawdopodobnie w szpitalu. Opisuję to tylko tutaj, na liście ofiar; nie ma tego na blogu pod żadnym wpisem. Otóż zatrutą maślanką podobno zabito mego dziadka Henryka Uzdowskiego w listopadzie 2004 r. (pół roku przed śmiercią papieża), zaś nazwisko Maślanka później intensywnie wykorzystywano w dziedzinie religii i w związanych z nią tematach w innych dziedzinach (w tym zwłaszcza w temacie Jana Pawła II). Dzień i miesiąc są takie same (dzień równy miesiącowi, miesiąc równy dniowi) zarówno przy narodzinach, jak i (z dokładnością do dodanej pierwszej cyfry) w dacie zgonu. W archiwum Gazety Wyborczej (http://archiwum.gazeta.pl) z dnia śmierci (a przecież te artykuły przygotowywano w jej przeddzień! tak, by od 8-ej rano były do kupienia w kioskach, a gazetę trzeba przecież jeszcze wpierw do nich rozwieźć) już na drugiej pozycji od początku całego archiwum jest artykuł pt. "MOSKIEWSKIE »AA«" — aż odechciewa się szukać dalej, tak dobrze to trafia w temat. Litera, po czym zaraz za nią kolejna taka sama litera: otóż to dokładnie tak, jak z cyframi w datach urodzin i śmierci tej ofiary nazwiskiem Maślanka. 5-5, potem 2-2. On symbolizował Gazetę Wyborczą: ta narodziła się w maju 1989 r., a już w lutym 1990 r. kryła, jak ja to odbieram, zabijanie z papieżem. Bezpośrednio za tym Moskiewskim AA był artykuł kojarzący się z żołnierzami niezłomnymi ("»Solidarność« NIE - złomna"), a tymczasem przecież był też taki żołnierz Armii Krajowej Stanisław Maślanka (nawet żył dłużej niż ten Stanisław Maślanka, po czym też został zabity), "PRASA SIĘ SYPIE!" (to na drugiej stronie; oczywiście "sypać się" to w slangu komputerowym i nie tylko to samo, co "wysypać się": w stosunku do programu komputerowego oznacza to awarię, błąd, przerwanie działania wskutek błędu), "DOBRE NOWINY". Przy czym trzeba tu zauważyć, że w tak wczesnej fazie swego istnienia, tj. w lutym 1990 r., Gazeta Wyborcza nie miała tych wszystkich dodatków regionalnych i archiwum z tego dnia ma tylko nieco ponad 2 strony, po 20 artykułów każda. Nie to, co w późniejszych ltach, w których z jednego dnia można znaleźć po 600 artykułów.

12. Piotr JAROSZEWICZ (1919-1992*), były premier PRL, zabity w wypadku do dziś niewyjaśnionym. A to typowe dla spraw związanych z Watykanem, z telewizją (jako królową mass mediów) - jak przecież miałyby się te sprawy wyjaśnić, skoro media je lekceważą, a nawet same były w nie zamieszane?... Tak poza tym bowiem w sprawach wagi ogólnokrajowej, przesyconych skandalem, zawsze powinni się znaleźć jacyś świadkowie i można tego oczekiwać; brak świadków to nie jakaś normalna sprawa, W TAKICH PRZYPADKACH, w takich kluczowych sprawach, lecz coś patologicznego, co pachnie zepsuciem mediów, ale mniejsza z tym. Sąd uniewinnił osoby uznane wcześniej za sprawców. Z akt policyjnych wykradziona została część dowodów. Co godne odnotowania, sam od ok. 5-ego roku życia jestem jaroszem, a jestem przecież z 1986 r. - a zatem to te czasy, rok 1992. Prawdopodobnie pan ten awansował na premiera trochę ciągnięty za uszy, tak, jak Papała - za nazwisko. Inaczej mógłby się taki w ogóle nie znaleźć w polityce: przecież taki udany traf w moją sprawę kluczową życiowo (sposób żywienia się), a zatem do dziś mi dobrze znaną, jest co do zasady skrajnie nieprawdopodobny. To zaś, że z góry ustawiano pode mnie przyszłość Jaroszewiczowi, wskazywałoby, że zapewne stosowano wobec mnie przekaz podprogowy w dzieciństwie - odkąd mieszkałem na Blatona 6 (4-ty rok życia?...). Istotne w sprawie pedofilskiego molestowania mnie ok. r. 1992-1993, bo ktoś mógłby niedowierzać w istnienie przekazu podprogowego nawet obecnie i słysząc, co się wokół mnie dzieje, a co dopiero w czasach mego dzieciństwa, we wczesnych latach 90-tych. Dodam, że zabicie go jako osoby, która - zastanówmy się - "doszła do czegoś, na co sobie nie zasłużyła", do czego więc "nie miała prawa" (do władzy?), idzie w parze z tematami, które podrzucali mi w myślach operatorzy podsłuchu w latach 2009-2011: interesowałem się z ich inspiracji początkami prawnymi komunizmu w Polsce. O jakiejś Krajowej Radzie Narodowej typowy nie za stary Polak chyba nawet mógł nie słyszeć, natomiast mnie jakoś podpuszczano, bym tym gwałtem na systemie prawnym trochę się zainteresował. Uwaga: w mediach ojca Rydzyka (Nasz Dziennik, Radio Maryja) jest redaktor Piotr JAROSZYŃSKI - to przykład krzyżowania się problemu doboru ludzi po nazwisku z problemem zabijania. Sprawę omawiam tylko tutaj, ponieważ dodałem to sporo czasu po napisaniu wspomnianego "dopisku na blogu" zawierającego dodatkowe uwagi co do poszczególnych zabójstw zebranych pod podkreślonym powyżej nagłówkiem.

13. (?) Trup w śmietniku blokowym Piotra Niżyńskiego ok. 1993 r., mówiła mi o tym matka czy brat nieraz. Niepewne jest to, czy specjalnie tego człowieka zabito, ale pewnie tak.
----------------- PIERWSZA WERSJA KOMUNIKATORA INTERNETOWEGO ICQ ---------------
14. (?) KSIĘŻNA DIANA z brytyjskiej rodziny królewskiej (31/10/1997*). Omówione tylko tutaj. Zmarła równo co do dnia 2 lata przed zamachem na Egypt Air, ponadto wg informacji prasowych "była na podsłuchu Echelonu", a do wypadku "przyczynił się najprawdopodobnej jadący za nią paparazzi", co kojarzy się oczywiśie z Telewizją Polską (wścibski dziennikarz jako sprawca wypadku...).

15. Komendant Główny Policji gen. Marek PAPAŁA (1959 - 25.06.1998*). Data śmierci była moją datą urodzenia z przestawioną szóstką (symbol papiestwa?) dwa w lewo (przy założeniu, że wszystko pisze się dwucyfrowo, tzn. dd/mm/rr). Dowody są pod wpisem na blogu, zresztą samo nazwisko to dla anglosasów "papala" (nie mają polskich liter, tak to więc piszą w dokumentach prawnych - wiadomo, że Mazur przebywa w USA, gdzie odmawiają ekstradycji), a zatem wychodzą z tego słowa papal-a, co oznacza "papieski A[teizm?]".

16. (?) Fred TRUMP (25.06.1999), ojciec prezydenta USA Donalda Trumpa. Omówione tylko tutaj. Już na pierwszy rzut oka rzuca się w oczy to, że zmarł równo co do dnia rok po poprzednim zgonie wiążącym się z tą grupą przestępczą (zarazem 3 miesiące przed mymi urodzinami, w które - dokładnie tego samego dnia! - prymas Glemp konsekrował Kościół Środowisk Twórczych pw. św. Brata Alberta i św. Andrzeja Apostoła w centrum Warszawy - a tymczasem ja jestem z rodziny BARDZO związanej, m. in. zawodowo, z muzyką poważną; ta konsekracja, powtórzę, była 25.09.1999 r.). W archiwum Gazeta.pl można znaleźć artykuły z, jak mniemam, "treściami podprogowymi" między wierszami w artykułach pochodzących z dnia wcześniejszego lub w dniu wcześniejszym wydanych. Zresztą postać Trumpa, z racji nazwiska, a może nawet jego bogactwo, kojarzy się nieco z papiestwem, patrz tutaj.

17. Co najmniej 5 zamordowanych w aferze w łódzkim pogotowiu (1999-2002). Omówione tylko tutaj oraz na podstronie o Janie Pawle II. Wg prasy pierwsze zabójstwo(-a) miały miejsce już w 1999 r. Ostatecznie jedna z osób usłyszała zarzuty 4 zabójstw i pomocnictwa w piątym, a druga - zarzut 1 zabójstwa. Dlaczego wiążę to z tą grupą przestępczą? Bo kwestia jest ściśle związana z moją rodziną. Po pierwsze: szpitale i pogotowie zajmowały się serwowaniem przekazu podprogowego dla mych przodków (i podsłuchiwaniem ich) w związku z poczęciem i rodzeniem się kolejnych potomków. Ich daty urodzenia bowiem właściwie dowodzą tego, że zostały ustawione. Dotyczy to w szczególności mej babci Lucyny (urodzonej w Brodnicy) oraz mamy Ewy (urodzonej w Łodzi), przy czym nie można tego zjawiska dostatecznie wytłumaczyć samym tylko wyszukaniem osoby o takiej dacie urodzin, tylko po prostu daty te wywołano, spowodowano w konkretnej rodzine (m. in. w przypadku babci występuje bardzo pożądana, w kontekście ogólnego pochodzenia od liczby 69: 96-ty dzień roku i 269 dni do końca roku, z czego następnie wywodzono daty oparty na cyfrach od 1 do 6, zbieżność z nazwiskiem: ona miała nazwisko rodowe Mliczewska, a dziadek mój był Uzdowski, z czego wyszło "mleko w ustach", co zdecydowanie może pasować do liczby 69 i realistycznie przedstawionych wyobrażeń na temat takiego seksu, "w pozycji 69"). A zatem przykładowo w łódzkim pogotowiu afera ze szpiegowaniem mej matki występowała już w 1954 r. (kiedy poczęła się moja matka, a w zasadzie to raczej kto inny: oryginalne, niepodmienione jeszcze dziecko jej rodziców, które pewnie zmarło zaraz po narodzinach ze względu na wcześniactwo, tj. dobraną specjalnie przedwczesną datę): otóż więc służba zdrowia to najstarszy w Polsce partner przekrętów papiestwa - współpracowała w tym zakresie już chyba od początku II RP (sprawa Wacława Niżyńskiego, a potem sformułowanie "cud nad Wisłą"; porównajmy też: powstanie Teatru Ateneum, co kojarzy się trochę z ateizmem, w 10-lecie odzyskania niepodległości) i jeszcze zanim wprowadzono aferę podsłuchową do telewizji - co z kolei miało miejsce zaraz po tym, jak ona powstała (pierwszy ośrodek regionalny TVP powstał w Łodzi rok po narodzinach mej matki w Łodzi). Telewizja później 18. lipca 1969 r. wprowadziła się na ulicę Jana Pawła W. (jeszcze nie było takiego papieża, ale czołowe postaci wiedziały, że się szykuje). Otóż w przypadku mej cioci datę urodzenia dobrano tak, że - w połączeniu z tym, iż żyła 19600 dni, czyli równo 2800 tygodni i ani dnia mniej lub więcej (a owo 19600 jest też wynikiem działania 140 do kwadratu) - data śmierci wyznaczona została na 20.02.2012 tworzącc w ten sposób jakby przedział dat. Pierwsze 4 cyfry: 2002, kolejne 4 cyfry: 2012. "Od afery w łódzkim pogotowiu do zabicia Ani Uzdowskiej w szpitalu psychiatrycznym". No, w każdym razie jakiś przedział lat z bardzo ważnym rokiem 2002. Tylko, że takiemu rokowi trzeba było dopiero nadać znaczenie, którego wtedy (przy jej narodzinach) nie miał. Stąd też wywodzę wniosek, że nie cierpi na wadę skrajnej nieprawdopodobności tylko taka teoria, że aferę tzw. łowców skór zaplanowano z myślą o mojej rodzinie, w tej samej grupie przestępczej śledząco-niszczącej. Pasowałoby to też o tyle, że zgoła idiotyczny jest tekst "korzeniem wszystkiego była chciwość", że wszystko się tylko z chciwości wzięło. Nie! Podstawą tutaj jest przede wszystkim ateizm - i to bardzo daleko posunięty. Pomijać ten aspekt, tracić go z oczu, to fałszować prawdę o narodzie polskim, w którym do zabójstw tylko dla pieniędzy mało kto się posuwa zwłaszcza w zawodzie lekarza i jest to niezrozumiałe na gruncie tego, jak ludzie są wychowywani i w jakich wartościach i wierze. Ateizm jako korzeń wszystkiego wydaje się dużo bardziej przekonującą teorią, a przy tym przystępną i zrozumiałą ze względu na takiego ewentualnie organizatora afery, jak przywódca religijny. No, ale podstawowym argumentem pozostaje rachunek prawdopodobieństwa, "numerologia" ukryta w datach życia członków mej rodziny i prawda o starości afery podsłuchowej.

18. Drugi zamach na Egypt Air (31/10/1999*). 217 ofiar, zginęli (jak to zwykle w tej grupie bywa) wszyscy. Dzień tzw. święta reformacji (znane święto ustawowo wolne od pracy w polskich kościołach reformowanych). "Tuż przed listopadem" (porównaj z piosenką Sienkiewicza i Elektrycznych Gitar o falach podsłuchowych z 1992 r., roku, w którym zaczął się mój podsłuch: "Człowiek z liściem"; zwłaszcza znamienny jest cytat "uważaj, to nie chmury! to Pałac Kultury... liście lecą z drzew"). Bardzo nieprawdopodobne jest w tym zamachu to, że zarówno dzień miesiąca, jak i rok 99 są "tuż przed" przekroczeniem zakresu i rozpoczęciem liczenia od nowa (pamiętamy przecież, jakże nagłośniony, "Problem Roku 2000", Y2K). To oczywiście nie wskazuje jeszcze na Watykan, ale jeśli sprawdzimy, jaki to zamach bezpośrednio poprzedzał ten, był "tuż przed moim urodzeniem" (zauważcie, 1992 r. i ówczesna podsłuchowo się kojarząca ze względu na swój tekst piosenka "liście lecą z drzew" - czyli "listopad" - to symbol moich "urodzin" dla podsłuchu; "tuż przed listopadem" w takim kontekście kojarzy się z "rok przed Piotrkiem") - ja urodziłem się 25/09/86, czyli trzeba by sprawdzić rok 1985 - to okaże się, że w dniu i miesiącu podobnie przekształconym, jak u Papały, czyli wskutek dodania/odjęcia dwójki tu i ówdzie (z bardzo bardzo podobnym przekształceniem spotkać się można zresztą w godzinie śmierci Jana Pawła II i przy ostrzelaniu szpitala w Gazie, również stosowano tam dodawaną dwójkę), doszło do jakiegoś porwania samolotu przez terrorystów (23/11/85 w porównaniu z moją datą 25/09/86). Być może aż z tego powodu moja matka miała cesarskie cięcie. To tylko odsyłado zamachu zrobionego w 85 r. przez terrorystów, natomiast sama katastrofa będąca, jak się zdaje, dziełem grupy watykańskiej (świetnie świadomej mego istnienia i skandalu podsłuchowego) miała miejsce, przypomnijmy, w 1999 r., w jednym rzędzie z Papałą i Kurskiem. Udane DRUGIE trafienie w temat mnie, mianowicie nie tylko przez pasujący poprzedni zamach, ale i przez zastosowanie formuły "TUŻ PRZED", wskazuje z jednej strony na pewno na grupę watykańską (w każdym razie na tę mafię, która o podsłuchu na Niżyńskiego słyszała), a z drugiej na jakiegoś POLAKA, bo kto by skojarzył miesiąc 11 ze spadaniem liści i piosenką Elektrycznych Gitar z 1992 r.?

19. (?) Katastrofa rosyjskiego "okrętu atomowego" Kursk (sierpień 2000 r.*), budowanego od 1994 r. (okręt podwodny z napędem jądrowym). Pasuje do związanego z Telewizją Polską postsolidarnościowca Jacka Kurskiego, który w dodatku zrobił film o "Nocnej zmianie" (obaleniu rządu Olszewskiego, które umożliwiło powołanie nowego rządu, który zaczął podsłuchiwać mnie radarowo w telewizji) - to dodatkowy trop watykański tkwiący w tym dopiero zaczynającym poważniejszą karierę polityczną nazwisku. 118 osób zginęło, nikt nie ocalał. Wypadek ten nie jest omawiany (z dowodami na zbrodnię) pod wpisem o Blidzie, lecz pod "Starania o pozbawienie mnie domu" z 22/04/2016 (w dopisku 'edit 2016-04-22'). I W PRZYPADKU SMOLEŃSKA, I W PRZYPADKU KURSKA OPINIĘ PUBLICZNĄ INFORMOWANO O PRZEWLEKŁYM WYDOBYWANIU OFIAR I/LUB WRAKU - były to długo jeszcze po tych wypadkach główne tematy. UWAGA: Kurski z TV wg spikerów był tym pedofilem, który molestował mnie w dzieciństwie, jakkolwiek ta wersja może być pomówieniem. Zbrodnie przeciwko ludzkości za czasów JP2 wymienione tutaj mają zawsze jakiś ważny korzeń: te związane z Egypt Air dotyczą porodów mej matki, katastrofa Kurska dotyczyć może pedofilii, a "zamach na World Trade Center i Pentagon" - tego, że Jan Paweł II planuje późniejsze przełamanie zmowy milczenia w temacie zła w polityce pochodzącego z Watykanu.

20. Jacek Dębski (12.04.2001* - data wg Wikipedii i pewnie aktu zgonu, jako że są wątpliwości, czy nie przed północą, a więc 11-ego) - były minister SPoRtu. Na wstępie wyjaśnień należy tu odnotować, że rządził właśnie wtedy, gdy rozkręcała się światowej klasy gwiazda w osobie Adama Małysza. O postępach jego podejrzanej kariery (fory z zagranicy, w tym pomaganie w trenowaniu? uzgodniony politycznie doping?) można poczytać w Wikipedii. Ja sam dziwnym trafem (kolega z pracy mego ojca dziwnym trafem zajął się prywatnie obmyśleniem takiego systemu...) zajmowałem się w 2004 r. skocznią narciarską w Szczyrku: projektowałem dla niej oprogramowanie obsługujące opomiarowanie (była to pierwsza w Polsce i jedna z kilku na świecie opomiarowanych skoczni narciarskich, wyposażonych więc w specjalne siłowniki do pomiaru siły nacisku na podłoże; trafia to następnie do wzmacniaczy, przetwornika analogowo-cyfrowego i komputera - cały ten system pomiarowy budzi zresztą skojarzenia ze śledzeniem mi ekranu z wykorzystaniem Sygnity Screen Capture). O skoczni tej wspominał nawet swego czasu Teleexpress, mam też referencje na temat swej pracy przy niej, stworzonego oprogramowania. Otóż Adam Małysz wydaje się być podrzucony Polakom jako ich bohater głównie z myślą o Apoloniuszu Tajnerze, "Trenerze Skoczków Narciarskich". Wskazuje na to jeszcze jego(?) niedawny udział w podsłuchowo się kojarzącej kampanii reklamowej (plakatowej) "I ja szanuję taką chęć słuchania". Same skoki narciarskie kojarzą się z przeskokami (podsłuchu), po których jest "nara" - "narta" jako lekko zmodyfikowane "nara" wciąż zachowuje konotację ze znanym slangowym pożegnaniem (widziałem kiedyś młodzież piszącą coś takiego, choć to rzadki wariant). Przeskoki podsłuchu radarowego na inny obiekt oczywiście mogą się zdarzać, obraz się może deformować, a to dlatego, że nie do końca jasne jest, jakie ośrodki, z jakiego materiału wykonane są po drodze promienia od ciała, w które trafia wiązka "szumu" radarowego, do źródła i obok też odbiornika promieniowania; przykładowo w betonie fala elektromagnetyczna ma prędkość dwukrotnie mniejszą niż w próżni i powietrzu. A zatem, jeśli oceniać wszystko prędkością światła w próżni, to będzie wydawać się, że obiekt jest dalej, gdy tylko trafia on na takie miejsce, że odtąd po drodze jest też np. metr betonu (np. osoba schowała się za 2 dodatkowe półmetrowe ściany). Po prostu później wraca fala zawierająca odpowiednie, to, które w istocie nas interesuje, odbicie (ma więc "starszą" częstotliwość niż się oczekuje), co można interpretować jako odpowiednio dalszą odległość (bardziej niż w rzeczywistości), jeśli by przyjmować, że prędkość fali jest taka sama, jak w próżni i powietrzu. Czyli taka, jak zazwyczaj i jakiej można się spodziewać. Krótko mówiąc, przez np. beton będący po drodze promienia fali ten sam obiekt może pojawić się w dalszym miejscu. Oprogramowanie podsłuchu może się więc pomylić i śledzić odtąd inny, sprawiający wrażenie bliższego obiekt. (Z kolei inne jeszcze materiały w ogóle mogą utrudniać dostrzeżenie obiektu, np. hale metalowe, sklepy-blaszaki - do takich zalicza się wiele supermarketów i centrów handlowych. Wówczas w ogóle w środku obiektu może być trudność z zobaczeniem osoby - rzecz w tym, by namierzyć ją, gdy wychodzi z takiego obiektu np. na duży parking i plac.) "Skoczkowie narciarscy" (skoki-nara) to zatem ci, którzy przez komunikator internetowy ICQ piszą telewizji, że wypatrzyli Piotra Niżyńskiego w kamerach, później: że widzą, jak wyszedł, itd. Otóż Apoloniusz Tajner, specjalnie pewnie już dawno temu wyszukany do kariery narciarskiej, to ten, który kojarzy się z "antypolską, antydemokratyczną teorią o tym, że to jest Tajne" (co? sprawa przestępstw podsłuchowych w telewizji). A-Poloniusz jako antypoloniusz, ten, który jest przeciwny Rzeczpospolitej Polskiej. A zatem zadbano o to, by każdy Polak słyszał o tym, że teoria, iż sprawa podsłuchu w TV jest tajna, jest niezgodna z istotą Rzeczpospolitej Polskiej - ta, jak podaje art. 2 Konstytucji, "jest demokratycznym państwem prawnym urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej". Może jest w tej tajności jakiś ślad prawa, koncepcji prawnych, jakieś postępowania przecież mogłyby być, ale z demokracją, a tym bardziej sprawiedliwością społeczną, nie miałoby to nic wspólnego. Zauważmy, że zabity został sam minister SPR, tutaj sportu, ale jasne jest, że mogłoby to być o ministrze sprawiedliwości. (Pamiętajmy też, że Jan Paweł II znany był z wprowadzenia do różańca "tajemnic światła" - tajemnic pełnych jasności, tajemnic takich, co to tajemnicami w istocie nie są?...) Co wskazuje na zabicie Dębskiego właśnie w "grupie watykańskiej" (a więc z inspiracji państwowej)? PO PIERWSZE papież umarł w dniu o 4 wcześniejszym od daty urodzin tego człowieka i roku o 4 późniejszym od jego daty śmierci. Przesuwanie 2 różnych pól daty i czasu o tę samą wartość jest typowym sposobem przekształcania dat w tej grupie. PO DRUGIE Rozporządzenie Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie (istotne z punktu widzenia karalności utrzymywania nieruchomości w stanie "wyrementowanym" tak, że grają dźwięki!) wydano równo rok po śmierci tego człowieka. A przecież te masowe remonty to też wyczyn tej samej grupy przestępczej kojarzącej się z telewizją. Dziwny ten traf i inaczej niewytłumaczalny. PO TRZECIE (bardzo ważne!) on urodził się dnia, który pasuje na planowaną datę zabicia mej matki w szpitalu (ustawiono jej datę urodzenia, podobnie jak chyba mej babci - nawiasem mówiąc TV od samego swego początku chyba prześladowała mą rodzinę - tak, iż data urodzeniana zmianę z członami długościowymi, "narodziny/długość (1) w miesiącach-dniach i (2) latach" może tworzyć ciąg cyfr od 1 do 6, mianowicie 12345566; podobnie było z datami babci Lucynki - 11234456: najpierw pary lat [po prostu] zgonu i narodzin, potem pary dni-miesięcy [bezpośrednio podanego] zgonu i urodzin, 4.04 i 5.06). W przypadku mej mamy data zgonu wypadałaby na miesiąc 1+3, dzień 2+4, rok 66-ty po narodzinach w 1955, to jest rozsądna interpretacja par w liczbie 12345566, zważywszy, że ona urodziła się 2. stycznia 1955 r. - pasuje to dodatkowo dlatego, że 6. kwietnia zmarł też jeden z najsłynniejszych artystów i pasujący do tematu beatyfikacji, ciągle powracającego w prasie, gdy mi zabijają rodzinę: Rafael Santi, a z mojej mamy, być może przekazem podprogowym lub sugestiami od otoczenia, zrobiono muzyka-pianistkę. Cóż za świetny plan! Tego dnia przecież prasa by wspominała: "Zmarł wybitny artysta". Nadto jeszcze dzień 6.04 ma tę własność, że jest 96-tym dniem roku, gdy do końca roku pozostaje 269 dni. Budzi to skojarzenia z liczbą 69 (jest taka pozycja seksu oralnego) oraz z odwracaniem się do siebie plecami (może rodzeństwa, mnie i brata), podczas gdy przecież rodzice mej matki mieli nazwiska rodowe Uzdowski i Mliczewska ("mleko-w-ustach", kojarzy się to też z maślanką, która podobno zabiła dziadka, tj. Henia Uzdowskiego, pod koniec życia Jana Pawła II). PO CZWARTE nagłówki wydrukowane w Gazecie Wyborczej z przedednia (czy nawet dnia) śmierci, napisane więc przed śmiercią Dębskiego, zdają się ją nieco zapowiadać. Nie wnikałem w to głębiej, bo nie mam czasu. Spojrzałem tylko na pierwsze 3 artykuły z archiwum.gazeta.pl i odniosłem wrażenie, że jest ten klimat. Wszystkie 3 chyba o sporcie. Coś np. o "ostatnim meczu". A przecież przy zabójstwach "grupy watykańskiej" typowe jest, że prasa je z góry odnotowuje i już w przeddzień pisze jakby o nich - w aluzjach (podobne aluzje dziennikarze robiący akurat w pokoju z podsłuchem robią w moim odczuciu na temat mego podsłuchiwanego życia - to wieloletni, naprawdę stary standard, narzucony odgórnie całej prasie). TO ZABÓJSTWO I SPRAWA MAŁYSZA POKAZUJĄ, CO JAN PAWEŁ II MYŚLAŁ O "TAJNOŚCI", "UTAJNIENIU" PROCEDERU PODSŁUCHOWEGO. Nie wierzył w legalność tego, chyba nawet Konstytucję specjalnie nam z myślą o tym, by coś takiego nie było legalne, pisano, jak pokazuje np. kwestia filmu Matrix i jego dat premiery czy kwestia daty śmierci Jana Pawła II (dokładnie 8 lat i ani dnia więcej lub mniej po uchwaleniu naszej Konstytucji). Sprawę tę zauważyłem później (chyba w 2018 r.), więc omówiona jest tylko tutaj, a nie w żadnym starszym dopisku na blogu.

21. (?) Zamachy z 11. września (2001*) w USA - na World Trade Center i Pentagon. Zabitych 2996. Interesujące informacje poprzedzające zamachy, bodajże przecieki, w mediach katolickich wypunktowałem w dopisku 'edit 2017-04-03' pod wpisem na blogu z 15. grudnia 2016 r., tym o procesorach. Polecam też całą specjalną podstronę "Dowody WTC": www.bandycituska.com/dowody-wtc.html. Tu dodam tylko tyle, że oprócz tematów zapowiadających je w prasie katolickiej, bezpośrednio przed zamachami, mają one też tę cechę, że trafiły się w 1300-nym (tysiąc trzechsetnym) od końca dniu życia Jana Pawła II (innymi słowy, zaczęły jego ostatnie 1300 dni życia).

22. (?) Jeremiasz Barański (7.05.2003*), przestępca, ps. "Baranina", zabójca Dębskiego. Omówione tylko tutaj, ponieważ zauważyłem to zabójstwo jeszcze później niż związek zamachu na Dębskiego z tą grupą (też, z powodu późnego zauważenia, nie jest omówiony we wspomnianym dopisku na blogu). Nie jest pewne, czy zabicie tego zbrodniarza jest dziełem omawianej tu grupy, ale wydaje się to prawdopodobne. Zabity w Austrii, chyba przez współwięźnia (śledztwo nie wykazało udziału osób trzecich, więc musiał opowiadać, że to samobójstwo, co oczywiście jest niezbyt wiarygodne). Straże podobno traktowały go specjalnie. Można tu jeszcze dodać, że ja mniej więcej wtedy, tj. na przełomie 2003 i 2004 r. (zwłaszcza we wczesnym 2004) wykonywałem strony internetowe jako podwykonawca dla kolegi mego kuzyna Mateusza, który miał serwer ctc.org.pl (na usłudze "SDI" Telekomunikacji Polskiej) i miał chyba na imię Jeremiasz, w każdym razie konto jego miało bodajże login jeremiasz. Ciekawostka z zakresu mego życia zawodowego.

23. (?) Ojciec Carlo Cremona (1917/18-2003*), zakonnik włoski. Teoretycznie mogłoby to być samobójstwo, bo to niby zaprzyjaźniona postać, ale zawsze jakoś mało chętnych do czegoś takiego, a zwłaszcza tak "na rozkaz" czy życzenie kogoś innego, załatwiającego swe ciemne interesy (a tymczasem mordowanie na lewo i prawo w tej mafii jest typowe, więc czemu nie). Zmarł w studio telewizyjnym 3 dni przed wypadkiem Agnieszki Piotrowskiej (pogrzeb był 2 dni przedtem, a papieski telegram ogłoszono dzień przed śmiercią A.P.). Nazwisko kojarzy się z 1) kremowaniem - popiołami - Popiełuszką, 2) kremówkami - po [małej] maturze: bo istotnie A.P. zmarła rok po swej małej maturze (kończącej gimnazjum). Śmierć ta jest opisana w tekście o Janie Pawle II, do którego odsyłają wzmianki o Agnieszce Piotrowskiej spod wpisu o Blidzie na blogu.

24. Agnieszka PIOTROWSKA (1986-2003*). Wypadek drogowy (koleżanka podrzucona do klasy z bazy PESEL, urodzona 1. stycznia; swoją drogą nazwisko miała jak jakaś żona czy siostra zabójcy Popiełuszki, Grzegorza Piotrowskiego). ZGINĘŁA RAZEM Z CHŁOPAKIEM W AUCIE (poślizg latem, przy wyprzedzaniu). Z okazji tej śmierci zorganizowano inną, Cremony, a także sztuczną aferę stara-chowicką (dziewczyna była ze Starej Miłosnej) oraz aferę z Blidą (miałem w gimnazjum przezwisko "BLaDe", czytaj: BLeJD). Co ciekawe, w trakcie swych przejść prawnych związanych z aferą starachowicką ówczesny Komendant Główny Policji, który rządził też za czasów śmierci tej dziewczyny, dostał w Sądzie Najwyższym termin jakiejś rozprawy czy posiedzenia kasacyjnego w... dzień kobiet.

25. Henryk Uzdowski (1923-2004*). Omówione na blogu albo w dopisku pod wpisem z 2017 r. o sądach, albo raczej w dopisku pod którymś z 2 poprzednich wpisów. Dziadek Piotra Niżyńskiego od strony matki, mąż niżej wymienionej Lucyny i ojciec niżej wymienionej Anny. Wyszedł z domu, szedł obok pracowników sprzedających owoce na jego działce, zasłabł i umarł. Pewnie prosił o pomoc, nie znam tak dobrze szczegółów. Podobno to od jakiegoś produktu spożywczego i prawdopodobnie maślanki. Więcej szczegółów w dopisku pod wpisem na blogu o sądach (z maja 2017 r.). Wyjątkowo tam, a nie we wpisie o poszlakach na temat niektórych zbrodni. Co ciekawe, jego data śmierci to zarazem 65-ta rocznica akcji Niemców z 1939 r. przeciwko pracownikom naukowym polskich uczelni (aresztowania), a dziadek przecież był doktorem-włókiennikiem, a po drugie taką datę urodzenia, ale bez dwói na początku, miała moja babcia od strony ojca (Zofia Niżyńska) - charakterystyczne jest, że jako jedyna spośród mych dziadków nie miała wyższego wykształcenia.
---------------------------- BENEDYKT XVI PAPIEŻEM -----------------------------
26. Anna POLITKOWSKA (1958-2006*). Omówione tylko tutaj. Zastrzelona dziennikarka rosyjska. Powszechne stało się przypisywanie tego władzom z Kremla i kojarzenie ich dlatego z czymś "odległym" wobec Europy, z odrzuceniem jej oficjalnych standardów. Tymczasem jak widać - to w tej międzynarodowej wszechobecnej mafii nic nadzwyczajnego. O tym, że zabójstwo było planowane w kręgach dziennikarskich, świadczy np. wygląd archiwum.gazeta.pl z tego dnia (tj. 7.10.2006) - oczywiście artykuły te przygotowano dzień wcześniej, bo są wzięte z gazety i wkładek do niej sprzedawanych papierowo w tym dniu. Z kolei o związku tej mafii ze standardami watykańskimi świadczy dobór po nazwisku - dziennikarka polityczna: "Politkowska".

27. Barbara BLIDA (1949-2007*). Zginęła po uprzedniej nagonce zorganizowanej najwyraźniej ze względu na nazwisko, kojarzące się z mym przezwiskiem w gimnazjum i z internetowym skrótowcem BBL, często używanym przeze mnie na IRC (rodzaj czatu). Teksty GW z przedednia zdają się wskazywać, że to było nie tyle uzgodnione samobójstwo, co zresztą jest czymś głupawym i nie wiadomo, która strona miałaby to proponować i czy brać to w ogóle na poważnie, lecz że jej pójście do toalety (przewidziane przez kręgi także kościelne, patrz media typu eKAI) było spowodowane próbą obronienia się poprzez np. zastrzelenie funkcjonariusza, po czym nastąpiłaby ucieczka za granicę. Ten zaś pomysł podsuwano jej przekazem podprogowym, może nawet rozmawiała o tym z mężem, a zatem postępowanie agenta ABW można uznać za zabójstwo w samoobronie, które dla uproszczenia nazwano samobójstwem (jednakże i tak PiS był za to odpowiedzialny, bo w ogóle podsunęli jej tę myśl o zabiciu agenta i ją bardzo reklamowali). Ze względu na straszny obciach związany z tym, że to planowali, nawet obecnie mimo wiedzy o kwestii przekazu podprogowego rodzina siedzi cicho. GW w przededniu pisała co nieco o spółdzielniach; o mieszkaniu, w którym instalacja podprogowa była już bardzo wyraźna (jego symbol to w Gazecie Gorzów Wlkp., wybrałem to miasto, bo najdalej ma do nadajnik radia i TV); o "świętej rodzinie"; "Płytka wyobraźnia to kalectwo"; "Dawny 'plac śmierci' zostanie wykupiony" (może o tym, że się nie uda go zabić); "Nie siedź w domu popraw kondycję" (może o uciekaniu za granicę); "Bokser z Nigerii zmierzy się z Gołotą?"; "Poszukiwany gangster w zasadzce u żony", "Jakub T. w łagodniejszym więzieniu?", "Ruszyli paliwową mafię nie do ruszenia", "Jabłko było nagrodą za dobrą jazdę, a kwaśna cytryna karą za łamanie przepisów", "Bezkarni prześladowcy" (Blidy zapewne, w podtekście) itd., zaś przykład "jasnowidzenia kościelnego" pokazałem na blogu. Na pewno przed śmiercią była na podsłuchu radarowym, chyba telewizyjnym, zapewne wspieranym też przez przekaz podprogowy. Ot i prawda o czołowych postaciach w rodzaju np. Jarosław Kaczyński. Nadmieniam, że do takiej wersji telewizja przyznawała się już w późnym 2015 r., choć później ze względów wizerunkowych zaczęła forsować teorię o samobójstwie, podczas gdy to było zabójstwo w samoobronie wywołane zabójczym zamiarem uzgodnionym przez telewizję zapewne z liderem religijnym typu np. Glemp. Co do tego incydentu to jeszcze zwróćmy uwagę, że w 2007 media rozpisywały się o Kaczyńskim jako o wielkim graczu czy też strategu (najwybitniejszym spośród ówczesnych koalicjantów), wyrafinowanym i mądrym (tak np. w tygodniku Polityka), co kojarzyć się mogło też z "ograniem" Blidy.

28. Bronisław GEREMEK (1932-2008*). Zginął w województwie małopolskim w poślizgu, prawdopodobnie spowodowanym przez nieoznakowane auta policyjne (zapewne za sprawą Małopolskiej Komendy Wojewódzkiej Policji i premiera), bo to znana ich metoda i wiadomo, że potrafią śledzić człowieka w terenie nieoznakowanymi autami. Naprowadziło mnie na niego to, że dnia 31. maja 2017 r. przeglądałem Onet.pl i był tam artykuł o tym, że Serbia opowiada się za przywróceniem w tym kraju królestwa (120 tys. podpisów). Gdy zaś jechałem 1. czerwca 2017 r. pociągiem do Krakowa (na taką podróż zresztą wskazują opublikowane na YouTube właśnie tego wieczora filmy), spikerzy zaczęli podpowiadać mi: "co się stało z politykami starej daty?" i dawać przykłady: kurujący się Jacek Kuroń zmarł w szpitalu, może samobójczo (tę uwagę teraz dorzucili), natomiast podsunięto wtedy także w drugiej i ostatniej kolejności Geremka i zaintrygowało mnie, że zmarł w wypadku. Telewizja, jak widać, jest dobrze przygotowana. W przeddzień śmierci Gemerka, tj. dnia 12.08.2008 r., pisano w Radiu Watykańskim tak oto (nagłówki): "Benedykt XVI w drodze do Sydney - konferencja PRASOWA NA POKŁADZIE samolotu" (pierwsze zdanie: "Rozpoczęła się najdłuższa podróż apostolska obecnego pontyfikatu" - w domyśle: może "niekończąca się"?). Był też artykuł "Abp Zimoń modli się za ofiary WYPADKU W SERBII" - w tym kontekście czas, w którym spikerzy przypomnieli mi o Geremku, wydaje się aluzyjnie mówić o "wypadku w królestwie". "Zima" to może o pogodzie w mediach; pamiętajmy też, co ważne, że Serbia położona jest na Bałkanach, czyli na POŁUDNIU Europy - zupełnie jak województwo małopolskie (w którym zmarł Geremek) na tle mapy Polski. A zatem informowano "z góry" o jakimś wypadku na Południu. Zaraz potem był artykuł "Akceptacja i CHŁONIĘCIE INNOŚCI CZYNIĄ KOŚCIÓŁ BOGATSZYM - rozmowa z ks. W. Słowikiem SJ". Godne odnotowania rzeczy były też w Katolickiej Agencji Informacyjnej. Przede wszystkim tego samego dnia opublikowano informację o śmierci polskiego księdza "w SBR" (na Syberii), co zresztą z Serbią się kojarzy - o śmierci księdza Bronisława G. (jakieś inne nazwisko). "Podróżnik przemierzał samotnie Syberię na rowerze", "dotarł do granicy z Mongolią, która była najodleglejszym celem jego wyprawy", "wracał już do kraju, gdy w Irkucku ... został potrącony przez samochód", "sprawca wypadku zbiegł, nie udzielając pomocy poszkodowanemu rowerzyście". Wiara.pl jednakże opublikowała ten news (skąd następnie trafił nazajutrz do eKAI.pl, ale również PRZED informacją o śmierci Geremka) W PRZEDDZIEŃ ŚMIERCI GEMERKA, 12.07.2008 o 15:34. A więc po 4 dniach, choć zmarł 8. lipca. Bardzo niedwuznaczne, prawda? Wyjątkowo nie jest to temat omówiony we wpisie na temat niektórych zbrodni z 14. stycznia 2016 r. Wzmianka o tej zbrodni jest natomiast w dopisku wpisu na blogu z 23. maja 2017 r. o sądach. W dniu zabójstwa Blidy w 2007 r. Gazeta Wyborcza opublikowała artykuł (w jego przeddzień przygotowany) "GEREMEK: ODMAWIAM" - sprawa do pary.


III. Z LISTY ZABÓJSTW POD WPISEM NA BLOGU O SMOLEŃSKU (4. WRZEŚNIA 2015 R., DOPISEK DRUGI)

29. 96 trupów z, najwyraźniej, zamachu smoleńskiego (10/04/2010*).

30. (?) 7 trupów (wszyscy zginęli) z, najwyraźniej, zamachu izraelskiego - wypadku izraelskiego państwowego helikoptera wojskowego Sikorski (26/07/2010*).

31. Włodzimierz Ławniczak (7/01/2011), prezes TVP przez kilka miesięcy (zaraz po 2 miesiącach rządów zaczął się leczyć w szpitalu, a potem po miesiącu zmarł).

32. Marek Rybiński (18/02/2011*), misjonarz katolicki zamordowany w Tunezji. Wspominano go przy okazji śmierci mej cioci ("Podziękowali za życie misjonarza" w KAI, co zresztą - poprzez niem. danke = dziękuję, kojarzy się też z postacią tancerki z czasów Niżyńskiego, Izadory Duncan, czyt. danken, gdyż imię "Izadora" pasuje na patronkę z kolei mej babci, a to ze względu na rok śmierci o 88 większy od narodzin, co odpowiada rocznicy świętego Izydora z Sewilli, jaka przypadła na jej zgon: 1375-ta, przy czym 13+75=88). Zapewne to kolejny przypadek lansowania teorii, że kościół jest prześladowany. Zauważmy, Radio Watykańskie w dzień śmierci cioci, a także KAI, ustami abpa Michalika (kojarzącego się z mym bratem, zresztą zaraz jako następny był w KAI artykuł o artystach, a brat jest muzykiem) ogłaszało w dzień śmierci cioci "Kościół jest dziś planowo atakowany" ("dziś planowo atak" to najważniejsza część tego zdania). Tego typu morderstwa księży tworzą tylko wrażenie, że Kościół jest atakowany (że jest zagrożeniem, że wkoło zły świat itd., co sprzyja specyficznej atmosferze zamknięcia się chrześcijan-katolików w swoim środowisku i pewnej "emigracji wewnętrznej"), to jest ich trwały efekt, nic ponadto - Kościół od nich przecież nie upada, nie ma mniej chętnych na kapłaństwo itd. Bodajże podobny eksperyment z zabójstwem księdza zrobiono też w Kamerunie i paru innych krajach (nawet tych innych przypadków nie odnotowałem). Skąd wiadomo, że zabity przez grupę watykańską (mógłby to przecież być przypadek)? Rypin to miejsce mego dawnego rodzinnego siedliska. Rybiński więc kojarzy się z Rypinem i w ten sposób ze sprawą Piotra Niżyńskiego, niewątpliwie ściśle z tą grupą związaną. Zauważmy, że wysłali go (czy raczej sam się wysłał) do Tunezji, jednego z najpopularniejszych w Polsce celów turystyki.

33. Lucyna Uzdowska (z domu Mliczewska, 5/6/1923 - 4/4/2011), babcia Piotra Niżyńskiego od strony matki (tj. tej bardziej katolickiej części rodziny), jakoby chora na Alzheimera (na pewno skleroza). 87 lat, szpital psychiatryczny. Szczegóły wyjątkowo nie pod wpisem na blogu o Smoleńsku, lecz pod wpisem o sądach z 23. maja 2017 r. w rozwijalnym fragmencie (edit 2017-06-09).

34. Andrzej LEPPER (5/08/2011), znany polityk. Zmarł prawie równo 3 miesiące przed rocznicą śmierci Henryka Uzdowskiego, mego zabitego w bardzo zuchwały sposób (sprzedaż zatrutej maślanki) za czasów Jana Pawła II dziadka (dziadek zmarł 6/11/2005, oto akt zgonu), a może ktoś pamięta, jak wtedy Gazeta Wyborcza zapowiadała tę śmierć snując myśli o filozofiach życiowych (np. Goethego czy o filozofii Nietzschego - w każdym razie jakichś niechrześcijańskich i immoralistycznych), o ostatnich słowach, samobójstwie. Parę razy padał tam wtedy zwłaszcza ten temat, że może sam się zabił (ta wersja była może jakimś planem B na wypadek tego, gdyby rodzinka, z którą to podobno nawet uzgodniono, choć nie pomagała w tym czynnie, zawiodła i jednak wzięła tę maślankę na badanie - "po prostu sam sobie dosypał"). Tutaj mamy ten sam temat (nawet był artykuł "W Gazeta Cafe: Filozofia do życia" [w podtekście zapewne: do samobójstwa]), ponieważ prokuratura przypisała Lepperowi samobójstwo. A artykuły z dnia śmierci (tzn. pisane w przeddzień) w archiwum Gazety Wyborczej? "POLECa Łukasz Kamiński" (w ramach dodatku "Co Jest Grane"; tylko to końcowe 'a' tutaj nie pasuje, ten ateizm na zakończenie...), zaraz potem jako następny "Spontaniczne Musli" (zaczynał się: "Decyzję o założeniu zespołu podjęli spontanicznie"; był jeszcze art. "Ja o tym pamiętam, więc co roku wywieszam tablicę"), "MIESZKAŃCY WALCZĄ, BY WYBORY BYŁY UCZCIWE"... W artykule "Wieści z miasta" (TVP Warszawy? często w tym sensie dawali w przeddzień takie teksty) dużo było akcentów wieśniackich i amatorskich. Jeden artykuł pod tym tytułem zaczął się od "[dwa pierwsze zdania, po czym] Symbolem dawnej góralszczyzny w Polsce jest...", a inny od "Weekend dla łasuchów[.] MOSiR 'Stawy Jana' (ul. Rzgowska 247) zaprasza amatorów (...)" (gdyby ktoś w tym widział przypadek, to jeszcze w "Wieści z kin" było "Od początku lipca do końca sierpnia miasta partnerskie Sopot i Zakopane (...)" - chyba nawiązanie do tego wieśniactwa-góralszczyzny i do amatorstwa). Był też jakiś artykuł Andrzeja Kłopotowskiego [my tu tymczasem na myśli mamy Andrzeja Leppera...] o jakichś kłopotach i niechęci do sprawnej pracy w magistracie, było też coś o tych, co są "na offie" (poza Sejmem?) - że są zdyscyplinowani i mają cel przed oczyma, powinni się starać... zaraz po nim był artykuł "Nie płaczę nad owieczką" (tematyka treści - związana z islamem, w tym: wojowniczym, wierzącym w "świętą wojnę"). Był nawet artykuł "Wieści z galerii" wspominający hasło "Socjalizm zawiódł, kapitalizm zbankrutował. Co dalej?" - zdaje się, że Samoobrona cytowała takie właśnie słowa papieża na swoich stronach www ("Nie do przyjęcia jest teza, że po upadku socjalizmu jedyną alternatywą jest kapitalizm" czy jakoś tak; skrót treści artykułu wyświetlany w archiwum GW kończy się w środku słowa: "artysta kr", co budzi też skojarzenia z krawatami, np. biało-czerwonymi - takie nosili posłowie Samoobrony). Zabójstwa tego wyjątkowo nie opisałem w II dopisku pod wpisem na blogu o Smoleńsku z 2015 r., bo zauważyłem je dopiero w 2017 r. - opis jest tylko tutaj. Inny ciekawy zbieg okoliczności z GW z 5.08.2011: z jednej strony Jarosław Kaczyński mówił o wielkim skandalu w skali masowej na tle korupcyjnym, w dodatku w temacie wyborów (jeden artykuł GW), z drugiej był - kojarzący się zresztą z ruchami ludowymi - artykuł "Polak to dobry partner" (początek: "Jesteśmy sąsiadami, partnerami i chyba też przyjaciółmi - o stosunkach polsko-niemieckich mówi nowa konsul generalna Niemiec w Gdańsku Annette Klein" - być może jeszcze jakiś urząd miasta pod władzą PO w to był zamieszany, stąd może ten Gdańsk, rodzime miasto Tuska a może i innych ojców Platformy). Dali też jakiś artykuł "O. Rydzyk: Będą strzelać bez ostrzeżenia!", zaraz po nim był "Polskie ofiary księży pedofilów w światowej sieci". Jeszcze inny artykuł GW z tego dnia to "CO TAM SIĘ STAŁO?" zaczynający się od słów "Wiejski drewniany kościółek, gromada bosych kobiet przed wejściem, bocian w gnieździe na obciętym konarze drzewa" (ostatnie słowa początku treści zacytowanego w archiwum to "...wystawiony na LiPc", oczywiście bez stosowania wielkich liter, ale jest jakieś L-(coś)-p). Poza tym tego dnia ruszyła pewna wystawa, artykuł z GW o tym miał tytuł "Folk na nowo" (folkowy = ludowy = rolnicy itd.) i zaczynał się słowami "Od dziś w Oddziale Etnografii Muzeum Narodowego w Gdańsku będzie można oglądać wystawę 'Etnoinspiracje', na którą składają się współcześnie powstające prace nawiązujące do polskiej kultury ludowej. A". Zupełnie ostatni zaś artykuł w archiwum z tego dnia zaczynał się od słów o jakiejś formacji (w sensie zgrupowania ludzi): "Eklektyzm tej formacji jest porażający". Jako, że Lepper zmarł w Warszawie, to zważywszy na prawie że końcowy artykuł "płonie Gdynia" (= pokazowe dowody idą nie z Gdańska, tylko od lidera PiS-u) i inne z kolei o Gdańsku przyjąłbym, że to jakiś urząd miasta w Warszawie, a więc może i Hanna Gronkiewicz-Waltz, był zamieszany w to zabójstwo. Może też w sprawie śmierci wiceminister Zbrojewskiej był jakiś udział m. st. Warszawy. WYJĄTKOWO NIE OPISANE W II DOPISKU POD WPISEM O SMOLEŃSKU, BO ODKRYŁEM TO ZABÓJSTWO DOPIERO W 2017 R.

35. (?) Kim Dzong Il (17/12/2011), podano jakiś nonsensowny powód śmierci oraz teorię, że ogłasza się ją z 2-dniowym opóźnieniem. W rzeczywistości natomiast byłem wtedy u progu okresu mych podróży zagranicznych (koniec 2011 - 2012 r.), z których spora część, zwłaszcza przez pierwsze tygodnie, odbywała się pociągami. Byłem wtedy poniekąd bezdomny, bo szukałem już raczej miejsca zamieszkania za granicą (z powodów podatkowych). W wynajętym przeze mnie domu, któ©y opuszczałem (rzucając też studia), strasznie dręczyły mnie trzaski, była to ewolucja tego samego stalkingu, który już od sierpnia (wcześniej był w łagodniejszej formie) mi dokuczał, tj. trzaskające ściany, drastyczne dźwięki tego typu, hałaśliwe remonty w otoczeniu. Wypowiadałem nieraz kwestię, że te dźwięki powodują, że aż mnie "chwyta coś za naczynia wieńcowe" (tak są drastyczne). Nazajutrz po jednym z takich monologów dowiedziałem się, że Kim Dzong Il nie żyje - i to właśnie w pociągu. Pamiętajmy, że na początku marca 2012 r. szykowała się katastrofa kolejowa - kolejna tego typu pogróżka względem mnie. Domyślam się, że zabójstwo to mogło nastąpić przez nacisk Ameryki (i papieża) związany z kontraktem na dostęp do amerykańskiego systemu podsłuchowego, który ewentualnie można by zawiesić.

36. Piotr Niżyński (1986-), pod koniec grudnia 2011 r. był poślizg na drodze górskiej do Oaxaca w Meksyku, wśród nieustannych wtedy "pogróżek medialnych" m. in. w BBC. W 2012 r. jeszcze kilka razy to powtórzono w Polsce (przynajmniej 2-3 nieskuteczne próby i jedna skuteczna, w wyniku której skasowałem sobie auto, Policja wzięła prawo jazdy, otwarto jakąś sprawę przeciwko mnie), a wcześniej w Panamie były pewne spowodowane wypadki, choć już nie (jak później znowu w Polsce) na zasadzie poślizgu. W Meksyku wtedy było zupełne lato, jak może tam zawsze.

37. 32 zabitych pasażerów statku włoskiego Costa Concordia (dodatkowo 64 rannych). Statek włoski, a więc blisko Watykanu (też np. na Maltę, na której byłem parę miesięcy później w 2012 r., płynie się włoskim statkiem z Catanii), ale to nic... Spójrzmy na szczegóły. Statek, podobno w wyniku sabotażu czy też "błędu" aresztowanego później kapitana, rozbił się o skały, między którymi on próbował przepłynąć. Miało to miejsce 13/1/12 (ostatnie tutaj to rok: 2012). Otóż pierwsze prawie 5 miesięcy, z wyjątkiem sporej części stycznia, 2012 r. spędziłem podróżując po świecie. Byłem na innych kontynentach, zaś w Meksyku próbowałem nawet przejechać pożyczonym autem do innych państw. Przemierzyłem w tym celu sporo kraju (aż w końcu trafiłem do rowu w wyniku wywołanego mi poślizgu; samochód przekoziołkował). M. in. jest tam gdzieś na mapie, wśród krajów, które być może chciałem po drodze dokądś tam przejechać (nie pamiętam już, czy ten akurat też), była Kostaryka. Może to tam chciałem dojechać, nie pamiętam już. W każdym razie z tym statkiem koniec. A co w mediach? W Radiu Watykańskim w przeddzień (proszę kliknąć, by zobaczyć to na żywo na ich stronie internetowej w domenie .va) sporo nagłówkow na temat rzeczy zrujnowanych: "Pakistan: władze zburzyły kaplicę i przytułek Caritas, chrześcijanie marzą o getcie", "Haiti dwa lata po trzęsieniu ziemi: kto i kiedy odbuduje kraj?", "Caritas Polska wspiera odbudowę Haiti", "Papież do władz Rzymu i Lacjum" (a w treści takie oto pierwsze słowa: "Na konieczność budowania, mimo dotykającego nas kryzysu gospodarczego..."). To zaś archiwum.gazeta.pl z dnia katastrofy, choć przecież artykuły zredagowano w przeddzień, by mogły być w kioskach 13/1/2012: "Wciąż niejasna przyszłość hotelu Cracovia" (już na drugiej stronie archiwum! z łącznie 34 stron), "Jeszcze poczekamy na budowniczego wału" (kojarzy nam się z wałami przeciwpowodziowymi, prawda? była w latach 90-tych powódź, mówiono w telewizji... a zatem statek świetnie pasuje; też ta zaledwie druga strona archiwum), 3 nagłówki kolejno po sobie: "Mayday z niespodzianką", "KATO NA 100%", "KRONIKA POLICYJNA", "Nie wolno milczeć o Węgrzech", potem na stronie 3-ej: "Hańba marines", "Parulski: Nie ma konfliktu z Seremetem", "Czego wstydzi się prezes", "Prawo Deski" [grobowej może?], "Pływanie w wyrobisku" (początek treści: "Prawie 6 mln zł będą kosztowały nowe..."), zaraz za nim "Sukces na parkiecie" (te 2 są na stronie 23 archiwum z tego dnia, tzn. 13-1-2012). Nieopisane w II dopisku pod wpisem o Smoleńsku z 2015 r.; tę sprawę dodałem tu później, w 2017 r.

38. Anna Uzdowska (1958-2012), ciocia Piotra Niżyńskiego od strony matki (tj. tej bardziej katolickiej części rodziny). 53 lata, szpital psychiatryczny.

39. 16 trupów z katastrofy kolejowej (3/03/2012*). Watykan ZDECYDOWANIE zamieszany, tak to oceniam, ale przekonajcie się sami, bo te supermocne poszlaki są publicznie dostępne w Internecie.

40. 16 trupów z masakry w Afganistanie w wykonaniu żołnierza z USA (12/03/2012*). Rzucił się bezsensownie i dziwnie na cywilów jak ci policjanci z Gwatemali na mnie i moje mienie. Później go broniono na takiej zasadzie, że rzekomo jest wariatem. W myślach oczywiście podrzucano mi wtedy, że po prostu żołnierza o to poproszono, a może nawet sugerowano to między wierszami w prasie typu internetowe wydanie BBC.

41. (?) Prof. Marian BISKUP (16/04/2012), zapewne w szpitalu (do pary później z innym historykiem: Motasem). Zmarł w takiej dacie, że jego pogrzeb opisywał numer Gazety Wyborczej zapowiadający śmierć mego dziadka (tzn. z przedednia); a zauważmy, że dziennie umiera tylko ok. 1050 osób (tyle więc nazwisk - i słów ze słownika - jest do wyboru w ciągu dnia), a przy tym prof. Biskup był nie byle kim, takich to jest może 5% ze wszystkich, czyli np. 50 osób dziennie. Były wtedy w GW mianowicie - wśród wielu innych, które społem wskazywały niezbicie na temat zabijania mej rodziny - artykuły "Kto na szefa telewizji", a także "Pożegnanie Profesora" - właśnie o tym prof. Biskupie, "wybitnym historyku, Honorowym Obywatelu Miasta Torunia". Nie mam niestety czasu sprawdzać dokładniej, czy na pewno było to zabójstwo (dowodów szuka się oczywiście przede wszystkim w prasie), ale najprawdopodobniej tak. Były przecież i inne takie przypadki, np. zabicie ks. Rybińskiego w Tunezji kojarzącego się z mymi dziadkami z Rypina rok (może +- 1, 2 dni różnicy, a może dokładnie rok) przed oficjalną datą stwierdzenia zgonu mej cioci. Inny taki przypadek to zamieszki w Lahaur po zabiciu mej babci (marzec 2013 r.). Nadmienić tu też trzeba, że gdy zabijano mą z kolei babcię, czyli małżonkę Z. Niżyńskiego, kilka dni później opublikowano artykuł Najstarszy biskup katolicki świata. ZABÓJSTWO TO DODAŁEM W 2018 R., NIE MA GO W TYM DOPISKU, O KTÓRYM WSPOMINAM W NAGŁÓWKU POWYŻEJ.

42. Zbigniew NIŻYŃSKI (9.08.1923-22.04.2012), mój dziadek od strony ojca (wykładowca Wojskowej Akademii Technicznej ze stopniem wojskowym). Szpital, leki (nagłe rzekome załamanie się zdrowia 2-3 tygodnie wcześniej) - nie jestem pewny, czy zmarł w szpitalu, czy w domu po lekach. Przeżył 32400 dni (w dniu o takim numerze zmarł), prawdopodobieństwo trafienia w tak okrągłą liczbę to 2% (może być liczenie wliczające ostatni dzień lub nie, w tym drugim przypadku stosuje się proste dodawanie, np. data urodzin + X dni, gdzie X jest liczbą okrągłą = data śmierci). Stan prasy potwierdza jeszcze dodatkowo, że to zabójstwo, patrz specjalny wpis na forum nielegalnie.pl.

43. Gen. Sławomir PeTeLicki (16/06/2012*). Równo co do dnia 2 miesiące po zgonie prof. Biskupa. Śmierć jego prokuratura uznała za samobójstwo; kamery na jego posesji nie obejmowały jednakże wszystkich miejsc. Zastrzelony. Jego nazwisko kojarzy się z "pytlowaniem", a wojsko - w oczywisty sposób - ze sprawą roztrzaskania się prezydenckiego samolotu w Smoleńsku. W związku z tym sens tego był taki: "pytlujący generał - do grobu". "Nie wolno się wygadać, bo inaczej czeka was kara śmierci". W archiwum Gazety Wyborczej z dnia jego śmierci - której oczywiście jednak wtedy jeszcze nie odnotowano, bo artykuły na dzień X są przygotowywane w przededniu dnia X - można znaleźć artykuł z ich strony Sport.pl (inną taką stroną www Agory S.A. jest słynna Gazeta.pl) pod tytułem "Big Pete, mała bramka": jest już na pierwszej stronie tego archiwum. Inne z kolei artykuły sugerowały, że zabiła go mafia (pewnie ta telewizyjna), która znalazła sobie bandytę wśród jakichś podsądnych. W takim razie gratulacje dla sądu z okazji jego współpracy także i z podsłuchami telewizji nr 2, tymi morderczymi. (W czerwcu 2017 r. mówiono mi, że np. stąd wzięto też zabójcę Beaty B.) W Radiu Watykańskim w przeddzień śmierci generała wspominali o Syrii, a w Katolickiej Agencji Informacyjnej - "o Kulczyku" (jednej z przyszłych ofiar), tzn. byl artykuł "Ojciec Góra [z Poznania] żegna się z duszpasterstwem akademickim" (Internet to głównie dla młodzieży, tak?... w sumie najłatwiej o nowe mass media być może w Internecie) - zapewne pogróżka obliczona na odstraszanie w przyszłości spadkobierców Kulczyka. Poza tym Tusk mówił w Sejmie w przeddzień śmierci Petelickiego, że "chce wyprowadzić finansowe relacje państwo-Kościół na prostą". Wypłata się szykuje? Omawiana tu mafia często pozyskuje ludzi do zabójstw za pomocą co najmniej korupcji, a czasem jeszcze czegoś innego (np. korzyści w sądzie). ZABÓJSTWA TEGO WYJĄTKOWO NIE OPISAŁEM W II DOPISKU POD WPISEM NA BLOGU O SMOLEŃSKU, BO ZAUWAŻYŁEM JE DOPIERO W 2017 R.

44. 28 zabitych w strzelaninie w szkole w Newtown w USA (14/12/2012*). Kojarzy się z mym dawnym miejscem zamieszkania przy ul. Newtona (dwóje w numerze budynku pasują też do tematów szkolnych), jak również z tzw. rozkładem dwumianowym (rozkładem Newtona) i ogólnie dwumianem Newtona. Jest to najbardziej naukowy, "pokomplikowany" sposób opisywania prostych w sumie obliczeń prawdopodobieństw - jedynych potrzebnych przy analizie artykułów prasowych. Przyszykowano mi coś takiego z okazji nadchodzącej "katastrofy" samochodowej: "będzie masakra, jeśli ktoś się weźmie za analizę (nie)prawdopodobieństwa takiego ułożenia się artykułów prasowych w przeddzień". No i - wskazuje to na moje dane osobowe (adres z dzieciństwa). A zatem wystąpiło zdarzenie, pozornie odrębne i w innej części świata (ale cóż dziś, w dobie programu ICQ i globalizacji, przeszkadza odległość!), które w rzeczywistości tak trafnie dopasowane jest do mego wypadku (zwłaszcza zważywszy na istnienie procederu stosowania aluzji przez mass media, w przypadku krycia tematów), że trzeba je uznać za, najpewniej, specjalnie w tym celu zorganizowane.

45. 87-letni mężczyzna (17/12/2012*) przejechany w Ostrowcu Świętokrzyskim przy ul. Waryńskiego. Śmierć w 1-szą rocznicę śmierci (chyba zamordowania) Kim Dzong Ila, dzień przed zorganizowaniem przeciwko mnie sprawy o wypadek i wypadku w okolicy pl. Politechniki i ul. Waryńskiego (na Nowowiejskiej, przed rondem ww. placu). Musieli przecież przygotować coś, o czym będą pisać w Gazecie Wyborczej. W dodatku liczbą 87 zasugerowano się (spikerzy z TV się zasugerowali??) przy późniejszym nadawaniu sygnatury mojej sprawy cywilnej II C 87/15, w której powodem jest moja spółka i którą zakończono zwrotem pozwu, jakkolwiek powinna to być sprawa kontynuowana, gdyż wszelkie ewentualne (choć wątpliwe) braki uzupełniono i nawet nieprzychylna, błądząca trochę w dziedzinie prawa osoba musiałaby przyznać, patrząc w te akta i w moje polemiki, powołujące się na Sąd Najwyższy, że tego zwracać już nie wolno. W każddym razie mamy tu jedno z wielu potwierdzeń, że śledząca TV również zabija.

46. Aleksander GUDZOWATY (2013), wykreowany bodajże przez papieża miliarder z branży gazowej. Chyba w szpitalu. Zabito go miesiąc przed abdykacją papieża. Wcześniej był bodajże długo podsłuchiwany, zapowiadano interesowanie się "gazem" już w przededniu zabójstwa Henryka Uzdowskiego (wtedy też był jakiś artykuł Kulczyckiego czy coś takiego).

47. Zofia NIŻYŃSKA (26.11.1923-8.03.2013), moja babcia od strony ojca. Również chyba zmarła w szpitalu albo w domu od leków. Zmarła 32610 dni po narodzinach, czyli jest to liczba o równo 30 tygodni większa od dnia śmierci jej męża. Stan prasy potwierdza, że to zabójstwo - patrz specjalny wpis na forum nielegalnie.pl. Była pielęgniarką. Zmarła w dzień kobiet, a pogrzeb miała w Idy Marcowe - dawne święto z czasów starożytnego Rzymu słynne z tego, że to wtedy zabili J. Cezara jego pozorni przyjaciele, w tym Brutus.

-------------------- FRANCISZEK (JORGE BERGOGLIO) PAPIEŻEM ---------------------
48. (?) Pan Tadeusz Mazowiecki (28/10/2013), w szpitalu w Warszawie przy ul. Wołoskiej. Premier w latach 1989-1991, świadek skandalu podsłuchowego w telewizji. Jego długość życia to 31605 dni, czyli 365 z dodatkowymi cyframi pomiędzy tymi trzema (po jednej w każdym z 2 miejsc - dodano jedynkę i zero, coś dla informatyków). Ta długość życia to zarazem równo 4515 tygodni i ani dnia dłużej. 45+15 = 60, wykorzystywane w jednostkach czasu (minuta, godzina). A zatem znowu jednostki czasu: tam rok (365 czegoś), tutaj np. minuta czy godzina (60 czegoś). Zauważmy, podobne dodawanie par do siebie występuje w przypadku mej babci (1375-ta rocznica śmierci Izydora z Sewilli, a zarazem rok 13+75=88 po jej narodzinach: oto data zgonu - i to tu właśnie też jest to dodawanie par cyfr; swoją drogą zaś data ta tworzyła jej razem z datą narodzin ciąg cyfr 11234456, czyli kolejne cyfry od 1 do 6 z powtórzeniami). Co jeszcze? "Pan Tadeusz" Mazowiecki to może jakiś komentarz do tego, co opowiadał państwowy Hotel Mazowiecki o tym, co się w nim dzieje. Jest to omówione m. in. na http://forum.nielegalnie.pl w dziale "Instytucje polityczne". Skojarzenie jest może tym trafniejsze, że te wyznania od dosyć wiekowej już recepcjonistki Mazowieckiego zdarzyły się równo 2 lata po śmierci mej cioci. A zatem w tle jak najbardziej słuszne jest skojarzenie z jakąś śmiercią, więc być może w telewizji "poszli za ciosem" po prostu. Zapewne sprawę można póki co łatwo potwierdzić z wykorzystaniem prasy, ale nie mam na to chwilowo czasu. Dodajmy tu jeszcze, że premier ten zaczął rządzić 1 miesiąc i 1 dzień przed mymi urodzinami (rocznicą narodzin, wg danych oficjalnych - ja nieco starszy jestem ze względu na podmienienie dziecka w szpitalu).

49. M. in. Janina Z. ze szpitala psychiatrycznego w Rybniku (luty-marzec 2014 r.). Kojarzy się to z zabójstwami i represjami związanymi z moją rodziną, która za mego życia całość lub większość czasu przemieszkała w Rypinie (m. in. babcia zmarła, najwyraźniej zabita, w szpitalu psychiatrycznym, gdzie była w związku z chorobą Alzheimera). Ponadto drugie skojarzenie to inicjały JW, czyli inicjały Józefa Wesołowskiego (którego historia kojarzy się nieco z "przypowieścią o księdzu W.", czyżby papieżu). Więcej informacji tutaj. WRAZ ZE ŚMIERCIĄ TEGO CZŁOWIEKA ZACZYNA SIĘ W POLSCE SERIA KILKU ZABÓJSTW SZPITALNYCH (zabijano też być może w szpitalu tworkowskim, gdzie leży moja matka - na pewno to ginęli tam pacjenci, jakąś np. pacjentkę przeniesiono z sali mej matki, po czym zmarła - inaczej niekoniecznie Wirtualna Polska w ogóle by odnotowała taki problem w Rybniku)

50. 5 trupów po ostrzelaniu szpitala w Strefie Gazy (2014*). Zapewne sprawa przynajmniej częściowo ustalona z Watykanem, z przyczyn wyjaśnionych w rozwijanej liście pod wpisem o Smoleńsku (w jego dopiskach).

51. 298 trupów po zestrzeleniu, możliwie dużego, samolotu Malaysia Airlines przez separatystów prorosyjskich (2014*). Może nawet oprócz zestrzelenia była w nim bomba, dzięki czemu zginęli zupełnie wszyscy.

52. 3 trupy z rodziny Bergoglio (2014*). Tzn.: z rodziny papieskiej. Wypadek samochodowy z poślizgiem, znana metoda (Piotrowska, Geremek, ja sam z 5 razy w ciągu roku, a spośród dalej dopiero wymienionych: policjantka z kuj.-pom., poseł Wójcikowski oraz dwie siostry służki).

53. Kazimierz ŚWITOŃ (4-12-2014*). Zmarł w szpitalu. Cyfry daty zgonu: kolejno [zero] 4, 1, 2 w dniu i miesiącu, a w roku: 2, [zero] 1 4, czyli czytając od końca byłyby takie same nie licząc zera. Innymi słowy cztery-jeden-dwa  dwa-jeden-cztery to jego data zgonu. Dzień po jego śmierci był (w kontekście mego bloga kojarzący się z korupcją, korupcyjnym może podłożem tej śmierci) artykuł w Katolickiej Agencji Informacyjnej "Polacy są informowani o sprawach finansowych swojej parafii". Na Świtonia, znanego ze stawiania krzyży (co kojarzyło się tym spikerom z kolejnymi przegranymi przeze mnie sprawami w sądach - zresztą porównajcie z tą tematyką w sądownictwie: "sędzia Kryże, będą krzyże" - albo z kolejnymi ofiarami Watykanu), zwrócili mi uwagę spikerzy w lipcu 2017 r. W wydaniu Gazety Wyborczej z dnia śmierci (napisanym w jej przeddzień) był m. in. artykuł "Bliżej nowoczesnych przystanków" ("Miejski Zarząd Dróg rozstrzygnął przetarg na budowę 25 [lat?] nowoczesnych [właśnie tradycyjnych, konserwatywnych?] przystanków autobusowych w Kielcach. Najlepszą ofertę złożyła firma Strabag" — proszę spojrzeć na kolejne nazwy własne, po Kielcach, skrót K., był Strabag, skrót S., a zatem kolejno K.S.), "3,3 tys. uczniów na olimpiadzie prawniczej" (33 kojarzy się z rokiem śmierci Jezusa Chrystusa, może to jakieś nieprzyzwoite porównanie ze mną jako ofiarą tortury), "Święta coraz bliżej, dlatego choinka na rynku już stoi" (ś-w-ta...), "Kolejne ankiety dotyczące miejskiej komunikacji" (kolejne krzyże może, nasuwa się myśl...) — to wszystko artykuły z pierwszej zaledwie strony uporządkowanego przecież chronologicznie archiwum GW. Co ciekawe, ta śmierć Świtonia, pewnie od lat za jego życia planowana na ten dzień 412214 (zupełnie jak z Papałą), miała miejsce rzędu 2 miesiące po uprawomocnieniu się nakazu zapłaty przeciwko mnie w sprawie, w której pozwano mnie pod złym adresem. Późniejsze próby odkręcenia tego są z konieczności wyjątkowo ciężkie i to jak kolejne stawianie krzyży w postaci jawnie niesłusznie przegranych spraw, a to ze względu na to, że wszystkim w sądach rządzą na spółkę, jak się zdaje, Minister Sprawiedliwości i jego bliscy sojusznicy-bojownicy przeciwko mnie, zaś do dosyć na tym tle niezależnego Sądu Najwyższego trudno wnieść sprawę ze względu na wprowadzone za czasów Belki ograniczenie, że Sąd Najwyższy nie ma się zajmować arcyważnymi przecież zagadnieniami ustalenia faktów i oceny dowodów, lecz należy to pozostawić niższym sądom, sądom powszechnym (przytoczony tu Belka kojarzy się z premierem "rządu fachowców", "rządu technicznego" wprowadzonego w odpowiedzi na aferę "Przychodzi Lew [Rywin] do mass mediów" - może to o biskupie czy prymasie... w tle tu chyba ten skandal z ograniczeniem kompetencji Sądu Najwyższego, pod koniec 2004 r. zlikwidowano kasacje w sprawach cywilnych i wprowadzono zamiast nich m. in. skargi kasacyjne, w każdym zaś razie nigdy nie można się poskarżyć, że jakiś sąd bezsensownie ustalił stan faktyczny, np. odmówił wiarygodności dowodom). Odkryłem tego trupa Świtonia jako ofiarę mafii dopiero w 2017 r., więc NIE OPISYWAŁEM PROBLEMU W II DOPISKU POD WPISEM O SMOLEŃSKU.


IV. Z PODSTRONY "ZAPISY", ADRES: www.bandycituska.com/zapisy.txt (OD DATY 22/01/2016)

54. (?) Masakra w redakcji Charlie Hebdo (7.01.2015 r., 12 ofiar śmiertelnych) - kojarzy się z tą grupą ze względu na polsko brzmiącą nazwę tygodnika, który sobie upatrzono na cel zamachu. "Czarny jak heban" ("ateista zupełny"), takie tezy, to zamach (ja bym obawiał się czegoś łagodniejszego, np. sprawy o pomówienie Kościoła - też coś takiego grozi, o ile nie ma się dowodu, a głosi tę tezę). Do kolekcji morderstw takich, jak np. zabicie Masiaka (to przecież nawet brzmi jak "masakra"), Politkowskiej czy Kim Wall ze Szwecji. (Nie opisałem w zapisach, bo dodałem to dopiero w sierpniu 2018 r.)

55. Stanisław MAŚLANKA (ok. 1925-17.4.2015), żołnierz Armii Krajowej, pseudonim "Legenda". Gazeta Wyborcza opublikowała nekrolog dnia 23.4.15, a więc dnia 234-15, co wygląda jak ciąg kolejnych cyfr od 1 do 5 z wyciągniętą pierwszą i ostatnią ("alfą i omegą"), które pojawiają się dopiero na końcu. Otóż ciąg cyfr od 1 do 6 stosowano w datach urodzin i zgonów odpowiednio mej babci Lucyny Uzdowskiej (ciąg cyfr 11234456 to odpowiednio rok zgonu, rok urodzenia, po czym dzień-miesiąc zgonu i dzień-miesiąc urodzenia), a także mej żyjącej jeszcze mamy Ewy Uzdowskiej (ciąg cyfr 12345566 pasuje na miesiąc-dzień urodzin, następnie długość życia w miesiącach-dniach, rok urodzin i długość życia w latach), którą może zabiją w szpitalu w rocznicę Rafaela Santiego dn. 6.04.2021 r. lub w okolicach tej daty (może np. zrobią z niej pogrzeb). W każdym razie trzeba tu odnotować, że maślanką zabito podobno mego dziadka Henryka Uzdowskiego; mnóstwo osób o nazwisku Maślanka podstawiano następnie w sprawach dotyczących Jana Pawła II: już to jako dziennikarzy piszących o nim artykuły, już to jako postaci, które przybędą na uroczystości beatyfikacyjne (np. jacyś kierownicy), już to jako muzycy grający muzykę na beatyfikację (aż 2 osoby nazwiskiem Maślanka od instrumentów perkusyjnych) — omawiam to na blogu pod wpisem o sądach z 2017 r., można też znaleźć to w Internecie szukając pod hasłami Jan Paweł II Maślanka. Ksiądz Maślanka to też znany obrońca życia, ilekroć jest jakaś pielgrzymka obrońców życia, to kulminacyjną mszę prowadzi podobno ten ksiądz, wg katolickich mass mediów. To może jeszcze nie wystarcza, więc przejrzałem archiwum Gazety Wyborczej (http://archiwum.gazeta.pl, jest jej znak towarowy, można też sprawdzić właściciela domeny na www.dns.pl przez zakładkę WHOIS) z przedednia tej śmierci, bo często w tej grupie przestępczej bywa tak, że w przeddzień media coś publikują takiego, żeby między wierszami było o zgonie, jaki następnie będzie mieć miejsce, i istotnie są artykuły pod ciekawymi tytułami: "Nie będzie zakazu picia nad Wartą" (por. niedawna reklama maślanki Mlekpol rozlepiana na plakatach, kojarząca się z tym, ile-kto-jest-wart: "Nie jestem byle kim, nie jem byle czego"), a bezpośrednio po nim jako następny: "Na Woli nie chcą ulicy generała Błasika" (s. 2 archiwum), liczne tematy muzyczne na s. 1-2 ("Festiwal czas zacząć", "Gdyby w czasach Schuberta był organizowany Festiwal Prawykonań?", "Co pokażą Kulenty, Duszyński, Górecki i inni?", "PROGRAM 6. FESTIWALU PRAWYKONAŃ", "Ekstaza zapisana w partyturze", "Czym zaskoczą najmłodsi kompozytorzy?", "KRZYSZTOF MEYER I SZOSTAKOWICZ") — a dobrze tu wziąć pod uwagę, że ja jestem z rodziny muzyków (matka-muzyk, brat-muzyk, ojciec-meloman, ja zaś przez 6 lat uczyłem się w podstawówce muzycznej), więc wskazuje to też na tematykę rodzinną Piotra Niżyńskiego, choć oczywiście też było to wydarzenie, o którym są artykuły. To są w ogóle prawie że pierwsze artykuły z archiwum z tego przedednia (16.4.2015). Inne pasujące artykuły już na 1-szej stronie: "Łatwo drzewo wyciąć, tylko po co?", "Kobieta pocięła twarz mężczyźnie w akcie zemsty" (może jakieś zabójstwo przez lekarkę lub pielęgniarkę było w przypadku Maślanki), "ŻYWA LEKCJA HISTORII" (jako aluzja o tej Armii Krajowej by to pasowało, o tym żołnierzu pseudonim Legenda), "Kielecka nominacja do Makabryły", "Gorący spór o wynalazek" (artykuły "Teiści, ateiści, spór o Boga", a potem też "Spór o Boga miłosiernego", były odpowiednio przy śmierci mej cioci Ani Uzdowskiej i w przededniu śmierci dziadka: Zbigniewa Niżyńskiego, tylko że prasa już z góry o nich wiedziała, a daty tych zgonów były ustawione pod odpowiednią bardzo okrągłą "numerologię" w datach narodzin i śmierci). Były i artykuły o dyrektorce z zarzutami (pasować by mogło do szpitala), "Dla telewizji zrobię wszystko", znowu o dyrektorze poszukiwanym (s. 8 archiwum), "Skreślić sobie prezydenta żelem" (może temat katastrofy w Smoleńsku jakoś "dziwnie" w tym kontekście na myśl przychodzi?... ja mam dane, że ta grupa była w to zamieszana), "Radni nie chcą ulicy dla »Zośki«" (był taki batalion AK "Zośka" — a więc temat wojskowy, pasujący do "świeżo zmarłego", tj. mającego umrzeć nazajutrz, żołnierza), "Maltanka rozpoczyma nowy sezon" (s. 12), "Rezerwat w Lesie Kabackim powiększy się o teren tajnej jednostki wojskowej" (brawo, to może o archiwum Gazety Wyborczej — odnoszę wrażenie, że tam często tak ukrywają śmierci między wierszami...), kilka pozycji za nim jeszcze: "Protest przeciw festiwalowi fajerwerków".

56. Łukasz Masiak (1984/85-2015*), dziennikarz z Mławy. Pobity na śmierć. Ostatnie miejsce stałego zameldowania Piotra Niżyńskiego to ul. Mławska w Rypinie. Zabójca miał imię i nazwisko identyczne z moim dawnym wspólnikiem z firmy, nawet wiek prawie identyczny. Ponadto podobieństwo (zamieńcie pierwsze litery): Maria Wasiak - Waria(t) Masiak, czyli znowu ten dziennikarz pasuje do 'schizofrenika, który nie jest świadom swojej choroby' (tak reklamują w Internecie mój blog: blog właśnie takiego schizofrenika). Maria Wasiak to prezes PKP-u z czasów katastrofy kolejowej.

57. Jan KULCZYK (2015), znany bogacz. Datę śmierci (zabiegu w szpitalu) dobrano mu taką, bym mniej więcej w tamtym czasie przekraczał granicę 1 mln. zl na koncie, tzn. przestawał być milionerem. Również był standardowy akompaniament mediów, w tym kościelnych, wskazujący na świadomość zabójstwa.

58. Monika Zbrojewska (2015), wiceminister sprawiedliwości, zabita w szpitalu na Banacha po wcześniejszym wywołaniu poślizgu (zapewne przez nieoznakowanych policjantów) oraz wstępnym otruciu podobno lekami. Nie opisałem tego nigdzie. Dla weryfikacji przejrzałem tylko Gazetę Wyborczą, nagłówki były subtelne, ale jednak zdecydowanie wskazujące między wierszami na zapowiadający się problem z prawniczką oraz na winę skorumpowanego szpitala. Zapewne fakt, że została otruta, wynika z morderczej korupcji zorganizowanej w warszawskim urzędzie miasta być może dla dzielnicy Ochota. Akurat w GW były bardzo subtelne aluzje w nagłówkach i niewiele o tym, może gdzie indziej lepiej, ale też zdarzały się bardzo wyraźne aluzje tego 30-10-2015 [tzn. przygotowane w przededniu], np. artykuł "'Requiem' na chór" autorstwa Misiewicza (kojarzy się z jakimś tam bliskim współpracownikiem ministra, requiem zaś to msza za zmarłych, po łacinie "spoczywaj" [in pacem = w pokoju, w skrócie R.I.P.], są oczywiście takie utwory muzyczne - msze requiem).

59. Policjantka Anna Gajek* z Opola, z drogówki (zapisy.txt z 2016-02-10, choć śmierć była wcześniej) - wywołano jej poślizg. Śmierci towarzyszyło:
60. (?) Magdalena Gotowiecka (16/01/2016*), żona aktora Klanu Jacka Borkowskiego. Sprawa wygląda na zabójstwo szpitalne, być może jakoś wspomagane przez przekaz podprogowy, gdyż nie sposób z przypadku (życiowego losowego zbiegu okoliczności: że akurat taki człowiek jest w szpitalu - chociaż być może) wywodzić tak istotnych decyzji jak to, że "trzeba" kogoś zabić (co to w ogóle za pomysł, by iść do szpitala z powodu gorączki?!). W każdym razie gazeta Super Express o jej pogrzebie donosiła na okładce obok informacji o bardzo bardzo podejrzanym zgonie Bogusława Kaczyńskiego (by nie rzec: oczywistym zabójstwie szpitalnym) - a więc w tym samym numerze. Ktoś jakby to od jakiegoś czasu planował, skoro udało się tak dostosować datę pogrzebu. Nie mam czasu przeglądać prasy w celu upewnienia się, że to planowali. Jeśli jednak tak, potwierdza to tylko to, że w zabójstwo Kaczyńskiego zapewne wmieszano jakoś robotników fizycznych robiących u mnie na działce wykop, inaczej nie byłoby do tego tak dobrej okazji (a tymczasem trafiła się taka: kwestia "potrzeby wykorzystania młota udarowego"; śledzono może tych robotników - jeszcze przy dodatkowym wykorzystaniu przekazu podprogowego w celu dwukierunkowej wymiany informacji, dla swoistego "dialogu" - i wyszło na jaw, że znają temat i mają możliwość to wypożyczyć; a może to po prostu ustalenia z urzędu skarbowego). Przecież skoro śmierć Magdaleny Gotowieckiej była już faktem dn. 16.01.2016 r., gdy Kaczyński na swoją jeszcze "czekał", to żeby taki ładny efekt wyszedł, że jeden nr gazety (który mi na pewno zapadnie w pamięć) o obu tych rzeczach wspomina, nie można było tygodniami wyczekiwać stosownej okazji, tylko musiało być jasne, że moi robotnicy (gdzieś tam na blogu dałem odnośnik do wideo na YouTube z dnia zgonu Kaczyńskiego, gdy oni pracowali i brakło im młota) wejdą na ten temat "młoda udarowego" czy też "wyburzeniowego". To musiało być z góry zaplanowane, chyba że chce się wierzyć w stosunkowo (bardzo?) mało prawdopodobny zbieg okoliczności.

61. Zamordowanie Bogusława KACZYŃSKIEGO ("Bogusia", jak go mój ojciec przezywał - ale z tego polityka "Boguś"...) - akurat kopałem na działce z robotnikami i okazało się, że jest to zbyt ciężkie i trzeba przynieść młot udarowy na drugi dzień; nazajutrz, gdy z nim przyszli i poszli, jak to zwykle robią, kupić coś w okolicznym sklepiku, gazety (Super Express?) krzyczały: "Udar zabił Bogusława Kaczyńskiego" (na okładce; co ciekawe, patron dziennikarzy św. Franciszek Salezy zmarł właśnie na udar, więc wychodzi taka oto ironia: "udar zabił Bogusia [pobożnisia, pana Jarosława] Kaczyńskiego" -- ale i "[ten] udar zabił świętoszkowatą prasę"). Na blogu jest o tym w dopisku edit 2016-01-24 pod wpisem "Mocne poszlaki na temat pewnych zbrodni". Tu można obejrzeć wideo na YouTube pokazujące mnie właśnie wtedy, w dniu śmierci BK, z robotnikami (polecami zainteresować się jego datą - autentycznie tamten czas). Zbrodnia do pary z Łukaszem Masiakiem, bo mój kolega biznesowy Bartosz Nowicki (osobę z takim samym imieniem i nazwiskiem wybrano na zabójcę, może rzekomego i z wariackimi na pewno papierami) bardzo lubił słowo "beka"... B-K. Doszedł PiS do władzy, jest trup Bogusia Kaczyńskiego. Z góry było pewnie wiadomo, bo Masiak to starsza sprawa.

62. Rafał KASIŃSKI w II poł. stycznia (w przypadku tego drugiego upozorowano samobójstwo, było nawet włamanie na jego konto na portalu społecznościowym)
- a także aluzyjny "akompaniament" mediów kościelnych. W ostateczności wypadek drogowy też mógłby być samobójstwem, ale trudno na razie stwierdzić, by była to najbardziej prawdopodobna wersja. Zresztą u kobiet samobójstwa to zdecydowanie rzadkość. Czas rządów premier Szydło.

63. Gen. Michał Janiszewski (2016-02-03), w szpitalu - odsyłam do bloga o Piotrze Niżyńskim do 'edit 2016-01-24' pod wpisem "Mocne poszlaki na temat pewnych zbrodni". 6 dni po napisaniu o zabójstwie Popiełuszki i prawdopodobieństwie, że było ono na zlecenie Kościoła, zginął w szpitalu ten generał, najbliższy współpracownik Jaruzelskiego. Potem jeszcze zmarł:
64. Aktor Jerzy P. (2016-02-04), Paprzycki chyba - w szpitalu. Kilka dni później jeszcze:
65. Prof. Krzysztof SKÓRA (2016-02-12), w szpitalu. Opisane (oczywiście z dowodami) na www.bandycituska.com/zapisy.txt, a więc zgodnie z tutejszym nagłówkiem III, pod którym to tu umieszczam, przy dacie 2016-02-14.

66. Zyta Gilowska (2016-04-05), Minister Finansów w rządzie 2005-2007 - z tego, co pamiętam, to się to jakoś zapowiadało. Ale nie opisałem tego w /zapisy.txt, może z niechęci do tej pani oraz z podejrzeń, że to samobójstwo. Tak mnie spikerzy przekonali. Za czasów Zyty gminy wprowadzały masową w całym kraju korupcję telewizyjną, a zadaniem urzędów skarbowych było nie egzekwować podatku PIT od właścicieli zamieszanych w to firm, czyli w praktyce wszystkich (także podatku dochodowego pracowników - część to zaczęli być pracownicy zamieszani w monitoring podsłuchowy). Przy okazji mogłaby wsypać Kaczyńskiego, więc lepiej, by zginęła. Jakimś "dziwnym trafem" znalazła się w szpitalu, może to zasługa spikerów (jacyś przekupieni lekarze diagności wmówili jej chorobę?...). Zapewne mało lubiana w obozie PiS-u, bo to człowiek wywodzący się z Platformy. Z daty (dzień wzięty od dziadka, miesiąc od babci) wnioskowałbym, że to przez zatrucie (sprzedanym zatrutym produktem np. spożywczym), w ślad za którym osoba ta trafiła do szpitala, gdzie ją ostatecznie zabito. Podobnie było bodajże w przypadku Zbrojewskiej, co wiadomo publicznie. Swoją drogą data to kolejne cyfry po tych ze śmierci gen. Janiszewskiego (tam 2 3, tu 4 5 – tzn. tam luty dzień trzeci, tu kwiecień dzień piąty).

67. 66 ofiar katastrofy egipskiego samolotu (2016-05-22*) na trasie Paryż-Kair, nad Morzem Śródziemnym (znowu Egypt Air! jak za Jana Pawła II; wcześniej były co najmniej 2 zamachy ze strony bodajże tej samej grupy). 66 brzmi jak 666. Termin katastrofy tak jak gdyby dobrany, żeby dzień po ogłoszeniu jej było w Watykanie odpowiednie spotkanie międzynarodowe, ba, podpisanie ważnej umowy z krajem afrykańskim. Więcej o tym w /zapisy.txt pod datą 2016-05-22. Podobno była nawet eksplozja z przyczyny wewnętrznej oraz uprzednie zapowiedzi.

68. Janina Paradowska (29.06.2016), dziennikarka, redaktor naczelny Polityki - zmarła chyba w szpitalu, równocześnie z jakimś zamachem w Turcji i w moje imieniny. Inicjały JP pasują też do Jana Pawła II, a zatem jako ofiara z kręgów dziennikarskich miała budzić skojarzenia z religią. Nie opisałem w /zapisy.txt, bo zgodnie z sugestiami spikerów podejrzewałem samobójstwo.

69. 3 ofiary śmiertelne katastrofy samolotu C-130 Hercules w Portugalii (2016-07-11*). Praktycznie na pewno zamach, o którym z góry wiedziało papiestwo, zwłaszcza uwzględniwszy dobrze już i tak znane mi ich podejście do moralności, które mieli okazję wykazać i przy innych okazjach. Szczegóły w /zapisy.txt.

70. (?) 37 ofiar gigantycznej katastrofy kolejowej we Włoszech (2016-07-12*). Nie mam pewności, czy Watykan jest w to zamieszany, ale jest na to wskazówka. Szczegóły w /zapisy.txt.


V. OPISANE W DOPISKACH NA BLOGU LUB TYLKO TU (SZCZEGÓŁY W POSZCZEGÓLNYCH PUNKTACH)

71. Masakra w night clubie w Orlando - 50 osób zginęło (rannych: 53).* Po wpisie na blogu, czyli spikerzy pewnie z góry uprzedzeni lub jakoś dziwnie na odwrót się stało. Trzeba by sprawdzić poszlaki w mediach, w tym katolickich, nie opisałem tego w szczegółach nigdzie.

72. 84 ofiary śmiertelne zamachu w Nicei (2016-07-15*). Watykan niestety chyba też zamieszany, jak wynika z szacunkowego porównania prawdopodobieństw, a to uprawdopodabnia, że w ogóle nawet byli inicjatorami zamachu. 10 dni przed Światowymi Dniami Młodzieży. Szczegóły w /zapisy.txt w okolicy tej daty.

73. (?) 6 ofiar śmiertelnych zamachu w Turcji(*), wybrano okolice przypadkowo brzmiącej miejscowości Diyarbakir. Opisane w zapisy.txt pod datą 2016-08-15.

74. Dariusz Zarzecki, komornik legionowski (tutaj nekrolog) - miałem tam sprawę egzekucyjną w sądzie z mojej skargi przeciwko komornikowi. Strasznie się wlekła (3 i pół miesiąca), a u mnie z pieniędzmi było coraz gorzej, więc mi to istotnie doskwierało ze względu na uniemożliwianie wzięcia pożyczki oraz widmo potencjalnie bardzo wysokich kosztów egzekucyjnych w razie nieprzychylnej decyzji sądu. Bardzo odwlekano postanowienie w tej sprawie, było ono też ustalone ze spikerami (ci z góry wiedzieli, jeszcze na ileś dni przed jego wydaniem, jakie będzie: "koszty nie będą te minimalne", no ale też nie zupełnie najgorsze - czyli wiadomo było, że doliczy VAT), w końcu wniosłem skargę do prezesa sądu, że bardzo mi przedłużają obsługę, przekraczając kompletnie termin tygodniowy przewidziany w ustawie. W efekcie prezes odpisał mi, że polecił sędziemu się pospieszyć i parę dni później (ok. 20-ego któregoś sierpnia 2016 r.) wygrałem częściowo tę skargę. Dosłownie dni przedtem zmarł ten komornik. Zapewne to robota spikerów. Prezesa zaś tego sądu (później mi jeszcze pomógł uwzględniając w całości mą kolejną skargę na komornika) Piotra Rempołę wzięto później do Sądu Okręgowego dla Warszawy-Pragi.

75. (?) Andrzej WAJDA (2016-10-09). Data tak dobrana, żeby pasowała do nekrologów głoszących "Miał dziewięć-dziesiąt lat". Owo "dziewięć dziesiątek" znajduje następnie odzwierciedlenie w dacie 9.10.2016. Znająć życie zmarł w szpitalu, w tej grupie to powszechna metoda. Można tu jeszcze nadmienić, że kiedyś zorganizowano (bo pewnie sam z siebie nikt by o tym nie wspomniał) jego wypowiedź o warszawskiej regionalnej TVP i jej studio, która budziła skojarzenia podsłuchowe (stały, całodobowy jej obraz to tylko jacyś strażnicy oglądający cudzą telewizję, natomiast brakuje normalnej pracy) - wypowiedź nawiązywała do postaci Janusza Zaorskiego (kierownik z lat 1991-1993), gdyż Wajda wtedy mówił, że regionalną telewizję trzeba "zaorać". Być może o tego typu komentarz poprosił go urząd skarbowy lub jacyś koledzy, później też była na internetowym blogu dziennikarki replika i wyrazy oburzenia.

76. (?) Wypadek na przejeździe kolejowym w Raciborowicach (2016-10-29*). Datę proszę porównać z datą śmierci Janiny Paradowskiej. Dodatkowo to podejrzane, bo po pierwsze Raciborowice to miejsce śmierci mej babci, a śmierć ta była praktycznie na pewno zabójstwem szpitalnym, a po drugie data 2016-10-31 (kiedy to dopiero opublikowano informację o tym wypadku, np. na stargard.naszemiasto.pl) to rocznica zamachu na Egypt Air (zbrodni przeciwko ludzkości "z czasów" Jana Pawła II). Wypadek na zasadzie "auto, które wpadło w poślizg, wjechało w pociąg". http://stargard.naszemiasto.pl/tag/wypadek-raciborowice.html. Media kościelne i inne trzeba by dopiero sprawdzić, chwilowo nie mam na to czasu.  edit 2018-05-09: Data jest też dobrana na drugi sposób. Jest to względem poprzedniej zbrodni ta sama data, jedynie z dodaną dwójką na początku (nie 9-ty października, tylko 29-ty października teraz). Zarazem, poprzez skojarzenia z babcią Lucynką, trafia to w temat mej rodziny i moich babci, a przecież druga moja babcia, ta od strony ojca, urodziła się dnia, który był przekształconym poprzez dodanie 2 (dwójki) na początku dniem śmierci dziadka Henia (znów tego od strony mamy, męża nieboszczki ze szpitala w Raciborowicach), który to termin wyznaczono - jak by z tego wynikało - pomiędzy 1939 a 1948 r. (i wtedy też wyznaczono personalia mej drugiej babci, czyli przyszłej żony dziadka Niżyńskiego) jako 65-ta rocznica niemieckiej operacji z 1939 r. przeciwko kadrze naukowej wyższych uczelni (również i drugiemu dziadkowi zrobiono w 1948 r. coś, co później miało swą 65-tą rocznicę powstania w przededniu jego śmierci, mianowicie sekcję szermierczą jakiegoś zespołu sportowego). A zatem takie dodanie dwójki na wstępie to znana i kojarząca się z babciami metoda przekształcania daty (pisanej w normalnym formacie dzień.miesiąc.rok) i została ona wykorzystana także i tym razem, w odniesieniu do wypadku w miejscowości Raciborowice, w której babcia Lucyna (od strony mamy) zmarła.

77. Przemysław WAŁĘSA, syn Lecha Wałęsy (2017-01-08*). Najprawdopodobniej sprzedano mu zatrutą żywność (tak zabito np. mojego dziadka Henryka Uzdowskiego, który od ok. 2 lat mieszkał samotnie w dużym gospodarstwie w centrum miasta; najpierw zaszczepiono w nim wielkie upodobanie do picia maślanek, jako najzdrowszej żywności; poza tym wszelkie zabójstwa szpitalne to w istocie często zatrucia lekami). Wzmianka wraz z dowodem na zabójstwo (z przeszłości, a także ze śledztwa) jest na blogu pod wpisem z maja 2017 r. o sądach (dopisek z 2017-06-19).

78. Poseł Rafał Wójcikowski(*) z Ruchu Kukiza (opisane na blogu w jednym z dopisków pod wpisem z 15. grudnia 2016 r.).

79. (?) Dwie zakonnice (służki - z zakonu służek) zmarłe w wypadku samochodowym (2017-02-19* ok. 15:00)? Jako kolejne ofiary z tego samego cyklu, co i poseł Wójcikowski, w krótkim odstępie czasu... https://ekai.pl/w-poniedzialek-pogrzeb-zakonnic-ktore-zginely-w-wypadku-samochodowym/. Dzień wcześniej w Radiu Watykańskim było o spotkaniu papieża z generałem marianów (nazwa budzi skojarzenia z płcią żeńską), a także o pogrzebie jakiejś zamordowanej misjonarki z Boliwii o inicjałach HK (ha-ka, jak hak, np. włamanie komputerowe; kojarzy się też z "mieć haka na kogoś", a to także można skojarzyć z głośnym ostatnio wokół mnie tematem). Do marianów papież wtedy mówił, wg RV, "wierność, odwaga i prostota". To oczywiście zachęta, by zupełnie zbytecznie traktować mnie ze strony Policji po bandycku (dopatrywanie się w moich badaniach z pogranicza politologii i socjologii jakichś nielegalnych tajemnic państwowych itp.) może "dla mojego dobra", co oczywiście z mojego punktu widzenia jest wcale niepożądane. Ponadto: w dniu ww. artykułu eKAI o pogrzebie, czyli 23.02.2017, dwie posłanki opuściły Ruch Kukiza. Na dniach był wtedy też wypadek pani premier, spikerzy twierdzą, że sama nawet musiała go sobie wpierw zorganizować (że to było celowe uderzenie w siebie dla zwiększenia swej popularności).

80. Ww. polska misjonarka Helena Kmieć z Boliwii (*). Seria wypadków samochodowych, były bodajże też ślady w mediach z góry zaznajomionych ze sprawą. Zaś przy okazji czytania przeze mnie o jej śmierci spiker gadał coś o tym, że lubiła się dotykać. To zapewne słowa z myślą o Henryce Krzyżak (też inicjały HK), która w mojej podstawówce uczyła dzieci masowania punktów na myślenie. Jest o niej w tekście o JP2 i genezie podsłuchu, obok innego takiego przypadku, mianowicie w podstawówce i klasie mego brata. Tyle, że spikerom to się kojarzyło już wiele miesiący przed tym, zanim ja w ogóle sobie o tej Krzyżak przypomniałem.

81. Co najmniej 80 osób zabitych w zamachu w Afganistanie (2017-05-31).* Wspomniane z opisem w dopisku na blogu pod wpisem o sądach z maja 2017 r., a także w Zapisach.

82. Co najmniej 20 zabitych w kolejnym zamachu w Afganistanie (2017-06-03)*: "na pogrzebie wysokiego rangą polityka". Po opisaniu tutaj śmierci Gemerka. Link

83. (?) Biskup Bala z Kamerunu (2017-06-02)*. Opisane w /zapisy.txt pod datą 2017-06-17. News o jego śmierci

84. 58 zmarłych w pożarze w Londynie (2017-06-14)*. Poszlaki wspomniane są na blogu pod wpisem o sądach z maja 2017 r., w ramach dopisku.

85. Beata B. (czyt.: beata-be, z polskiego na nasze: "nie podoba mi się pani premier"), żona przestępcy Dariusza B. (Dzień Matki 2017 r.)*. Zabita w domu męża. Później znaleziono też ciało męża. Stan prasy poprzedzający ten fakt wskazuje na to, że było to zabójstwo "telewizyjne". Więcej informacji wyjątkowo na blogu (a nie w zapisy.txt) pod wpisem o sądach z maja 2017 r.

86. Dziennikarz Piotr Bikont (2017-06-27)*. Zginął w poślizgu samochodowym - typowa metoda tej mafii. W dodatku tego dnia, którego wysłałem pewne zażalenie do sądu. Wcześniej pisałem na ten temat, co w zażaleniu, rzeczy kojarzące się z jego nazwiskiem. Ślady w mediach. Kilka dni przed śmiercią podstawili mi też na ulicy człowieka, który kojarzył się z Jerzym Urbanem (także słownie w myślach wyrażano to skojarzenie, ale też wygląd był dobrany) - przesłanie wydaje się teraz jasne, jakiś dziennikarz był na celowniku telewizji. Sam Urban może też kiedyś podzieli jego los? Nie życzę mu tego. W każdym razie wracając do sedna problemu - Bikont kojarzy się przede wszystkim, w sposób naturalny, a także u spikerów, z takim oto podziałem słowa: BI-KONT. "Bi" oznacza dwoistość, podwójność, a "Kont" kojarzy się np. z filozofem Immanuelem Kantem. I oto voila, jest ten temat w moich zażaleniach karnych i dodatkowych pismach polemicznych do sądów - w tej właśnie sprawie, w której było to zażalenie. Chodziło mianowicie o dopuszczalność oskarżenia prywatnego wobec policjantów, a nawet o ogólniejszy problem sytuacji, w których 1 czyn wydaje się "podpadać pod kilka paragrafów" karnych, przy czym np. jeden z nich "ma sąsiada" przewidującego ściganie z oskarżenia prywatnego. To, co proponował rządowo-telewizyjny sędzia, to to, że skoro (jak zgadywał) czyn policjantów będący np. (ściganym co do zasady z oskarżenia prywatnego) naruszeniem nietykalności cielesnej jest jakoby przekroczeniem uprawnień (to tylko wytwór wyobraźni sędziego, ja tego nie postulowałem, jedynie poinformowałem sąd, że zgłosiłem takie podejrzenie do prokuratury), to z tych dwóch rzeczy "ważniejsze", "decydujące" jest to, że przekroczenie uprawnień ściga się z oskarżenia publicznego. Trzeba wobec tego, zdaniem takiego sędziego kościelnego, sprawę umorzyć z braku skargi uprawnionego oskarżyciela. To jest Teza. Kant znany jest ze swych polemik tez i antytez na temat wszechświata, przyczynowości, przestrzeni i czasu (tezy są tam teistyczne-konserwatywne, a antytezy ateistyczne). Proponowałem sędziom, jako równorzędną, także antytezę: sama stosowalność przepisu takiego, jak naruszenie nietykalności cielesnej, który cechuje się wedle ustawy tym, że czyny go spełniające są ścigane z oskarżenia prywatnego, "wygrywa" (niczym jakiś gen dominujący w zestawieniu z recesywnym) i sprawia, że należy ścigać z oskarżenia prywatnego. To brzmi logicznie i nie prowadzi do naruszenia przepisów (np. art. 217 par. 3 Kodeksu karnego). Jak to mawiał Kant, "samym czystym rozumem nie rozstrzygnie się, czy słuszne są tezy, czy antytezy". To samo i ja twierdziłem i w związku z tym wzywałem do porzucenia takiej analizy rozkładającej czyn na paragrafy (tzw. typy przestępstwa) w połączeniu z tym, że tym poszczególnym paragrafom przypisuje się cechę "ścigane z oskarżenia prywatnego" / "ścigane z oskarżenia publicznego". To moim zdaniem jest niesłuszne, prowadzi do błędów logicznych, a także nie ma oparcia w ustawie. Tak proponowałem. No ale "zabito tego Bikonta" - ten dualizm tezy i antytezy (ja dokładnie takich 2 słów używałem w swych pismach!) - i już wiadomo, dzięki rządowi i może komuś tam jeszcze (TV? księża jacyś z Watykanu? tak podpowiadano), że słuszna jest tylko Teza... pojawia się cokolwiek ściganego z oskarżenia publicznego, to już trzeba sprawę umorzyć. To tutaj jest to, czego się szuka i co w ilości 1 już wystarczy, by coś przesądzić. Nie stawia się tu np. nawet pytania, czy wolno w ogóle stosować wtedy tzw. kumulatywną kwalifikację prawną (określoną w art. 11 par. 2 obecnego k.k., dawniej był to art. 10 par. 2), obejmującą więc oba paragrafy ("kwalifikacja prawna" to sposób opisu czynu przyjęty w sądzie). Orzecznictwo SN od 1972 r. (uchwała 7 sędziów z sygnaturą U 1/71) głosi, że się tej kumulatywnej kwalifikacji prawnej wtedy nie stosuje, ale co to takich sędziów obchodzi... Ostatecznie przegrałem to zażalenie i sędzia nawet jakby dał do zrozumienia w sposobie sformułowania odpowiedzi, że czytał orzecznictwo SN, zresztą przeze mnie wskazane za pośrednictwem wskazanej sędziemu sprawy SN nr IV KK 453/16. W każdym razie - abstrahując już od ich korupcyjno-fiskalnie pewnie inspirowanej nierzetelności - myślę, że wyjaśniłem tu pokrótce, o co zapewne chodziło (i tak to tłumaczą spikerzy) z tezami i antytezami, z Kantem i z Bikontem.

87. Ksiądz Jan Biernacki (2017-06-28)*, probosz parafii w Tarnawie. Zmarł zamordowany prawie że równo 2 dni po tzw. prymicji (pierwszej mszy) syna Szydło, nowego księdza. W przeddzień tego zdarzenia, gdy przejeżdżałem koło Arkadii (a nawet i wcześniej), spikerzy podniecali się słowem pry-mas, tak je sylabizując i kojarząc z, jak to mówili, "pierwszą masturbacją". Wprawdzie to 2 dni po tamtym było, ale dodawanie dwójki (czy np. przesuwanie o 2 pozycje w lewo) to typowa sprawa dla pontyfikatu Jana Pawła II, a nawet Franciszka, jest to opisane na blogu. Natomiast lepszy przykład już idealnej zbieżności czasowej to artykuł na NIEDZIELA.PL, który pojawił się raptem 4 godziny przed tamtym - a więc wtedy jeszcze nie było informacji o znalezieniu trupa, tym bardziej, że taki artykuł trzeba przygotować, może nawet w przeddzień szykując wywiad: tytuł tego artykułu to "Śmierć przychodzi za wcześnie, a czasem za późno...", podtytuł "Rozmawia ks. Marek Łuczak": "O przygotowaniu do odchodzenia, o ludziach rozczarowanych medycyną, o sakramentach i towarzyszeniu do ostatniego tchu z ks. Waldemarem Poczylasem, od wielu lat kapelanem szpitalnym, rozmawia ks. Marek Łuczak". Zauważmy przy tym, że niedawno na blogu www.bandycituska.com pojawiły się informacje czy też plotki/przypuszczenia (moim zdaniem bardzo uzasadnione) o zabiciu mej rodziny w szpitalach - cioci Ani Uzdowskiej, babci Lucyny Uzdowskiej. Wywiad ten z NIEDZIELA.PL zaczynał się następująco: "W szpitalu BYŁ AKURAT ostry dyżur". Tymczasem co akurat miało nastąpić, gdy artykuł ten publikowano? Zabicie księdza... (Z kolei w Watykanie wykreowano tamtego dnia 5 nowych kardynałów, jak podają media - odpowiedni artykuł zaczynał się od słów "Aby nie stawali się 'książętami' Kościoła, wezwał Franciszek nowych kardynałów 28 czerwca podczas konsystorza w Watykanie [...]", homilia tam zaczęła się od zdania "Jezus wyprzedzał ich", poza tym w ten przeddzień wg Radia Watykańskiego papież mówił do nowych o tym, że "my, kardynałowie, dla młodych jesteśmy pokoleniem plus dwa" - proszę klikać odnośniki, by to zobaczyć. Może ten akapit jego przemówienia był inspirowany problemem nieba-siedziby Boga w przestrzeni nadziemskiej, którego najwyraźniej tam nie ma; w każdym razie opowiada o byciu marzycielami i niezamykaniu się w "melancholijnym wspominaniu" dziejów kapłanów, jak może ktoś postrzega główną część fabuły Pisma Św.) Artykuły z archiwum Gazety Wyborczej: "Jedni odchodzą, drudzy przychodzą" (27.06.2017), "NISZCZYMY, CO ZBUDOWALIŚMY. KRYMINAŁ Z 'DOBRĄ ZMIANĄ' W TLE" (28.06.2017, napisany oczywiście w przeddzień; tuż przed nim artykuł "Trener bez kontraktu, piłkarze odchodzą" i, jeszcze wcześniej, "W 'elektroniku' narasta opór"; natomiast po tym "NISZCZYMY..." był artykuł "Bjelica czeka na kapitana", po czym, jak gdyby o mnie i zamachu na mnie - bo spikerzy mi niedawno powtarzali strasznie jakoś się kojarzący tekst z serialu "Z archiwum X": "strzeż się białego krzyża", on tam był chyba trochę umoczony w krwi[?]... "białe" kojarzy się z "jasnym", "znanym", "pewnym" - "Atak na Meksykanina. (...)"; na mnie faktycznie był zamach w Meksyku, jest powyżej na liście). Był też artykuł "KAMERĄ W PARKOWANIE" (pewnie o podsłuchu przed śmiercią), "Zabójstwo czy wypadek?" (początek: "W nocy z poniedziałku na wtorek na ulicy Tuwima 79 spłonął mężczyzna. Na miejscu zdarzenai strażacy zastali tylko zwęglone zwłoki i buty" - śmierć w płomieniach kojarzy się z pójściem do piekła, a więc może to być i o tym zabójstwie księdza). Poza tym w GW z 27.06.2017 było sporo artykułów z nagłówkami robiącymi wyrzuty prokuraturze, a 28.06.2017 taki oto artykuł: "'JEB...Ć CIAPATYCH', CZYLI CO Z NASZĄ GOŚCINNOŚCIĄ?" (pierwsze zdanie: "Nieładnie jest podsłuchiwać").

88. (?) 2 ofiary wypadku pod Świeckiem (2017-07-02)*: oto artykuł w prasie. Spikerzy już od kilku dni wspominali o mym wypadku w Meksyku, rozpamiętując to, czy aby na pewno Policja go zorganizowała, czy może jacyś przedsiębiorcy zwerbowani przez coś w rodzaju urzędu gminy (jednym z argumentów za Policją było to, że wypadek miał miejsce zupełnie na prowincji, w odległym miejscu od miasta, a więc w toku dłuższej operacji śledzenia, ad hoc poniekąd zorganizowanej, która być może na taką skalę, tzn. aż z dalekim wyjazdem za miasto, by się nie udała, gdyby miał ją wykonać przedsiębiorca). Ponadto od kilku dni podniecali się w swych wypowiedziach słowem "świecki" i takim nazwiskim, co mogło też być sygnałem dotyczącym tego, czym się na II podsłuchu akurat zajmują. Prawdopodobnie chodzi tu o jakąś gierkę uzgodnioną z SN, że będą się tam wykręcać czymś takim. W rzeczywistości zaś dla takich klik ustawiających sprawy, biorących łapówki za sprawy czy "ostrzegających" się nawzajem nie ma żadnego usprawiedliwienia. Po co by inaczej był ten sędzia dobrany po nazwisku do sprawy analogicznej do mojej przeciwko policjantom z Krakowa ze Światowych Dni Młodzieży? Po co to ustawianie sygnatur spraw skalkulowanych pod odpowiednie skojarzenia, to dobieranie sędziów z nazwiskami odpowiednio się kojarzącymi, jak np. Świecki?... To najpewniej zmowa z mafią, bo państwo też ma zapewne coś na sumieniu w sprawie tej zbrodni - jak zwykle. Kojarzy się ona przecież z telewizją, a ta ze stowarzyszonymi z nią instytucjami państwa, jak np. Policja. Te zaś muszą mieć czas na przygotowanie się (zaś ja "Świeckim" interesowałem się naprawdę od zaledwie kilku dni). A zatem widać tu w SN jakąś chęć oczyszczania się w przyszłości z winy na zasadzie "ależ jesteśmy zastraszani!". Podobnie np. o 23:00 dnia 29.06.2017 spotkałem na dyżurce komendy na Wilczej w Warszawie policjanta wyglądającego w mym odczuciu poniekąd podobnie, jak sędzia, który mi właśnie dzień wcześniej zamknął sprawę przeciwko telewizji odmową wszczęcia śledztwa. Spikerzy zaś odpowiadali na to w myślach: "policja się nimi interesuje! może ich zastrasza!", po czym rozpoczęła się gadka o takich próbach wybielania się, wobec których zresztą - jak nawet sami spikerzy dodawali - nie powinno się być naiwnym. Ale to już zadanie dla przyszłych sędziów. Wspominali też wtedy o śmierci Agnieszki Piotrowskiej, o której może jakoś powiadomili SN, a w każdym razie SN dobrał odpowiedni termin dla kasacji ówczesnego Komendanta Głównego (Dzień Kobiet). Ja od siebie dodam, że - gdybym miał możliwość sądzenia - w przypadku grupy ustawiającej wyroki zapewne nawet o rok bym nie zmniejszył jej członkom i zwłaszcza prowodyrom wyroku za jakieś rzekome - może nawet nie wprost wyrażane (co już jest zupełnie śmieszne przy takim zawodzie), a jakoś tchórzliwie i oględnie - "sygnały zagrożenia". To nie są poważne powody. Ani o jotę nie zmniejszają potrzeby wydawania odpowiadającyh prawu orzeczeń i współmiernego do tego karania, opartego na wierze w to, że sędziowie muszą być odpowiedzialni. Z czymś takim, jak czucie się zagrożonym, przychodzi się do Piotra Niżyńskiego na jego blog (zresztą dysponuję różnymi środkami nawet znacznego nagłośnienia, nie tylko blogiem), a nie do np. własnych sędziów (jako prezes, jako przewodniczący...), by ich zastraszać. Zaś banie się bez konkretów, jedynie tak ogólnie z powodu złej sytuacji, to postawa tchórzliwa i karygodna - tu chyba powinna być zgoda. Można też wstrzymać się od podawania przez telefon personaliów sędziów zajmujących się sprawą, można uchylić się od wyrokowania w jakiejś sprawie itd., pamiętajmy wreszcie, że łatwo robić z uzgodnionego ze swym "wrogiem" paplania na temat zagrożeń jakąś upragnioną wymówkę. Za niezgodne z prawem orzeczenia powinna być odpowiedzialność i żaden antykonstytucyjny układ z państwem odnośnie podległości mafii od tego nie może wybawiać. Więcej poszlak nie chciało mi się sprawdzać, wystarczy ten Meksyk "na drodze do Oaxaca" i ta świeckość. Powiatów w Polsce jest 380, w tym jeden powiat świecki (miejscowość Świecie); zmarłych w wypadkach drogowych jest rocznie 2904, czyli średnio dziennie prawie 8. Oznacza to średnio 0,021 zmarłych w wypadkach drogowych dziennie przypadających na 1 powiat, czyli jeden taki zmarły zdarza się średnio raz na 47,5 dni, a w praktyce wypadki są oczywiście rzadsze, bo w części przypadków ginie więcej niż 1 osoba. Tymczasem tutaj w ramce dwu- czy trzydniowej, gdy był aktualny ten temat, zdarzył się wypadek właśnie w odpowiednim powiecie. To bardzo nieprawdopodobne, rzędu 2%, więc przypisuję to wyczynom grupy bez dalszego sprawdzania. Mam jeszcze jedną radę dla sędziów SN, za pozwoleniem, zresztą i tak mądrze to akurat podpowiadają spikerzy. Jeśli będą tacy ulegli wobec mafii, to skończą tak, jak jej uprzednie sługusy, np. związane z zabiciem Popiełuszki. Zabito ich w szpitalach. Natomiast normalnego warszawiaka, który trochę na siebie uważa, przecież w kwiecie wieku raczej nikt nie zabije, bo nie ma do tego okazji. Zresztą z bzdurami i tak tam nie zamierzam przychodzić, tylko np. ze sprawami typu plany zabicia mej matki w szpitalu itp. Jednakże chyba wszystko jest z kierownictwem uzgodnione od dawna. Spikerzy już rok czy dwa lata temu nadawali mi o "Światosławie Richterze" (niem. Richter = sędzia), sędzim, co to "świat" sławi, tzn. szpitale psychiatryczne i ich lekarzy, sędziów niższych sądów itd. Tym planowanym Światosławem Richterem (był taki pianista! oto wątek kojarzący się z moją rodziną, a więc i planami zabicia matki, brat-muzyk jest opiekunem matki-pianistki) ma być, jak widać, sędzia Sądu Najwyższego Dariusz Świecki. Choć to może tylko podpuszczanie, znajdą kogoś gorszego.

89. (?) Katastrofa polskiego autokaru w Serbii (2017-07-11)*: oto artykuł w prasie. Nie wiem, czy miało to coś wspólnego z tą mafią. Ostatnio pojawiała się tu Serbia w kontekście zabójstwa Geremka, które dopisałem bodajże na przełomie czerwca i lipca 2017 r. - w kontekście przywrócenia w tym kraju królestwa. A tutaj - "wypadek autokaru polskiego, zginęła 1 osoba". Podobno na jezdni były rozsypane ostre przedmioty.

90. (?) Zawalenie się budynku pod Neapolem, w miejscowości(?) "Torre Annunziata" (2017-7-7)*. Śmierć poniosło 8 osób. Zauważmy, jaka data: kolejne cyfry to 777, jak liczba szatana 666, tylko że ta ją ma już właśnie za sobą. Nazwa miejscowości kojarzy się z Torre IBC w Panamie, pierwotną siedzibą mej spółki ("Torre Annunziata" oznaczałoby może: "Torre ogłoszona", a w wolniejszym tłumaczeniu: "spółka Niżyńskiego ogłasza"). Poza tym w przeddzień tego zdarzenia zmarł we Włoszech Joaquin Navarro-Valls (znany człowiek związany z Janem Pawłem II, bodajże jakiś lekarz), a ponadto w polskim wydaniu Radia Watykańskiego były jakieś wypowiedzi episkopatu włoskiego na inny temat i kilka wiadomości z samego Watykanu. A zatem dzień wydarzeń włoskich, przy czym szczególnie istotna była ta śmierć Navarro-Vallsa.

91. Lech Morawski, profesor prawa, sędzia TK (2017-07-12)*. Zmarł 2 miesiące i 2 dni przed swymi urodzinami (14. września) w wieku niespełna 68 lat, tzn. 70 bez dwóch. (Por.: liczne takie przestawienia i dodawania cyfr w powyższych przypadkach, np. Papała na tle premiery Kilera, ostrzelanie szpitala, zamach na Egypt Air z 1985 r. na tle mej daty urodzenia, godzina śmierci JP2 w porównaniu z moją godziną kolacji, dzień śmierci czy zapaści zdrowotnej JP2 w porównaniu z poprzednią zapaścią - 1-2 lutego 2005 r., podobnie głos papieża z prośbą o modlitwę na właśnie 2 dni przed zamachami na WTC itd. - dużo tych dwójkowych przesunięć; interesująca jest też data "2 lata i 2 miesiące przed śmiercią JP2": dwa-dwa-dwa-003, a przecież 222 razy 3 to 666. Data śmierci swoją drogą i inaczej dobrana, bo to 9666-ty dzień pontyfikatu.) Wcześniej zorganizowano mu wypadek samochodowy w 2015 r. (poślizg podobny do opisanych tutaj), w którym kierowca samochodu jadącego z przodu miał inicjały A.P. (por. zabicie Agnieszki Piotrowskiej, prowadził wtedy jej chłopak na trasie międzymiastowej). Podobno stanowisko sędziego dostał nielegalnie, zapewne rządowi czy decydentom politycznym bardzo zależało na tym, by ta osoba już wcześniej prześladowana mogła umrzeć na ważnym państwowym stanowisku. Na innych może nie mieli haka umożliwiającego zabicie - może śledzili jakichś innych, a nie udało się znaleźć skutecznej metody zabicia, bo prowadzą zdrowy tryb życia. Z informacji spikerów wynika, że zmarł, bo wmówiono mu podprogowo, że zasłabnie (da się wmówić różne wrażenia, nawet w ogóle fikcyjne odczucia), po czym wezwał pogotowie, co potrafi kończyć się śmiercią (liczne przypadki zabójstw szpitalnych). A przecież wiadomo, że ludzie żyją po 80-95 lat bez żadnych lekarzy, organizm ludzki to rzecz solidna, a nie żaden rozwalający się ciągle nonsensownie gruchot, w związku z czym dużo lepiej człowiek wychodzi (i pozostaje zdrowym), gdy się do takich "pomocy" nie ucieka. Co do przekazu, to on może iść też z sąsiedniego piętra (tak jest w mieszkaniu mej mamy). Najróżniejsze, nawet bardzo mocne wrażenia, w tym wrażenia arytmii, "serce ci stanie" itp. można wywołać przekazem podprogowym, ale naprawdę serce działa w oparciu o nerwy wegetatywne (rozmieszczone w ciele i mało związane z mózgiem) i nie wymaga żadnych interwencji, żadnej pomocy, chyba że w przypadku osób AUTENTYCZNIE chorujących od lat. Wydaje mi się, że albo to miało miejsce (zabójstwo przez warszawski system ochrony zdrowia), albo profesor musiał mieszkać z rodziną (bo inaczej skąd by wiedziano o śmierci?), ale jeśli z rodziną, to może ona sama go załatwiła?... Na sprawstwo TVP wskazują: (1) w przeddzień ogłoszenia śmierci czułem się, jakbym zaraz miał zasłabnąć, przy moim wchodzeniu do Arkadii (kojarzy się też ze sklepami spożywczymi, może tamten w małym sklepiku kupował pożywienie), (2) od kilku dni padały czasem teksty spikerów "idź się lecz" oraz akcentowano postać "Piotr Tuleja" (sędzia TK), w przeddzień ogłoszenia śmierci wieczorem (chyba mniej więcej wtedy zmarł ten prawnik) przyszło do sprawy, którą wytoczyłem z oskarżenia prywatnego, pismo z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich o nadesłanie akt celem rozpatrzenia możliwości kasacji, (3) padały też ostatnio obficie teksty "jesteś samodzielny", co kojarzy się m. in. z autonomicznymi wykładniami konstytucyjnymi (jest takie zagadnienie prawne, że na wykładnię Konstytucji nie powinny wpływać ustawy; "autonomiczne" rozumienie znaczy tu tyle, co "samodzielne"), (4) wmawiali mi, że może mi się coś stać, dnia 7.07.2017 (siódmy siódmego miesiąca siedemnastego roku), bo to taka data kojarząca się z liczbami 777 czy 666. Aż nawet podsuwano mi, bym sobie kupił piwo, gdy pracownik chodził w podziemiach Złotych Tarasów przy Dworcu Centralnym i uzupełniał piwa (a imię Lech kojarzy się też z piwem). Ewentualnie mogłoby to być jeszcze samobójstwo, aczkolwiek w tej grupie często dochodzi do zabójstw i był już incydent w postaci spowodowania poślizgu (co przy dużych prędkościach bywa stosowane jako metoda zabójstwa). Nadmieniam, że zabicie osoby potrafi nie mieć nic wspólnego z jej usłużnością wobec gangu. Zabito mi dziadka za czasów Jana Pawła II, a przecież zrobił instalacje telefonowe na swym terenie. Podobna sytuacja była zapewne z Lepperem.

92. Kim Wall, dziennikarka szwedzka (2017-10-06)*. Znaleziono dwie plastikowe torby, jedną z jej częściami ciała (ręce i nogi), drugą z jej rzeczami, zaś morze wyrzuciło też jej tułów. O morderstwie tym pisała prasa, ja tego nie odnotowałem w /zapisy.txt. Z racji tego, że inicjały tej dziennikarki to KW, jak Karol Wojtyła, jak również ze względu na niezrozumiałą inaczej genezę takiej zbrodni, jak również robienie z niej jakiejś dziwacznej "sztuki", uważam za prawdopodobne, że jest to dzieło tej samej grupy przestępczej mającej korzenie w Watykanie. Nie badałem tego głębiej, pewnie znalazłyby się jakieś poszlaki nawet w polskiej prasie z przedednia. Inne podobne tego typu zabójstwa to np. zamordowanie Politkowskiej, Masiaka, a także masakra w Charlie Hebdo.

93. Ks. Witold ZDANIEWICZ (2017-10-14), twórca i wieloletni dyrektor Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego. Być może był przeciwny fałszowaniu statystyk. W każdym razie jest ostatnio jakiś problem z tymi statystykami dominicantes i communicantes. Ostatnie były w 2014 roku, teraz mamy koniec 2017 r. i czas byłby sporządzić kolejne. Do 2013 r. włącznie statystyki wydawały się rzetelne. Te za 2014 rok były już nieco podejrzane, bo podczas gdy wcześniejsze co roku były dla Kościoła coraz gorsze, to te z 2014 wykazały wynik dokładnie identyczny, co do jednej tysiącznej narodu katolickiego zobowiązanego albo inaczej 0,1%. Wyglądało to już więc na drobne fałszerstwo, choć niekoniecznie. Ksiądz zmarł w szpitalu, co jest bardzo podejrzane, bo zabijanie w szpitalach jest jedną ze specjalizacji tej mafii polityczno-bodajże watykańskiej (obok zabijania poślizgiem na drodze i zabijania podtrutą żywnością sprzedaną konkretnej osobie). Zmarł w niedzielę 15-10-2017, sobotnio-niedzielne wydanie Gazety Wyborczej z 14-10-2017 ma takie oto archiwum: pierwsza strona cała w nagłówkach wielkimi literami, tamże blisko początku nagłówki "CO Z NAS ZOSTAJE, KIEDY ZAMKNIEMY OCZY?" i zaraz po nim "OD ZEGARKOWA DO ZŁODZIEJÓWKI" (z czym to skojarzyć? z tą tendencją "czas => straty", "czas to straty"...); blisko dalej "KILKA KOMPETENTNYCH PAŃ" (odpowiedź na pytanie "co po nas zostaje?"), a więc coś, co się np. z nauką kojarzy, dalej "Kibice nie chcą Onico" (może: "Kibiców nie chcą oni, co?..."; tekst artykułu: "Fani Onico ... zbuntowali się przeciw nowej nazwie zespołu i rozwiązują Klub Onico"), ... nie chce mi się nawet tego dalej przeglądać. Pewnie dużo o tym w tamtym numerze. Tu tylko przytaczam pierwszą stronę archiwum.gazeta.pl. W tym czasie w Radio Vaticana pisano takie oto nagłówki: "Raport Kirche in Not: chrześcijanie coraz bardziej prześladowani" (Kirche im Not to po niemiecku "Kościół w potrzebie"), zaraz za tym górnym nagłówkiem działu Świat kolejny: "Patriarcha Rai: Libanowi grozi utrata tożsamości", dalej "Nigeria: porwanie włoskiego kapłana" (no tak, gdyby tak było, to pewnie byłby jakiś nagłówek, co?... ale ten może za mało włoski). Prokuratura powinna się tym zainteresować jeszcze bardziej dogłębnie, poprzeglądać inne media.

94. 26 zabitych podczas strzelaniny kościelnej w stanie Teksas w USA (6.11.2017). Opisane w /zapisy.txt pod odpowiednią datą. Trafiające nieco tematycznie w sprawę mych kompromitujących lokalną parafię niedzielnych wizyt w kościele (tu także wątek związany z prezydentem Bushem, opisany w /zapisy.txt). Ponadto wydawało się zapowiedziane zdjęciami w Radiu Watykańskim z ingresu abpa Rysia dzień wcześniej. Omawiam to szerzej w /zapisy.txt. Proszę zauważyć, że nieco tylko wcześniej tam w tych zapisach było coś o wytrysku kojarzącym się z zagranicznym typowym zleceniodawcą telewizji. "Wytrysk" można by przecież inaczej nazwać "rozlewem". Padło tam wtedy skojarzenie, w zasadzie parafraza prawie że dokładna wystąpienia papieskiego, iż kościół nie jest dla "takich, jak ja" czy może raczej przeciwnie, właśnie dla takich, jak ja, może właśnie jest, bo jestem jakimś podczłowiekiem (a on w każdym razie "nie jest dla nadludzi" - przypominam kwestię genezy podsłuchu, wiążącą się też z postacią Fryderyka Nietzschego).

95. Ks. Marcelito PAEZ z Filipin (4.12.2017*), u nas kojarzący się z arcybiskupem Paetzem (czyt. "pecem"). Morderstwo. O sprawstwie po stronie omawianej tu grupy przestępczej, oprócz doboru po nazwisku polsko się kojarzącym, wnioskuję po eKAI.pl (03-12-2017: artykuł "Orszak SM", oczywiście tutaj tylko skrótowiec przytaczam, a nazajutrz 04-12-2017: "J... w roku M..." - takie 2 pierwsze wielkie litery w tytule były, co sugeruje myśl: litery-J-M, a więc może: "J zamiast M!" - byłoby wtedy SJ, jak San Jose; też był to zresztą artykuł o św. Mikołaju, Msza św., św. Mikołaj: Mś, śM, takie tu były litery) oraz w archiwum.gazeta.pl (np. "Strongmani idą na cmentarz", być może to trochę z księżmi związane, muszą przecież cechować się silną wolą i dobrym panowaniem nad sobą, a następnie 2 artykuły bez żadnej liczby mnogiej w nagłówku i wreszcie jako trzeci po tamtym artykuł "Ich płaszcz nosił najsłynniejszy detektyw świata" — może w tle tutaj jest jakieś "Jego nazwisko nosił najsłynniejszy zboczeniec polskiego Kościoła"), papież jakby też "mrugał okiem" czy tam Radio Vaticana, odnotowując gest (właściwie to najpierw RV, potem papież), zresztą faktycznie był taki gest z góry zaplanowany i przygotowany: Polacy podarowali papieżowi choinkę, a choinki to przecież zwyczaj z Niemiec przybyły. Księdza zabito w San Jose dnia 4.12.2017 r.: oto artykuł. Jednakże mało to weryfikowałem, bo po prostu nie mam czasu. Choinkę odnotowano 6-12-2017, tego dnia, co i śmierć Paeza, po czym jeszcze 7-12-2017 sam papież się o niej wypowiedział. J.Paetz to oczywiście najbardziej znany polski zboczeniec Kościoła, a jednocześnie z niemiecko brzmiącym nazwiskiem. Być może motywem zabójstwa było, oprócz standardowego wzmacniania wrogości różnych rządów przeciwko tematowi skandalu watykańskiego, czyli oprócz petryfikowania systemu (w tym bardzo chyba na tle dzisiejszego świata katolickim kraju, jakim są Filipiny, o ile dobrze pamiętam), także (jako dodatkowy cel)donoszenie o tym skandalu np. polskiej telewizji poprzez służby specjalne pośrednio od księży, a nie telewizji bezpośrednio od prymasa lub innego księdza, co by dużo wygodniejsze było (po co tu jakiś pośrednik? bez sensu) - a to z kolei po to, by rzucić tym mediom na pocieszenie za pośrednictwem TV jakieś okruchy pokarmu, tak im potrzebnego, że może jakieś służby są "zamieszane". Podczas gdy ja się spodziewam, że jeśli w ogóle są zamieszane, to tylko jako powtarzacz i zupełnie bez żadnych dokumentów. W dzisiejszych czasach takie pośredniczenie jest już zupełnie zbędne, bo sama telewizja jest jak służba specjalna i ma swoich zbrodniarzy, a przy tym Internet zapewnia błyskawiczną i satysfakcjonująco "anonimową" komunikację (przy zachowaniu wiedzy, z kim się rozmawia, można się wykręcać np. włamaniem na konto czy przekrętem po stronie firmy pośredniczącej; wygląd ekranu tak nie przekonuje, jak dowód np. z nagrania dźwiękowego czyjegoś głosu, w sytuacji, gdy przecież byle informatyk może jakiś stan czyjegoś komputera zawsze sfałszować, wpisać w niego jakieś wiadomości internetowe, których nie było, itd. -- tu więc jest szansa na bardzo skuteczne wykręty, podczas gdy jeśli byłyby rozmowy głosowe ze służbami, to wszystko mogłoby być nagrane i byłby świetny dowód, oprócz ewentualnie jeszcze zeznań na temat skandalu). Stąd też przypuszczam, że najłatwiej po prostu jest się z nią internetowo porozumiewać, przez jakieś komunikatory, a dalej to już bez problemu się uda, taka wszędzie jest zmowa milczenia w sprawie skandalu w TVP. No ale ewentualnie, jeśli to o to tu także chodziło (o służby), zawsze fajnie rzucić jakąś nowość i ożywiać peerelowsko kojarzące się trupy, tzn. współpracę księży ze służbą specjalną. Nie sądzę, by mogły w tym być jakiekolwiek klauzule, chyba że ktoś się bardzo wysila na nielegalność. Na koniec dodajmy tutaj, że 9-12-2017 Tusk dostał doktorat honoris causa od uniwersytetu w Pecsu (brzmienie: "peksu" kojarzy się znowu z "pecem"), a przecież było to tylko uroczystość, podczas gdy przygotowania do niej musiały mieć miejsce już odpowiednio wcześniej, nawet wiele dni wcześniej. Powtórzę tu: dla mnie sama telewizja jest jak służba specjalna (doskonale też knebluje wszystkim usta), nic więcej wobec tego (oprócz środków komunikacji) nie jest potrzebne.

96. Znowu ofiara (stara kobieta) kolejnego wypadku drogowego w Ostrowcu Świętokrzyskim (25.12.2017* - Wigilia). Był tu wcześniej omawiany taki. Najprawdopodobniej wypadek spowodowano poprzez botnet samochodowy oraz podprogowy wpływ na kierowcę (był chyba pijany). Co ciekawe, jego wyjaśnienia były podobne do moich z czasu wypadku drogowego (w którego przeddzień zorganizowano omówiony tu poprzedni wypadek w Ostrowcu): twierdził, że kierował kto inny (a mianowicie, w tym przypadku, wskutek kradzieży pojazdu).

97. Mieczysław MOTAS (2018-01-18) - czyżby mój sąsiad? [edit: Tak.] W każdym razie na jednym z okolicznych bloków wywieszona była jego klepsydra. To kolejny przykład podrzucenia klepsydry w mojej okolicy (poprzednie: np. Rafał Kasiński - obok działki, na której robiłem wykopy, zresztą obsługa od monitoringu dworca PKP w pobliskim miasteczku uczestniczyła w tuszowaniu tego, zapewne zeznając fałszywie; poza tym np. wtedy też, co Kasińskiego, zabito jakąś policjantkę i podstawiono mi, gdy szedłem ulicą, jakąś lawetę z uszkodzonym autem policyjnym; tak samo śmierć Bogusława Kaczyńskiego, też mniej więcej wtedy; Janiszewskiego, Jerzego P. i Skóry; Bikonta; czy wreszcie np. komornika Zarzeckiego). Pierwszą i podstawową rzeczą, która podczas nocnej przechadzki osiedlem (po północy) przekonała mnie, że to zabójstwo, jest nazwisko zmarłego. Około rok temu (ściślej: równo 1 rok i 1 miesiąc przed śmiercia tego dra historyka-archiwisty: dnia 2016-12-18) pisałem na blogu o Natalii Motas, która nie zwolniła mnie z kosztów sądowych w jakiejś sprawie. Spikerzy gadali wtedy, że to za 10.000 zł. Gadali też, że przyszła do hotelu i w jakiś sposób otrzymała wtedy zwrotną płatność, np. na kartę (a ostatnio przechodząc osiedlem koło jakiegoś hotelu zauważyłem recepcjonistkę, która coś wypiła, TV zaś wtedy, jakby z góry uprzedzona, gadała coś o samobójstwie, o zjedzeniu trucizny przez Sokratesa itd.). Tymczasem zawód zmarłego to HISTORYK ARCHIWISTA. Fakt, że rzędu rok i 1 miesiąc po tamtych wydarzeniach z Natalią Motas (referendarzem sądowym) mieszkam akurat na takim osiedlu, gdzie 1-2 bloki ode mnie może mieszkała taka osoba(??), jest bardzo znamienny. Akurat tylko na 1 bloku to wisiało. Może to przez wybór kościoła przy pl. Grzybowskim, ale mimo wszystko jest wiele innych bloków, na których tego nie ma, a z drugiej strony wybór kościoła nie jest zwykle podyktowany przypadkiem. Kolejna znamienna rzecz w tej śmieci: inicjały zmarłego. MM jak obecny premier: Mateusz Morawiecki (inicjały MM miał też Marcial Maciel, słynny bohater skandalu w Kościele: założyciel Legionu Chrystusa, który przez wiele lat moletował w nim swych funkcjonariuszy i wszystkie media przez wiele lat to przemilczały). To pewnie z myślą o tym, że do takiego zabójstwa dojdzie, Morawiecki został wytypowany (na Ministra Finansów - stanowisko jakże pasujące do tamtego MM - a potem premera, kariera też bardzo znamienna w tych partiach typu PiS, PO... wystawia im niejako świadectwo poglądów wyznawanych pewnie w głębi duszy przez posłów), inaczej w ogóle byłby taki "czołowy" zbieg okoliczności skrajnie nieprawdopodony (poniżej 1%); nie trafiłby się układ, w którym ja mieszkam obok, miałem też takiego referendarza, a z drugiej strony gotowe też są personalia polityków. Moje miejsce zamieszkania to nie przypadek, bo jest "Przy Rondzie", tak jak krakowskie sądy, które dały mi się we znaki w Światowe Dni Młodzieży. A więc najpierw lokalizacja Przy Rondzie (ONZ), bo ŚDM i bo ładne ulice kojarzące się z Janem Pawłem II i sprawą pedofilii - i na bazie takiego planu następnie także Motasowie (bo jest taka młoda prawniczka starająca się chyba o zostanie sędzią). Plan zabójstwa więc już się krystalizował. W tych warunkach MM mógł zostać czołową przecież figurą polskiej administracji skarbowej, czyli kluczowych organów tej grupy przestępczej, z którą się borykam; wcześniej jeszcze uczynili go prezesem banku. I finalnie - dopiero w zeszłym roku załatwiono, że tu ostatecznie zamieszkałem (już po głupim orzeczeniu od M. Motas). Bardzo fajna okolica, dużo biurowców - niemal najładniejszy pod tym względem teren Warszawy. W tych warunkach wcześniejszy PiS-owski "szeregowiec" MM mógł teraz zostać premierem. Zauważmy, tylko taka kolejność planowania pozwala uniknąć uciekania się do "wytłumaczeń" na zasadzie "nastąpil 'po prostu' gigantyczny zbieg okoliczności", które są bardzo mało wiarygodne. Mass mediów nie sprawdzałem na razie, ale pewnie miały swoje przecieki. Podejrzewam zabójstwo w szpitalu [edit: na pewno - tak mnie poinformowali na pogrzebie] z racji na wiek, precyzyjne trafienie tylko jednej osoby (trup pewnie nie leżał miesiącami przed odkryciem... ktoś tam z nim mieszkał), a także względną powszechność morderstw w szpitalach w tej grupie (np. ostatnio bodajże Zbrojewska w szpitalu na Banacha). Co ciekawe, gdy w niedzielę 21.01.2018 r. wracałem z kościoła, podstawiono mi pod blok Policję zajmującą się jakąś staruszką. Już miałem wchodzić do bloku, ale stał tam radiowóz i policjanci byli pod blokiem. Nie mieszałem się w to, więc nie wiem, o co poszło - co za różnica. Spójrzmy też na znaczenie imienia i nazwiska (w tej grupie dobór ludzi do złej rzeczy po nazwisku jest standardem): "Mieczysław Motas" = "sławi miecz i mota (robi zamieszanie)". Pasowałoby poniekąd do wizerunku papieża, jaki wyłania się z działalności prezentowanej przeze mnie politycznej międzynarodowej grupy przestępczej. Swoją drogą: Dworzec Centralny, do którego mam niedaleko, jest ostatnio oblepiony plakatem reklamującym nowy serial TVP "Korona królów". Pasuje do tego tematu: zmarł "znany rycerz" (tekst stoswany przez spikerów już od chyba 2014 r. czy nawet 2013 r., a więc już we względnych początkach tortury), co to "sławi miecz i mota". "Stawką jest korona królów" (patrz ostatnio reklamowy film w kinach: "stawką jest życie jego rodziny" czy coś takiego - też tego typu problemy, jak ofiary śmiertelne w rodzinie, występują w moim przypadku). Co jeszcze? "Historyk archiwista": zawód podany na klepsydrze kojarzy się w oczywisty sposób z web.archive.org. Ta strona archiwizuje inne strony internetowe, zapamiętuje, jak wyglądały dawniej w różnych dniach roku (a nawet poszczególnych miesięcy). Nawet można było przeglądać mój blog, to, jak ewoluował. A przecież drastyczne treści o Natalii Motas (że wg spikerów miała jakoby przyjąć łapówkę 10 tys. zł, że w hostelu Patchwork...) na blogu obecnie nie są publikowane; to już tylko historia, którą ewentualnie można by przeglądać.

98. Jolanta LASZKOWSKA-Stępień (2018-01-27) - lekarz medycyny. Trzeba by sprawdzić w mass mediach, czy były ślady, chwilowo nie mam na to czasu, ale trzeba przyznać, że sprawa świetnie trafiła w kontekst, bo byłem wtedy troszkę zajęty Motasem (spikerzy też się tym podniecali) i nawet przybyłem na pogrzeb. Swoją drogą "robienie lachy" to stały temat tekstów spikerów. ZMARŁA W WIEKU 79 LAT. Nekrolog tego lekarza wisiał na kościele mojej parafii.

99. RYSZARD LUBański (2018-02-02) - zmarł w wieku 79 lat, jak i pani z poprzedniego nru. Jego personalia kojarzą się z personaliami Ryszard Lubicz (postać z serialu "Klan" w TVP), czyli z taksówkarzem. A przecież właśnie wskutek kłamstw na temat moich wypowiedzi pochodzących od taksówkarza Andrzeja Graffa wnoszono wtedy przeciwko mnie akt oskarżenia w sądzie. Nekrolog wisiał w bardzo mojej okolicy: na ul. Prostej, która na tym odcinku czy raczej wąskim pasie nazywa się Pańska, jest tam blisko rondo ONZ i znajdują się w jednym szeregu liczne sklepy.

100. Zbigniew BAJKOWSKI (2018-02-13) - również zmarł on w wieku 79 lat; pewnie w szpitalu; kontynuacja wątku pomówień. Zmarł w tej samej okolicy, co 3 poprzednie tutaj osoby. Nekrolog trafił na kościół pod wezwaniem wszystkich świętych przy pl. Grzybowskim (moja parafia), a zatem dalej swoją drogą ten sam wątek "zabójstw w okolicy". To typowa metoda w tej grupie, tak np. zabito Kasińskiego, gdy ja wydawałem dużo pieniędzy na wykopy - nekrolog tego radnego trafił na tablicę osiedlową. Pewnie zleceniodawcy podają im tylko (pewnie przez Facebook), żeby kogoś zabili, a ci już sobie wybierają.

101. Agnieszka Kotulanka (2018-02-24) - zmarła pewnie w szpitalu; kontynuacja wątku na temat "Klanu" TVP, o którym było tutaj 2 pozycje wcześniej. Chyba zabito też jakąś postać nazwiskiem Pokora w tych dniach, tzn. między 2 a 5 lutego 2018 r., bo było o tej śmierci na okładce jakiegoś czasopisma, ale średnio pasuje to do kontekstu i nie weryfikowałem tego w ogóle. Nie odwracajmy jednak przez te szpitale uwagi od innych popularnych w tej grupie metod zabijania, takich, jak np. wypadki na drogach (groźne dla osób, którym zdarza się samochodem jeździć z dużą prędkością między miastami).

102. (?) 4 ofiary rzekomo "powiązanego jakoś z muzułmanami" rządowego(?) ataku terrorystycznego we Francji (2018-03-23)*. Wykonawca ataku bronią palną: Redouane Lakdim. Podobno dla większej wiarygodności wersji o islamskim tle zamachów krzyczał "Allahu akbar" (znane ze Stasia i Nel) i był chyba z pochodzenia marokańczykiem. Jak wiadomo (informacje na blogu o prawdopodobnym sprawstwie zamachów na WTC - grupa watykańska) poziom tzw. terroryzmu na świecie nie odbiega od tego, jaki był w latach 90-tych (przed zamachami na Pentagon i WTC z 2001 r.), czyli prawie żaden (jakieś ewentualnie małej skali incydenty organizacji typu ETA czy IRA, choć te zajmują się raczej walkami narodowowyzwoleńczymi(?)). Sposób pozyskania w tym przypadku wykonawcy zamachu pozostaje oczywiście do wyjaśnienia, tym niemniej można podejrzewać naciski i kuszenia ekonomiczne (gospodarcze) i prawne. Pewnie też obiecywano brak szybkiej interwencji Policji i ochrony.

103. (?) Katastrofa lotnicza w Algierii (2018-04-11), podobno największa w historii tego kraju - jeden dzień po rocznicy zamachu w Smoleńsku. Rozbił się samolot wojskowy Iljuszyn Ił-76 w miejscowości Bufarik. Szczegółów nie sprawdzałem, zresztą w prasie polskiej i tak był temat katastrofy smoleńskiej. Z myślą o tym blogu - 257 ofiar. Nader informatyczna liczba z tego wychodzi! W podliczeniu na dole będzie musiało widnieć "+256" (pierwsza ofiara jest już wliczona w pierwszym składniku "liczba incydentów na liście"), a tymczasem 256 to 2 do potęgi 8-ej. Innymi słowy 1 i osiem zer. Jeszcze inaczej mówiąc: liczba różnych liczb, jakie można zapisać w jednym bajcie. Niemal oczywiste, że był to zamach, choć przydałoby się też spojrzeć na prasę.

104. Zdzisław KOMENDA (12.04.2018, 68 lat, pochówek: Toruń, cmentarz parafialny przy ul. Wybickiego w kościele pw. Podwyższenia Krzyża Świętego). Śmierć jego przypadła na moje wymeldowanie się z hostelu "Warsaw Center Hostel Lux" przy ul. Nowogrodzkiej w Warszawie, w którym byłem w dniach 8-12.04.2018 r. i w którym skradziono mi czarną torbę z wydrukami (o grubości 10 cm), które przygotowałem 8.04.2018 r. Kradzież tę następnie zgłosiłem jako wykroczenie na Policji (KRP Warszawa I) przy ul. Dzielnej 12 (porównajmy: pan Komenda tu zmarł). Podkreślenia wymaga, że była to istotnie kradzież (zaginięcie potwierdzają choćby me nagrania wideo z przychodzenia do hotelu oraz wkrótce po opuszczenia go), gdyż wydruki trzymałem w czarnej torebce zamknięte na kllucz w szafeczce dla klienta hostelu, a ponadto zapowiadano mi tę kradzież (m. in. podstawiona mi już 8.04.201 r. - tuż po wyjściu z punktu xero, gdzie wykonywałem te wydruki - na chodniku tuż obok mnie zakonnica, kojarząca się nieco, na zasadzie ironii, z recepcjonistką ubraną w Pasy poziome czarno-białe, co kojarzy się z przestępcą od wykradania informacji z komputera; zresztą podstawiające się nazbyt często obok mnie zakonnice to część typowego stalkingu wobec mnie, nieraz zgłaszałem ogólny proceeder stalkingu mającego różne przejawy), a 12.04.2018 już po zakończeniu mego 4-dniowego pobyrtu w Warsaw Center Hostel Lux (choć jeszcze nie zauważyłem braku! dopiero 16.04.2018 go zauważyłem...) nagrałem nawet na wideo jakąś kobietę przechodzącą obok mnie na dworcu, chyba długa bagietka jej wystawała z torby (analogicznie jak u mnie w torbie dawniej czarna torebka, której teraz brakowało), no i miała roznegliżowane stopy, toteż kojarzyła się z tą grupą przestępczą od podatków i stalkingu - może to np. ktoś z TVP albo inna dziennikarka. To też mam na wideo. W każdym razie była taka kradzież w dniach 8-12.04.2018, najprawdopodobniej już 9.04.2018 r. nad ranem, recepcjonistka też dziwnie się później tłumaczyła, okazywała dziwną pewność połączoną z zadziwiającą znajomością sytuacji klienta, gdyż wiedziała, że na pewno nic nie zostało w szafeczce, że "ona to osobiście sprawdzała" (a tymczasem moje doświadczenie, będące doświadczeniem po bardzo wielu wizytach w tym hostelu, wskazuje, że tam nikt nie sprawdza, czy szafeczki zostały opróżnione, klientom daje się klucze do nich, a nawet nie sprawdza się, czy się otwierają i czy są puste). Toteż ta recepcjonistka w Pasy też zachowywała się wobec mnie dziwnie, jak gdyby miała wiedzę i rozeznanie w akurat mojej sytuacji po prostu ze względu na udział w tym spisku. Zaś kradzież tych wydruków miała też wydźwięk symboliczny, bo później pojawiły się też pewne problemy czy też szykany w dostępie do stron internetowych prasy katolickiej (na których są archiwalne artykuły prasowe towarzyszące z góry, już w przeddzień ich dat, różnym zabójstwom). Z powodu tych szykan (np. zabranie archiwum biuletynów Radia Watykańskiego z oficjalnych stron internetowych, tj. strony głównej i dostępnych stamtąd podstron, czy poukrywanie licznych artykułów na liście w ekai.pl, choć na serwerze można jeszcze je znaleźć po adresie artykułu) przygotowałem nawet specjalny protokół notarialny odnośnie zabicia mi 5 osób w rdznie. Co to wszystko ma wspólnego z morderstwem? No cóż, powtórzę, że pana Z. Komendę z Torunia ("radiomaryjną", "katolicką", "uczciwą" komendę) zabito 12.04.2018 r. i na 5 dni przed tym, jak zgłosiłem wykroczenie kradzieży w KRP Warszawa I na Dzielnej 12. Pewnie znowu zwlekali tak długo z akcją, aż naturalne zacznie wydawać się, że nagrań wideo już nie ma. Tak samo było przy poprzedniej zgłoszonej im przeze mnie kradzieży z 2016 r. (KRP-PR-W-11593/16). Wygląda to wręcz na jakieś niedopełnienie obowiązku w związku z czynnościami wyjaśniającymi przy obsłudze zawiadomienia o wykroczeniu.

105. Zofia SZUBIŃSKA (14.05.2018, 82 lata, pochowana w Tarczynie przy kościele pw. św. Mikołaja), zmarła wkrótce po nagłośnieniu przy pomocy plakatów postaci Szmula Zygielbojma, który zmarł śmiercią samobójczą. Tymczasem "Szubienica" (z którą w oczywisty sposób kojarzy się nazwisko "Szubińska", jako że trudno wymyślić inne słowo aczynajace się na "szubi") oczywiście kojarzy się przede wszystkim w każdym przypadku z wisielcem, który może na niej wisieć. Zaś wisielec w ogólności to w dzisiejszych czasach już przede wszystkim nie ktoś skazany, tylko samobójca. A zatem nazwisko jak najbardziej nadaje się do skojarzenia z samobójcą, a to za pośrednictwem koncepcji "wisielca". Jakim cudem zbiegło się to tak w czasie z nagłaśnianiem na plakatach postaci samobójcy żydowskiego - Zygielbojma (którym spikerzy się jeszcze bardzo podniecali, tłumacząc jego nazwisko Zulu-gulą i słowem "bać się", a zulu-gula to dla nich symbol klauzuli "tajne", bo to jakiś żul-bandyta musiałby zrobić)? Przecież, skoro dziennie umiera ok. 1050 osób (uśrednione dane GUS nt. liczby zgonów podzielone przez liczbę dni w roku: 365), a w Polsce parafii jest 11019 (dane z 2011 r.), to w parafiach zgon zdarza się średnio raz na 10-11 dni - w niektórych nieco częściej, w innych nieco rzadziej, tym niemniej Kościół zapewne stara się, by nie było zbyt dużych różnic między parafiami w liczbie wiernych, tzn. stara się stawiać w miarę potrzeby nowe kościoły. A zatem w ciągu miesiąca parafia ma ok. 3 zgony, a w ciągu 3 miesięcy - ok. 9-10. Nazwisk zaś w Polsce jest dużo - na samej tylko tzw. liście Wildsteina jest ich podobno pomad 160 tys., z czego może kilka (np. 10) udałoby się dopasować do świeżo nagłośnionego (pewnie i z innego powodu, np. z powodu jakiejś rocznicy) tematu wspomnianego Żyda. A zatem losowe nazwisko trafia w ten temat z prawdopodobieństwem ok. 10:160.000, czyli 1:16000, czyli 0,0000625. Prawdopodobieństwo przeciwne (nietrafności) wynosi (na zasadzie 1-x) 0,9999375. Zdarzenie losowe polegające na nietrafności nazwiska świeżo zmarłej (np. w danej parafii) osoby musiałoby wystąpić niezależnie przynajmniej "ok. 9-10" (przyjmijmy 10) razy pod rząd (a więc trzeba przemnożyć wynik przez jego początkową wartość 10 razy - podnieść do potęgi 10), by nie było podejrzeń trafiających w ten czas, w przeciwnym razie jest podejrzenie i jest z nim związane określone prawdopodobieństwo scenariusza losowego oraz scenariusza przeciwnego (śmierci wywołanej). Po stronie niezdarzenia się takiego przypadku losowego jest 0,999375176 (10-ta potęga powyższej liczby), zaś zdarzyć się może taka Szubińska lub jakieś inne podobne nazwisko w ciągu miesiąca (w tej czy sąsiedniej parafii) z prawdopodobieństwem przeciwnym (1-x), czyli 0,000624824. Wziąwszy teraz pod uwagę, że jedyne 2 możliwości opisania zaistniałej sytuacji to albo (a) spisek, zmowa prawdopodobnie polityczna (szansę na to oceńmy np. na 1%, czyli 0,01, zgodnie z doświadczeniem życiowym), albo (b) losowy zbieg okoliczności (0,000624824), tutaj a = ok. 16b (16 razy większe prawdopodobieństwo), można sytuację opisać równaniem a+b = 1, czyli b+16b = 1, którego rozwiązanie jest takie oto: b = 5,88%, a = 94,12% (prawdopodobieństwo spisku, w zaistniałej sytuacji). To powinno rozumnej istocie wystarczyć za dowód istnienia uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa, a nawet za źródło przekonania, że do niego doszło. Nadmienić teraz jeszcze trzeba, że nekrolog ten wisiał na kościele przy skrzyżowaniu Krakowskiego Przedmieścia z ul. Świętokrzyską (patrz forum.nielegalnie.pl, forum "Prokuratury i sądy o dochodzeniach i śledztwach", temat "Morderstwa", gdzie jest pismo na ten temat do prokuratury), a więc w granicach mojej dawnej parafii ze względu na mój adres zamieszkania z kwietnia-października 2016 r. Zaś pod nowym adresem zamieszkania przy Pańskiej (dziś nieaktualnym) też było kilka takich zabójstw na osiedlu wywieszonych (jak się okazało w przypadku jednej z ofiar, Mieczysława Motasa, ona istotnie tam mieszkała). W tej sytuacji nie ma wątpliwości, że zaszło zabójstwo, i nawet nie chciało mi się przeglądać gazet w poszukiwaniu potwierdzeń.

106. Waldemar RAUBO (14.05.2018, 93 lata): nekrolog wisiał na kościele sąsiedniej parafii względem powyższej, a mianowicie na kościele na pl. Grzybowskim w Warszawie (właściwy ze względu na mój adres zamieszkania z okresu luty 2017 - luty 2018; zgłaszałem kolejne zabójstwa z tamtej okolicy prokuraturze). Lokalizacja sąsiednia, tam, gdzie sporo zgonów, a to przecież nie wszystko, bo człowiek ten zmarł dokładnie tego samego dnia, co przypadek powyższy: też 14.05.2018 r. Skoro zgodzimy się, że w parafii człowiek umiera średnio raz na ok. 10 dni, to takie coś na 90% się samo z siebie nie zdarzy. Tylko w 10% przypadków, czyli w jednym na 10, dzień, gdy ktoś umarł, trafi się taki sam jak w okolicznej, np. sąsiedniej, parafii. Tu zaś dodać jeszcze należy, że na tę śmierć przygotowywali mnie spikerzy, tj. dręczyciele, odpowiezialnie za stosowanie wobec mnie tortury dźwiękowej za pomocą bodajże radia satelitarnego, które jest odtwarzane przez specjalnie zaprogramowane (zawierające podmieniony firmware) telefony komórkowe, nie służące do celów użytkowych i komunikacji ekranowej z użytkownikiem, lecz do grania radia ilekroć z transmitowanych informacji wynika, że ma ono grać w danej lokalizacji (telefon zna własną dzięki systemowi GPS). Są te instalacje dźwiękowe, są spikerzy tortury i oni ciągle coś do mnie mówią. W każdym razie tu godne odnotowania jest to, że owi dręczyciele zaczęli już w początkach maja stosować wobec mnie tekst "w ogóle nie masz koleżanki...", niby to w kontekście perspektyw "pwodzenia" mych spraw sądowych. A ewidentnie są ci prześladowcy zdolni do mataczenia w sądach i ustalania tam, co stanie się z moją sprawą, np. przewidzieli mi, że w Sądzie Rejonowym w Legionowie sędzia Bogucka ustali mi koszty komornicze w wysokości "nie tej najniższej" (i faktycznie, błędnie naliczono VAT, ale za to naliczono 5% opłatę stosunkową zgodnie z orzecznictwem SN, a nie 15%; błędnie naliczono VAT nawet mimo załączenia przeze mnie do akt na ileś dni przed wydaniem orzeczenia wydruku z Referatu ds. Informacji Publicznej Sądu Najwyższego, który to wydruk prezentował najnowsze orzeczenie SN, zgodnie z którym nie dolicza się VAT do procentowo wyliczonej zgodnie z ustawą kwoty 5%). W każdym razie zabijanie to zdaje się kolejny obszar działań tej grupy, obok mataczenia w sądach i podsłuchiwania, dręczenia mnie. Co ma "koleżanka" do Waldemara RAUBO? Otóż znany stary kawaler i podżegacz wojenny Adolf Hitler, znany też z surowości obyczajów, miał siostrzenicę Geri RAUBAL, która była nawet podobno niegdyś jego domniemaną kochanką, brak na to silnego dowodu. Być może zagrało tu jakieś skojarzenie z moją osobą, w tym z wniesionym przeze mnie pozwem do sądu przeciwko szpitalowi psychiatrycznemu w obronie mej niesłusznie przetrzymywanej tam matki. Geri Raubal rzekomo zabiła się sama, ta zaś matka za sprawą przekazu podprogowego, udowodnionego przeze mnie na stenogramie i dającego się wyraźnie wskazać na nagraniu z rozmową, odmaawia podpisania, że szpital chce opuścić. Są tymczasem wyraźne poszlaki, że ma zostać zabita (bodajże 6.04.2021) i podejrzenie pada na szpital, bo to typowa poniekąd sytuacja w rodzinie. Ponadto BAUBO to jakaś podobno grecka bogini mająca przydomek "przemawiającej spomiędzy nóg" (jej postać przywołał też filozof F. Nietzsche we wstępie swej książki "Wiedza radosna"). To zaś pasuje, w kontekście powyższego i spekulacji na temat romansu, na kolejne nawiązanie do zdarzającej się raz po raz, niemal codziennie powracającej np. na minutę lub nawet trochę dłużej, seksualnej tematyki u spikerów-dręczycieli dźwiękowych (ostatnio np. ekscytowali się tematem jakiegoś bodajże salonu masaży erotycznych), od których to dręczycieli nigdzie nie mogę uciec, ponieważ nieruchomości mają zabudowane poukrywane grające telefony komórkowe (remonty były masowe po ok. 2006 r.). W konsekwencji, uwzględniwszy te wszystkie cechy związane z nekrologiem, tj.: parafia mego miejsca zamieszkania, gdzie już i tak ostatnio często były tego typu sytucje sugerujące morderstwo, następnie też identyczność daty z innym takim incydentem obok, ponadto istnienie "zapowiedzi", a także ogólniejsze pasowanie do kontekstu płciowego, typowego u spikerów tortury także ostatnio - również zaliczam to do zabójstw zapewne tej samej grupy przestępczej.

107. Alan Bean (26.05.2018): amerykański astronauta (artykuł o jego śmierci na Onecie pojawił się o godz. 21:37, czyli godz. śmierci Jana Pawła II, z przedostatnią cyfrą powiększoną o 2, tj. ukazał się o 21:57). Właśnie tego dnia zająłem się przypadkiem Stanisława Maślanki, ale nie tego żołnierza ps. Legenda, lecz Maślanki pochowanego na warszawskich cmentarzach komunalnych. Sprawdziłem Gazetę Wyborczą z dnia jego śmierci (ale zredagowaną wcześniej, tak, by zdążono wydrukować i dowieźć do kiosków), czyli z 12.02.1990 r. i już na pierwszy rzut oka drugi artykuł z listy przekonał mnie, że to zabójstwo: artykuł "MOSKIEWSKIE »AA«". No więc w takim razie tego dnia trzeba było coś zrobić z człowiekiem o inicjałach imienia i nazwiska AB i oto faktycznie taki zmarł. Nie był byle kim, to nie jest znaleziona pierwsza z brzegu osoba spośród setek tysięcy możliwości (czy, w naszym kręgu cywilizacyjnym, dziesiątków tysięcy). Astronauci, zwiedzanie przestrzeni okołoziemskiej to w kręgach dotkniętych ateizmem bardzo ważna sprawa, rodzaj "poszukiwania Boga". W każdym razie hipoteza o tym, że było to z góry ukartowane, ma silne oparcie w tym, że tego samego dnia Putin spotkał się z premierem Japonii nazwiskiem Abe. A więc kojarzącym się z inicjałami AB (A-be). Abel to też najsłynniejsza biblijna ofiara zwykłego morderstwa.

108. KORA - piosenkarka. "Zmarła kara" (Kora). Spikerzy od iluś dni bardzo podniecali się załatwionym pewnie przez nich i już dawno dawno temu planowanym wyrokiem w TK na temat łaski prezydenta względem Kamińskiego. Zapewne było to fałszowanie danych medycznych, a później zabójstwo, jak to zwykle w takich przypadkach bywa (często też ludzi namawia się np. przekazem podprogowym do tego, by sami poszli do szpitala). Więcej na http://forum.nielegalnie.pl/viewtopic.php?f=12&p=8894#p8894

109. Zombie Boy - chyba też jakiś piosenkarz. To w związku z pomawianiem mnie o to, że mam coś wspólnego z zombie. Ktoś tak pisał w Internecie, w jednym z pozwów jest tego oddźwięk. Ponadto jestem obecnie dosyć chudy i na odchudzaniu, więc dodatkowo dlatego pasowała taka ironia. Śmierć, jak to zwykle bywa, nagłośniła prasa. Więcej na http://forum.nielegalnie.pl/viewtopic.php?f=12&p=8894#p8894. Też, tak, jak i powyższe, zapewne była to śmierć w szpitalu, co jest od dawna chyba najczęstszą w tej grupie metodą zabijania, jeśli nie liczyć zbrodni przeciwko ludzkości, masakr.

110. Magdalena Tulik-Jedynak (31.07.2018 r.) - 55-letni referendarz sądowy z sądu warszawskiego przy Czerniakowskiej 100. Więcej szczegółów w odpowiednim zawiadomieniu do prokuratury: http://forum.nielegalnie.pl/viewtopic.php?f=12&t=4669&start=10#p8903. Po prostu akurat taki temat był u mnie aktualny.

111. 43 ofiary śmiertelne - zawalenie się wiaduktu w Genui we Włoszech (16.08.2018 r.)*. Rzekomo to od uderzenia piorunu; na pewno uderzenie było wcześniej, a zawalenie później, natomiast podejrzewałbym raczej bombę. Tego samego dnia 16. sierpnia wniosek z Ośrodka Pomocy Społecznej o ustanowienie kuratora dla osoby nieobecnej przy postępowaniu trafił do sądu. Jest to bardzo nietypowe, że widzę jakąś sprawę w repertorium RNs, spikerzy pewnie wielkimi wstrząsami organizowanymi dla mnie z tej okazji szykowali mnie na błędne i nieuczciwe posunięcie Sądu Najwyższego, które przygotowują (że oddali moją skargę kasacyjną uznając powództwo o ustalenie istnienia prawa, wobec kontrowersji między stronami, za niedopuszczalne, co jest nonsensem i jest też sprzeczne z jego orzecznictwem; mianowicie już raz czy 2 razy SN prezentował wobec mnie niereprezentatywne, raczej niesłuszne teorie prawne, jednakże zniechęcano mnie do procesowania się i skarżenia w ich sprawie, "przechodziłem nad nimi do porządku dziennego", więc tutaj prawdziwe rażenie piorunem było odnośnie postępowania w repertorium RNs, jakie się pojawiło, czyli sprawy rodzinnej z uczestnikami Ośrodek Pomocy Społecznej i Piotr Niżyński). W każdym razie "Genua" kojarzy się z genami, tymczasem moja matka zdecydowanie mych genów nie ma, ponieważ wyraźnie zarówno mnie, jak i mego brata podmieniono w szpitalu na noworodki dotknięte albinizmem. "Genua" reprezentowałby więc krewnych, tylko to trochę ironiczne w tym przypadku. Na pewno w prasie były jakieś ślady, że to celowo zorganizowano - nie sprawdzałem. Tematyka nieco korespondująca z mymi ostatnimi zainteresowaniami, czyli aferą w papiestwie w kontekście życiorysu Nietzschego, bo u niego rzekomo też coś się "zawaliło" w psychice po tym, jak obserwował, że konia biją we Włoszech. Jest to może jednak jakiś wątek pomówieniowy, choć zarazem pewnie tkwi w tym ziarno prawdy, że mogła na nim zrobić wrażenie zasłyszana poszlaka (czy informacja), że papieże popadają w ateizm.

112. Roman Kulikowski (15.08.2018). Zmarł chyba w szpitalu, w święto Wniebowzięcia, wkrótce po moim wprowadzeniu się do nowego mieszkania. Więcej o poszlakach, z których wysnułem wniosek, że to niewątpliwie zabójstwo, jest tutaj: http://forum.nielegalnie.pl/viewtopic.php?f=12&t=4669&p=9043#p9039.

113. Konrad Gaca, sportowiec i biznesmen (16.08.2018 r.)*. Zmarł tego samego dnia co miał miejsce ww. atak. Akurat zamieściłem na blogu informacje o XIX-wiecznych korzeniach obecnej afery w papiestwie (interwencje papieży na scenie filozoficznej, a także planowanie Wacława Niżyńskiego, mnie oraz zabijania mojej rodziny). Jest o tym odpowiedni odnośnik w nagłówku bloga.

114. Kofi Atta Annan (18.08.2018 r.)*, były sekretarz generalny ONZ. Kofi Annan zmarł w szpitalu "po krótkiej chorobie". Typowe dla otruć w tej grupie. Fakty wskazujące na to, że to morderstwo, odnotowałem na http://forum.nielegalnie.pl/viewtopic.php?f=12&t=4669&start=10#p8925, a nawet jest po tych interpretacjach ślad na stronie głównej bloga www.nielegalnie.pl (pod wpisem o sądach). Dodam tu jeszcze, że data tej śmierci to "plus dwa" względem powyższego zabójstwa, co kojarzy się z papieżem Janem Pawłem II (na miejscu +2 na liście papieży jest po nim Armageddon, apokalipsa, władza Piotra). A zatem w podtekście: "najpierw przestał być księdzem ('umarł baca' - góralski pasterz), potem został pedofilem"; ten koniec kapłaństwa to oczywiście w przenośni i raczej o rezygnacji z wiary i z misji.

115. Ksiądz katolicki oraz pastor z żoną: Michael Akawu, Hosea Akuchi i Talatu Hosea (24.08.2018)*. Zastrzeleni w Nigerii (to kraj kojarzący się z tzw. oszustwami nigeryjskimi - a zobacz dalej, jaki był kontekst sprawy). Kilka dni wcześniej zauważyłem, za podpowiedzią spikerów(!), przy okazji rozważania amerykańskich ofiar z lat 60-tych kojarzących się ewentualnie ze sprawą Gagarina (m. in. brat prezydenta Kennedy'ego - podsunęła mi to prasa, bodajże onet.pl lub wp.pl), że zamordowano tam też Martina Luthera Kinga i dodałem go na górze niniejszej listy ofiar. Był to taki pastor amerykański (zabójstwo ewidentnie na tle religijnym, bo niby jakim, a przy tym ten dobór osoby do czegoś złego po nazwisku... bardzo to typowe w omawianej tu grupie). W tym przypadku, tj. w sprawie obecnych zabójstw w Nigerii, skojarzenia z "grupą watykańską" czy telewizyjną (trzeba by przejrzeć prasę, by się lepiej upewnić) powstają ze względu na to, że morderstwa te trafnie wpisały się w kontekst mego życia, mam tu na myśli zredagowaną przeze mnie niedawno (najwyżej z 10 dni wcześniej, a pewnie nawet mniej) stronę internetową na temat początków obecnej afery w papiestwie sięgających XIX w. (fragment wpisu na forum, omawiającego czasy filozofa Fryderyka Nietzschego, nota bene był to... syn pastora - zauważmy, właśnie pastora w omawianym tu przypadku zabito i pastorem był też wspomniany Martin Luther King, o którym niedawno myślałem): http://forum.nielegalnie.pl/viewtopic.php?f=14&t=6907 - o, tutaj dodałem informacje na temat spodziewanych korzeni obecnej afery w papiestwie i jej początków. Jeśli ktoś pofatygowałby się, żeby to przeczytać, to jako jedna z pierwszych rzeczy w chronologii afery pada tam odkrycie sprawy zamordowania wielkiego malarza Rafaela (jako kluczowej dla następstwa epok, w tym tzw. renesansu). Tymczasem Michał Anioł (inicjały MA, zupełnie jak ten zamordowany teraz ksiądz katolicki Michael Akawu) niewątpliwie budzi z tą postacią skojarzenia. Następnie: miejsce, gdzie zabito pastora Hosea Akuchi z żoną Talatu Hosea, czyli miejscowość Igabi na przedmieściach stolicy, kojarzy się ze słowami "I ... gapi": "I tylko się każdy gapi!" ze znanej piosenki z 1992 r. (data jakoś ze mną związana, chyba też ze śledzeniem mnie radarem, patrz blog) pod tytułem "Człowiek z liściem", która niemalże na mój temat była, a w każdym razie ktoś ją chyba inspirował moim przypadkiem ("liście" w tej piosence pasują na symbol promieniowania). Z 1992 r. jest też nazwa firmy Sygnity oraz sprawa Bergoglio w Argentynie i Nergala (nowy pseudonim tego muzyka) w Polsce. W każdym razie była jakaś kampania reklamowa w Warszawie, gdzie tematem plakatów był jakiś ptak i przy nim wielki tekst "I tylko się każdy gapi!". Pamiętam najstarsze przypadki podsłuchiwania mnie - mniej więcej z tego czasu, z 1992 r., mogłem mieć wtedy np. 5 lat (fragment rozmowy z nią sam na sam w pokoju, patrz www.bandycituska.com/jp2.html).

116. (?) John McCain, senator amerykański (25.08.2018). Zmarł w rocznicę śmierci Nietzschego, co już jest w pewien sposób charakterystyczne. Skąd się wzięło moje przypuszczenie, że to zabójstwo? Otóż zacznijmy od tego, że wielokrotnie stosowano wobec mnie coś takiego, że przychodziły spamy trafiające w kontekst mego życia. Wskazuje to na związki ośrodków spamerskich z TVP. Tymczasem rzędu 1-2 dni przed śmiercią McCaina przyszedł do mnie spam z zestawionymi obok siebie słowami "Obamacare", "Trumpcare" (kojarzy się to nieodparcie z ang. [i]healthcare[/i] = służbą zdrowia). A zatem wskazanie na temat USA. Ostatnio mnóstwo zabójstw było w szpitalach, jedne po drugich, p. http://forum.nielegalnie.pl/viewtopic.php?f=12&t=4669 (pierwsze z nich to na pewno, a kolejne - najprawdopodobniej, zważywszy na wiek ofiar). To więc by wpisywało się w jakiś szał zabijania poprzez otruwanie, zwłaszcza w szpitalach i zwłaszcza ludzi starszych.

117. Wacław Bocheński (26.08.2018 - dzień po śmierci Nietzschego), emeryt z centrum Warszawy (nekrolog na mojej parafii - typowe). Omówione na http://forum.nielegalnie.pl/viewtopic.php?f=12&t=4669&p=9043#p9044. Wacław B. (nazwisko: Berent) był to polski tłumacz Nietzschego z początków XX w.

118. Leszek Miller, syn byłego premiera (27.08.2018*). Omówione na http://forum.nielegalnie.pl/viewtopic.php?f=12&t=4669&p=9043#p9044. Też część tej seryjki związanej z Nietzschem i nowym dodatkowym przyciskiem w nagłówku bloga www.bandycituska.com "Początki tej afery w XIX w.". Poza tym wpisuje się to też w temat Szmula Zygielbojma, który przyświecał zamordowaniu Szubińskiej, o czym było tutaj wyżej na liście.



RAZEM: 118 + (4 z pktu 3) + (7 z pktu 7) + (60 z punktu 9) + (2 z punktu 10) + (4 z punktu 17) + (216 z punktu 18) + (117 z pktu 19) + (2995 z punktu 20) + (1 z pktu 24) + (95 z pktu
29) + (6 z pktu 30) + (31 z pktu 37) + (15 z pktu 39) + (15 z pktu 40) + (27 z pktu 44) + (4 z pktu 50) + (297 z pktu 51) + (2 z pktu 52) + (11 z punktu 54) + (65 z pktu 67) + (2 z pktu
69) + (36 z pktu 70) + (49 z punktu 71) + (83 z pktu 72) + (5 z pktu 73) + (1 z punktu 79) + (79 z pktu 81) + (19 z pktu 82) + (57 z pktu 84) + (7 z punktu 90) + (25 z punktu 94) +
(1 z punktu 95) + (1 z punktu 101) + (3 z punktu 102) + (256 z punktu 103) + (42 z punktu 111) + (2 z punktu 115) =

              = 4730

pozabijanych po to, by świat był bardziej totalitarny!

Z czego:

TROP ROSYJSKI   515     (czy wręcz putinowski) - wlicza się tu samolot Gagarina, ale przede wszystkim Kursk, Smoleńsk i Malaysia Airlines
INNE            4215



Nie uwzględnia wojen, np. tej w Afganistanie, bo źle byłoby sprowadzać ich przyczynę do postawy jednej tylko osoby. Tym niemniej zapewne zaliczałaby się tu wojna w Afganistanie (60 tys. istnień ludzkich), bardziej odlegle także ta w Iraku, a może nawet I wojna światowa (8,5 mln. zabitych) wraz z zabójstwem arcyksięcia austriackiego, która doprowadziła do odtworzenia państwa polskiego i to nawet chyba był jej zamysł.



Wszystko stwierdzone z wykorzystaniem dosyć pewnej i niezawodnej metodologii, gdyż sprawcy odwołują się do znanych metod w rodzaju specjalny dobór osoby po nazwisku (dawniej była to metoda znana w BARDZO wąskich kręgach) czy, przede wszystkim, aluzje w mediach, zwłaszcza katolickich, jak gdyby z góry uświadomionych (artykuły na odgórne zlecenie). Często wręcz już po dokonaniu zbrodni też trwają jeszcze przez np. jeden dzień aluzje. Czasem są też wskazówki na zasadzie przecieków do świata filmu i teatru, zapewne za pośrednictwem Telewizji Polskiej (sprawa Papały, sprawa Agnieszki Piotrowskiej). Często powtarzają się dobrze znane metody, w rodzaju zamach na samolot czy poślizgi wywołane przez auta jadące z przodu. Innym np. powtarzającym się memem jest drobne przesuwanie liczb w oznaczeniu daty/czasu z uwzględnieniem kroku przesunięcia +2 (Papała, godzina śmierci Jana Pawła II, ostrzelanie szpitala w Izraelu, pierwszy zamach na Egypt Air ze względu na datę poprzedniego zamachu w porównaniu z mymi urodzinami...) – są to mniej istotne memy, które zaledwie potwierdzają przypuszczenia, gdy sprawa jest i tak już praktycznie przesądzona na podstawie dostępnych do poczytania w archiwach jasnowidzących artykułów prasowych, w tym z mediów kościelnych, np. artykułów z przedednia (które mimo to w każdym takim przypadku wyrażały swą wiedzę zaledwie w aluzjach, a nie otwarcie). Czasem występuje mem psychologicznego powiązania dwóch zbrodni poprzez ich identyczne parametry oraz zdarzanie się jedna zaraz po drugiej (np. katastrofa kolejowa pod Szczekocinami w porównaniu z zabójstwami dokonanymi przez amerykańskiego żołnierza w Afganistanie; są i drobniejsze przykłady). A zatem wobec mej dobrej orientacji w temacie proszę zaufać, że powyższa lista to nie mrzonki, ale w każdym przypadku prawie że pewność, aż włącznie po sprawę udziału Kościoła i zapewne odpowiedniego papieża.